Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wowa113 z miasteczka Bytom. Mam przejechane 37897.58 kilometrów w tym 8172.74 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.70 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wowa113.bikestats.pl

Archiwum bloga

Flag Counter by Stats4U Show Stats for this Counter
Wpisy archiwalne w kategorii

50 plus

Dystans całkowity:13462.48 km (w terenie 2415.90 km; 17.95%)
Czas w ruchu:703:37
Średnia prędkość:19.13 km/h
Maksymalna prędkość:61.92 km/h
Suma podjazdów:91530 m
Maks. tętno maksymalne:209 (118 %)
Maks. tętno średnie:144 (81 %)
Suma kalorii:400256 kcal
Liczba aktywności:196
Średnio na aktywność:68.69 km i 3h 35m
Więcej statystyk
  • DST 96.43km
  • Teren 10.00km
  • Czas 05:04
  • VAVG 19.03km/h
  • VMAX 40.80km/h
  • Kalorie 2441kcal
  • Podjazdy 663m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Megality z Bukowej Góry

Niedziela, 20 września 2026 · dodano: 20.09.2026 | Komentarze 4

Wycieczka na Bukową Górę zobaczyć dąbrowski Stonehege. Zdecydowanie nie tak efektowy jak angielski ale też robi wrażenie. No i tysiąc lat starszy. Myślałem, że to tylko niewielka kupka kamieni a to rozległa na cały szczyt kamienna struktura. Trochę zeszło ale dłuższą chwilę posłuchałem obecnego na miejscu archeologa. Na pewno nosi znamiona kalendarza, a czy coś więcej? - odkrywają, badają, próbują ustalić.


Jakoś nieczęsto odwiedzam tamte  rejony a jeśli już to  znanymi mi drogami. Jak to w tym roku trzeba odkryć jakiś nowe drogi. 
Do Rogoźnika raczej już wszystko objechane więc miało być najłatwiejszą, niestety wiadukt nad autostradą zamknięty więc trzeba było wtaczać się pod górkę do Dobieszowic i przez Rogoźnik do Strzyżowic.  Później poszwendałem się jakimiś opłotkami 

by wyjechać na Pogorię 4. Oczywiści dalej wygodnym zachodnim brzegiem na północ. 







Niestety w na końcu Pogorii w Wojkowicach rozebrany most nad Trzebyczką i już miałem szukać objazdu ale okazało się, że da się przeleźć przez prawie suchą rzeczkę  przez którą na dodatek przerzucone są jakieś dwa betonowe słupki. Tak na marginesie, przy takim ruchu ludzi może warto było zrobić jakąś tymczasową kładkę dla ruchu pieszo rowerowego? 
I już prosto na Bukową Górę. Połażone,  posłuchane, ciekawa miejscówka.













Zjeżdżając już jeszcze fotka  jednego z  kurhanów rozsianych po całej górze. 

W drodze powrotnej kieruję się na Pogorię I

ogarnąc Arizonę

Kawiarnia w stanie agonalnym ale przyholowana tutaj z zamiarem odbudowy.  Pożyjemy, zobaczymy.

Dalej obok Pogorii III

przez Park Zielona i ścieżkami nad Brynicą do Będzina. Zamek tylko z daleka. 

Dalej Grodziec, gdzie się z lekka pogubiłem wybierając ddr donikąd i przez Wojkowice i Piekary do domu.
Trasy brak bo nie zaciągnęła się ze stravy.
Kategoria 50 plus, historycznie


  • DST 67.86km
  • Teren 25.00km
  • Czas 03:19
  • VAVG 20.46km/h
  • VMAX 38.00km/h
  • Kalorie 1285kcal
  • Podjazdy 339m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wrzesień w LL

Niedziela, 6 września 2026 · dodano: 09.09.2026 | Komentarze 4

Do la,la,lasu.
Kajś tam wyczytałem, że są grzyby więc sprawdzić. Nic nie znalazłem, tylko kupę czasu stracone na bezowocne łażenie. Zaczyna się jesień.

Do lasu wpadam w Boruszowicach i jadę pod dostrzegalnię, kiedyś coś tam uzbierałem. Niestety nic, las suchy jak pieprz. Jadę na północ co jakiś czas zaglądając w głąb lasu. Nic.
Przez Wytoki,


przekraczając DW907 dojeżdżam do Stawu Groszowego. Zupełnie go nie kojarzę, niby dawno temu już tędy przejeżdżałem ale wtedy go chyba nie było. 

Całkiem przyjemna miejscówka

Na łące obok stawu jedyne grzyby jakie znalazłem, ale takim desperatem nie jestem aby zbierać purchawki, nawet jeśli są jadalne.

Jadę w kierunku trutowiska nad Małą Panwią, kiedyś nazbierałem tam pół sakwy podgrzybków. Też nic. Wstępuję nad Małą Panew. Przydałaby się tutaj jakaś kładeczka jak w Zawadzkiem, można by było tędy śmignąć nad źródełko. 

Ja jednak wracam, najpierw szutrówką w kierunku Bruśka, później odbijam do Mikołeski. Lekko wkurwiony straconym czasem gonię jak oszalały robiąc kolejne pr-y na strawie. Tchu braknie dopiero za Tłuczykątem, gdzie naturalny pumptrak na szutrowej drodze nie pozwala na gonitwę. Do domu przez TG już spokojnym tempem.




  • DST 77.47km
  • Teren 5.00km
  • Czas 03:39
  • VAVG 21.22km/h
  • VMAX 39.60km/h
  • HRmax 168 ( 95%)
  • HRavg 108 ( 61%)
  • Kalorie 1507kcal
  • Podjazdy 529m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jeździć po to aby jeździć

Sobota, 29 sierpnia 2026 · dodano: 03.09.2026 | Komentarze 2

Czyli celu brak, wykorzystać tylko 4 godziny. Może z tym celem to tak nie do końca bo sprawdzenie trzech nieprzejechanych dotąd odcinków szutrówek.

Do Toszka standard. Księży las, Łubie, Kopienica, Zacharzowice - nawet już mi się nie chciało cokolwiek pofocić. Ale fajnie nie było, wmordewind non stop. W Toszku chwilę odpoczywam. I fotka, tym razem nie zamku a starego młyna.

Dalej asfaltem w kierunku Kotulina. W Ligocie Toszeckiej odbijam w prawo i pierwsza szutrówka. Całkiem fajna tylko po deszczu trochę kałuż.

Dojeżdżam do Płużnicy Wielkiej , odwiedzam ją po raz pierwszy więc kościółek z XVI wieku uwieczniony.

Jest tu jeszcze jakiś dwór, ale nie chciało mi się jechać po DK 94. Więc w następną szutrówkę do Płużniczki.
Jest ok, można śmigać, lokalsi nawet osobówkami pociskają.

Z Płużniczki znowu skrótem do Sarnowa, spoko, ale  miejscami lekko błotna gruntówka. 

Od Sarnowa już asfaltem do Świbia

przez Wiśnicze i Błażejowice 

i szutrowym skrótem do Wojski. Powrót  już oklepanymi asfaltami przez Połomię i Miedary.
Kategoria 50 plus


  • DST 56.21km
  • Czas 02:37
  • VAVG 21.48km/h
  • VMAX 41.04km/h
  • HRmax 161 ( 91%)
  • HRavg 117 ( 66%)
  • Kalorie 1376kcal
  • Podjazdy 317m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pętelka LL

Niedziela, 16 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 2

Pojeździć 







  • DST 62.82km
  • Teren 15.00km
  • Czas 03:56
  • VAVG 15.97km/h
  • VMAX 54.72km/h
  • HRmax 171 ( 97%)
  • HRavg 115 ( 65%)
  • Kalorie 2380kcal
  • Podjazdy 999m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czeska Szwajcaria

Środa, 12 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 6

Niewiele było urlopowego rowerowania, tym razem inne priorytety.

Ale rower zapakowany na bagażnik i coś tam się udało pokręcić. Przy okazji powrzucam trochę atrakcji, do niektórych można nawet dojechać rowerem. Ruszam z Meznej, ledwo kilkanaście domów z czego połowa to pensjonaty. Jedyną asfaltową drogą wyjeżdżam z miejscowości 

i po  chwili zagłębiam się w skalno-leśne ostępy  Czeskiej Szwajcarii

Drogi zqamkniete dla ruchu samochodowego, nic tylko kręcić. Tylko żeby jeszce tych górek nie było. Mknę malowniczymi wąwozami, mijam odgałezienie na Małą Prawdzicką Bramę. nie wstepuję bo byliśmy tam pieszo ale to ledwo pół kilometra, rowery można przypiąć (jest barierka z oznaczeniem parkingu rowerowego)i w kilka minut wspiąć się na punkt widokowy 

Całkiem ładne widoki

Ja jednak dołem, gdzieś między skałami. 



Dojeżdżam do granicy czesko-niemieckiej. Trzeba zaliczyć kolejny kraj do rowerowego portfolio. 

Jadę jeszcze kawałeczek na niemiecką stronę do punktu węzłowego szlaków. Do wyboru do kolory, ja jednak wracam na czeską stronę trasą 3030



Dojeżdżam do rozdroża Na Tokarni, odbijam na trasę  3029 i jadę do Chribskiej 

Drewniana zabudowa Chribskiej



Chribska, rynek.

 Myślałem, że przy okazji załatwię zakupy w aptece jednak takowej tu nie uświadczysz. Ogarniam więc google maps i najbiższa jest w Czeskiej Kamienicy. Zmieniam więc trasę i zamiast wrócić przez Jetrichowice 


skąd można zrobić fajną 6km pieszą pętelkę po spektakularnych punktach widokowych oczywiście odwiedzonych pieszo. Widok z Vilemininej Steny

Widok z Vilemininej Steny na punkt widokowy Mariina skała

Widok z Vilemininej Steny. O ile  Mariina skała jak i Vileminina Stena doś proste i bezpieczne do wejścia

to na  Rudolfowy kamień raczej dla ludzi o mocniejszych nerwach. 

Ja jednak jadę do Czeskiej Kamienicy. Tu już bardziej łąkowo-leśne klimaty 





Kilkanaście kilometrów i jestem w Czeskiej Kamenicy

Załatwiam temat apteki i można powiedzieć, że ruszam w drogę powrotną. Można jeszcze zajrzrzeć na oddaloną o kilka kilometrów w Kamenickim Senowie bazaltową Panską  Skałę





Ja jednak mknę w kierunku Hrenska.



W Janovie ładny widok na pasmo skał Czeskiej Szwajcarii

Zjeżdzam z góry i Hrensko. Można napisać, że to takie centrum turystyczne Czeskiej Szwajcarii z malowniczym Wąwozem Edmunda i głównym punktem wypadowym na Pravdzicką Bramę

Wąwóz Edmunda



Centrum Hrenska. Z ciekawostek jest to najniżej położona miejscowość Czech.



Wskakuję nad Łabę



obczaić promy na drugą stronę, może uda się  wyskoczyć na wycieczkę wzdłuż Łaby na most Bastei, w końco to tylko 30km w jedną stronę. Most oczywiście  odwiedziliśmy pieszo.









Wracam deptakiem Hrenska






Mijam wejście na szlak na Pravdzicką Bramę. Tam nie dojedziemy nie dojedziemy rowerem, trzeba pofatygować się pieszo. Ale warto.

Pravdzicka Brama






Z Hrenska wracam już do Meznej. Widoki z centrum wsi też niczego sobie.



Ostatniego dnia urlopu mieliśmy tylko odwiedzić Dziki Wąwóz, mniejszy i mniej znany ale to nie znaczy, że mniej efektowny odpowiednik Wąwozu Edmunda ale wyszła z tego piętnastokilometrowa włóczega po okolicy.

I nad Łabę już nie pojechałem.
Kategoria 50 plus, gdzieś tam


  • DST 71.88km
  • Teren 20.00km
  • Czas 03:20
  • VAVG 21.56km/h
  • VMAX 41.04km/h
  • HRmax 152 ( 86%)
  • HRavg 115 ( 65%)
  • Kalorie 1666kcal
  • Podjazdy 332m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lasy lublinieckie

Niedziela, 19 lipca 2026 · dodano: 20.07.2026 | Komentarze 6

Wracam na swoje śmiecie. Asfaltem do Połomii, później na szutry.
A przed Kotami niemiła niespodzianka. Nie wiem dlaczego, ale.... Trawa dookoła ogrodzenia już wydeptana  więc raczej nikt nie zawraca. 
W Kotach kawałek leśnego asfaltu

I znowu szutry. Odbijam  na Wytoki,

posilam się naprawdę małym co nieco

i jadę zobaczyć jakiś zbiornik p-poż. Szału nie ma.

Niestety droga na zaplanowanej trasie mocno zarośnięta więc wracam.

 na drogę Kotowską, za chwilę odbijam w kierunku asfaltu Mikołeska- Boruszowice i przez TG do domu. Ledwo zdążyłem przed deszczem.

  • DST 78.85km
  • Teren 14.50km
  • Czas 03:34
  • VAVG 22.11km/h
  • VMAX 42.48km/h
  • HRmax 177 (100%)
  • HRavg 134 ( 76%)
  • Kalorie 2327kcal
  • Podjazdy 481m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wieczorna wiejska pętla

Czwartek, 25 czerwca 2026 · dodano: 28.06.2026 | Komentarze 0

Kręcę się ostatnio jak smród po gaciach, a to mi się nie chce, a to za późno, a to nie wiem gdzie. Trzeba wziąć się w garść i pokręcić coś konkretnego. Padło na pętlę przez Krupski Młyn. Głównie asfalty z kilkoma wstawkami szutrowymi i sprawdzeniem dwóch  odcinków szutrowych, na których mnie jeszcze nie było. Pierwszy nowy szuterek po 25 km asfaltu - odcinek Kotków- Świniowice. Premium to może i nie jest ale całkiem spoko. Na końcówce tylko prześwituje jakiś wapienny bruk. Pewnie był tu jakiś folwark bo szczątki bruku wyglądają  na dość leciwe.
Kotków-Świniowice
Kotków-Świniowice © wowa113
Ze Świniowic szutrowym skrótem do Czarkowa, szybki asfalt do Otmuchowa i nad Małą Panwią szutrem do Krupskiego Młyna. Szybki przelot przez wioskę i de facto w drogę powrotną. W Borowianach próbuję się przebić jakimś skrótem do drogi do Radoni ale polne drogi pozarastane trawą a nie chce się później przeglądać czy jakiś krwiopijca się nie przyczepił.
W Borowianach
W Borowianach © wowa113
Wracam więc i asfaltem  do Radoni. Stawik w centrum wysechł i zarósł trzciną. A było tak fajnie. Do Wiśnicz więc. I tu, oprócz kilkudziesięciu metrów wysypanych świeżym, luźnym klińcem, piękny szuterek. Kilka fotek
Radonia-Wiśnicze
Radonia-Wiśnicze © wowa113
Radonia-Wiśnicze
Radonia-Wiśnicze © wowa113
Radonia-Wiśnicze
Radonia-Wiśnicze © wowa113
W Wiśniczach nie wiśnie a ... winnice 
Winnica w Wiśniczach
Winnica w Wiśniczach © wowa113
i widok na wiatraki
Wiatraki w Wielowsi
Wiatraki koło  Wielowsi © wowa113
Jeszcze jeden szuterek z Gajowic do Sierot, nie najlepszy już bo woda powymywała i wyłazi stary bruk wapienny ale przemknąłem jakoś.
Do Sierot
Do Sierot © wowa113
I jako, że z premedytacją omijałem dzisiaj wszystkie ciekawe i historyczne miejscówki więc na koniec zabytkowy kościół w Sierotach
 Kościół w Sierotach
Kościół w Sierotach © wowa113

Kategoria 50 plus


  • DST 68.30km
  • Teren 23.00km
  • Czas 03:20
  • VAVG 20.49km/h
  • VMAX 43.20km/h
  • HRmax 172 ( 97%)
  • HRavg 127 ( 72%)
  • Kalorie 2076kcal
  • Podjazdy 365m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lasy lublinieckie

Niedziela, 31 maja 2026 · dodano: 15.06.2026 | Komentarze 7

Tak bez planu śmignąć w LL. 

Przez Księżą Górę w Radzionkowie, kolo Kopca Wyzwolenia w Piekarach

Przez Piekary jakimiś DDR- kami , dalej zapora w Świerklańcu i przez Ossy gdzieś w kierunku lotniska. 

Ominęło mi się jednak lotnisko, może to i dobrze bo znowu wlazłbym na platformę i czekał na samoloty. A tak wyjechałem przez Zendkiem i w lasy. 
Trochę na azymut wybierając co lepsze szutrówki  wyjechałem w Dąbrowie Małej. Rzadko tam bywam a fajny kawałek asfaltu   więc fotka

Wdepłem jeszcze z brzegu na zatopioną kopalnie 





I to na dzisiaj koniec terenu. Zauważam dyndającą się pęknięta szprychę więc wracam na asfalty i przez Świerklaniec, Orzech z polem facelii

i Radzionków wracam do domu.

  • DST 71.12km
  • Czas 04:46
  • VAVG 14.92km/h
  • VMAX 51.84km/h
  • HRmax 158 ( 89%)
  • HRavg 90 ( 51%)
  • Kalorie 1900kcal
  • Podjazdy 937m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 8. Do Przemyśla.

Sobota, 2 maja 2026 · dodano: 11.06.2026 | Komentarze 8

Czyli Góry Sanocko-Turczańskie i Pogórze Przemyskie.
Widoczek z ostatniego podjazu
Kilometrów zostało na dzisiaj niewiele ale na pociąg nie wypada się spóźnić. Podjazdy krótsze ale za to "soczyste" więc odpoczynku nie było. I w końcu pogoda pozwalająca na pierwszą jazdę "na krótko".
Poranek przyjemny
Poranek w Brzegach Dolnych
Poranek w Brzegach Dolnych © wowa113
Ruszamy lokalnymi asfaltami. W Łodynie ładna cerkiewka
Cerkiew w Łodynie
Cerkiew w Łodynie © wowa113
i mkniemy przez podbieszczadzkie wioski
Przez podbieszczadzkie wioski
Przez podbieszczadzkie wioski © wowa113

Chilloutowo
Chilloutowo © wowa113
Pustki
Pustki © wowa113
Na razie w miarę płasko, całkiem przyjemnie się pomyka po dobrej jakości asfaltach.
Cisza i spokój
Cisza i spokój © wowa113
Dojeżdzamy do Ropieńki,
Ropieńka
Ropieńka © wowa113
Pod sklepem nieco dłuższy postój bo de facto... jemy śniadanie. Resztki zapasów z poprzednich dni wtryniliśmy wczoraj na kolację a na śniadanie już brakło. Uzupełniamy płyny na dalszą jazdę bo słabo tu z zaopatrzeniem i podjeżdzamy pooglądać działające szybiki ropy naftowej.
Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce
Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce © wowa113
Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce
Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce © wowa113
Jak z Króla Ćwieczka ale działa
Naftowa maszyneria
Naftowa maszyneria © wowa113
Za Ropieńką zaczynami pierwszy podjazd. Niby tylko 2,5 km ale trzymające 12 % i to jeszcze 7 dnia podróży wcale do łatwych nie należało. Świadomość jednak że do mety niedaleko dodawała sił. 
Teraz z górki
Teraz z górki © wowa113
Gdzieś koło Arłamowa
Gdzieś koło Arłamowa © wowa113

Wspinamy się na kolejną górkę i Arłamów.
Arłamów
Bieszczady żegnają.  © wowa113
Przystajemy na szczycie, Paweł decyduje się zajrzeć do ośrodka Arłamów zaznać celebryckiego blichtru. Ja , patrząc na drogę odpuszczam.
Arłamów
Arłamów © wowa113
Znowu z górki i za chwilę ostatni podjazd. Nagrodził ładnymi widokami.
Ostatnia przełęcz
Na ostatnią przełęcz © wowa113
Widoki z ostatniego podjazdu
Widoki z ostatniego podjazdu © wowa113
I to na tyle z gór. Okolice Przemyśla to już tereny rolnicze. Nieco dziwne wrażenie po tygodniu lasów, hal  i gór zobaczyć kwitnące rzepaki.
Okolice Przemyśla
Okolice Przemyśla © wowa113



I finish.
 A nie, jeszcze nie. Przy dworcu knajpy jakieś obskurne więc jedziemy na rynek zjeść jakiś obiad.

Przed 19 pakujemy się do IC do Zabrza. 
Podsumowanie? Będzie krótkie
8 dni, prawie 700 km i ponad 9000m w górę.
Za dużo asfatu, za mało szutru,
za dużo jazdy, za mało szwendania,
za długie podjazdy, za krótkie zjazdy ;)
Ale Karpaty ogarnięte :)
Czas chyba  myśleć o Sudetach.
Foto ja i Paweł

  • DST 81.30km
  • Czas 05:22
  • VAVG 15.15km/h
  • VMAX 54.72km/h
  • HRmax 145 ( 82%)
  • HRavg 84 ( 47%)
  • Kalorie 1813kcal
  • Podjazdy 1050m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 6. Beskid Niski i Bieszczady

Czwartek, 30 kwietnia 2026 · dodano: 08.06.2026 | Komentarze 3

Dzisiaj trochę luźniejszy dzień. Noclegi zabukowane już wcześniej, kilometrów nieco mniej więc na spokojnie.
Zaraz po wyjeździe wstępujemy na rynek w Jaśliskach. Ładny deskal Andrejkowa,
Jaśliska
Jaśliska © wowa113
Jaśliska- deskal Andrejkowa
Jaśliska- deskal Andrejkowa © wowa113
I zabytkowa drewniana zabudowa przy rynku. To jednak tylko kilka domów więc większego wrażenia nie robi.
Jaśliska
Jaśliska © wowa113
Mkniemy więc dalej przez Beskid Niski.
Przez Beskid Niski
Przez Beskid Niski © wowa113
Prawie puste asfalty, nieco adrenaliny tylko jak pojawiają się dłużyce z drewnem które czują się tu chyba bezkarne mijając nas z całkiem słusznymi, jak na ciężarówki z takim ładunkiem, prędkościami.
Przez Beskid Niski
Przez Beskid Niski © wowa113
Przez Beskid Niski
Przez Beskid Niski © wowa113
Przez Beskid Niski
Przez Beskid Niski © wowa113
Po kilkunastu kilometrach opuszczamy tereny gminy Jaśliska
Żegnamy Jaśliska
Żegnamy Jaśliska © wowa113
ale w sumie nic się nie zmienia. Robi się nawet nieco monotonnie co nie znaczy, że nieładnie.
Przez Beskid Niski
Przez Beskid Niski © wowa113
Czasami po drodze tylko jakaś klimatyczna łemkowska chałupa.
Gdzieś w Beskidzie Niskim
Gdzieś w Beskidzie Niskim © wowa113
Docieramy do Komańczy, zaraz za rogatkami odbudowana cerkiew prawosławna
Gdzieś w Beskidzie Niskim
Odbudowana cerkiew w Komańczy © wowa113
Gdzieś w Beskidzie Niskim
Cerkiew w Komańczy © wowa113
Przejeżdżamy przez wioskę
Komańcza
Komańcza © wowa113
Zatrzymując się na chwilę uwiecznić deskal i murale Andrejkowa
Komańcza - deskal Andrejkowa
Komańcza - deskal Andrejkowa © wowa113
Komańcza

Komańcza
Nie jedziemy już do centrum, odbijamy w prawo na DW do Cisnej zaczynając jednocześnie część Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej
Komańcza
Komańcza © wowa113
Prawie Biesczady
Prawie Bieszczady © wowa113
W Radoszycach trafiamy na Ekomuzeum "Na Wypale". Można kupić bilet i podłożyć do pieca xD.  Nie wchodzimy, fotki tylko zza płota aczkolwiek spróbowałby tych ich lodów węglowych :)
Komercja
Komercja © wowa113
Obecnie to największy wypał w Bieszczadach, bieszczadzkich zakapiorów nie widziałem ale jakaś blondwłosa piękność się tam kręciła ;)
Produkcja w Radoszycach
Produkcja w Radoszycach © wowa113
Nie zabawiamy długo i w drogę. 
Pomknął...
Pomknął... © wowa113
Bieszczadzkie klimaty
Bieszczadzkie klimaty © wowa113
Bieszczady
Bieszczady © wowa113
W Woli Michowej ładny kościółek, nowy a jednak z górskim klimatem. Widać nie każdemu zależy na marmurach i złotym blichtrze.
Kościół w Woli Michowej
Kościół w Woli Michowej © wowa113
Kościół w Woli Michowej
Kościół w Woli Michowej © wowa113
Wspinamy się na przełącz Przysłup. Na przełęczy wieża widokowa więc trzeba wleźć.
Wieża widokowa Szczerbanówka na przełęczy Przysłup
Wieża widokowa Szczerbanówka na przełęczy Przysłup © wowa113
I w końcu zobaczyliśmy te Bieszczady
Połoniny z wieży widokowej Szczerbanówka
Połoniny z wieży widokowej Szczerbanówka © wowa113
Bieszczady z wieży widokowej
Bieszczady z wieży widokowej © wowa113
Bieszczady z wieży widokowej
Bieszczady z wieży widokowej © wowa113

Można zostawić swoje logo, ja niestety takiego nie posiadam
Tablica na naklejki
Tablica na naklejki © wowa113
Na zjeździe z przełęczy wstępujemy na stację skansen Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. Niby wstęp płatny ale kasy pozamykane, tylko jacyś robotnicy budowlani coś tam grzebią po placu. Szwendamy się więc samopas robiąc kilka fotek.
Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie
Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie © wowa113
Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie
Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie © wowa113

Lokomotywownia
Lokomotywownia © wowa113
Doczytałem później, że otwierają się 1 maja więc chyba końcowe przygotówki były. 
Dojeżdżamy do Cisnej. Miasteczko już bardziej  turystyczne - kramy z pamiątkami, otwarte niektóre knajpy. Inne szykują się dopiero na jutro. Lokujemy się w Łemkowynie, zamawiam jakieś regionalne pierogi z kaszą gryczaną.  Nawet smakowały :). Ale i tak skiepściliśmy bo obok była Siekierezada, knajpa z galerią - jak doczytałem później - kultowa miejscówka na mapie Bieszczad. Może kiedyś ale na przyszłość chyba trzeba wpisać "kultowe... w...." przy planowaniu wypraw w nieznane rejony.
Łemkowyna  w Cisnej
Łemkowyna w Cisnej © wowa113
Gdzieś w Bieszczadach
Gdzieś w Bieszczadach © wowa113
Karczma z Dużym Jasłem w tle
Karczma z Dużym Jasłem w tle © wowa113
Solinka
Solinka © wowa113
Tym razem o normalnej porze lokujemy się na noclegu w Wetlinie. Króliczek dogoniony. Był nawet czas na lokalne specjały
Foto ja i Paweł