Info
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Wrzesień1 - 0
- 2026, Sierpień6 - 13
- 2026, Lipiec16 - 15
- 2026, Czerwiec13 - 23
- 2026, Maj8 - 23
- 2026, Kwiecień14 - 72
- 2026, Marzec6 - 17
- 2026, Luty6 - 8
- 2026, Styczeń3 - 20
- 2025, Grudzień1 - 2
- 2025, Listopad8 - 17
- 2025, Październik7 - 27
- 2025, Wrzesień10 - 38
- 2025, Sierpień8 - 31
- 2025, Lipiec5 - 28
- 2025, Czerwiec12 - 50
- 2025, Maj6 - 31
- 2025, Kwiecień8 - 34
- 2025, Marzec6 - 27
- 2025, Luty3 - 4
- 2025, Styczeń3 - 10
- 2024, Grudzień5 - 16
- 2024, Listopad2 - 8
- 2024, Październik10 - 11
- 2024, Wrzesień10 - 12
- 2024, Sierpień9 - 14
- 2024, Lipiec10 - 10
- 2024, Czerwiec25 - 28
- 2024, Maj18 - 26
- 2024, Kwiecień25 - 33
- 2024, Marzec18 - 10
- 2024, Luty15 - 18
- 2024, Styczeń1 - 6
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik8 - 14
- 2023, Wrzesień2 - 4
- 2023, Sierpień7 - 29
- 2023, Lipiec14 - 22
- 2023, Czerwiec12 - 25
- 2023, Maj9 - 5
- 2023, Kwiecień8 - 8
- 2023, Marzec9 - 12
- 2023, Luty2 - 2
- 2023, Styczeń2 - 5
- 2022, Listopad2 - 6
- 2022, Październik8 - 6
- 2022, Wrzesień7 - 6
- 2022, Sierpień8 - 16
- 2022, Lipiec13 - 24
- 2022, Czerwiec8 - 6
- 2022, Maj9 - 28
- 2022, Kwiecień7 - 4
- 2022, Marzec8 - 5
- 2022, Luty6 - 19
- 2022, Styczeń3 - 4
- 2021, Grudzień3 - 2
- 2021, Listopad6 - 6
- 2021, Październik6 - 20
- 2021, Wrzesień8 - 4
- 2021, Sierpień8 - 7
- 2021, Lipiec12 - 3
- 2021, Czerwiec8 - 12
- 2021, Maj11 - 20
- 2021, Kwiecień8 - 2
- 2021, Marzec8 - 12
- 2021, Luty4 - 4
- 2021, Styczeń4 - 6
- 2020, Grudzień5 - 6
- 2020, Listopad6 - 2
- 2020, Październik9 - 6
- 2020, Wrzesień8 - 4
- 2020, Sierpień9 - 5
- 2020, Lipiec12 - 4
- 2020, Czerwiec14 - 5
- 2020, Maj7 - 2
- 2020, Kwiecień7 - 0
- 2020, Marzec6 - 0
- 2020, Luty4 - 0
- 2020, Styczeń4 - 0
- 2019, Grudzień2 - 0
- 2019, Listopad2 - 0
- 2019, Październik6 - 0
- 2019, Wrzesień6 - 0
- 2019, Sierpień3 - 0
- 2019, Lipiec5 - 0
- 2019, Czerwiec7 - 0
- 2019, Maj7 - 0
- 2019, Kwiecień2 - 0
- 2019, Marzec6 - 0
- 2019, Luty3 - 0
- 2019, Styczeń2 - 0
- 2018, Grudzień2 - 0
- 2018, Listopad3 - 0
- 2018, Październik5 - 0
- 2018, Wrzesień7 - 0
- 2018, Sierpień5 - 0
- 2018, Lipiec9 - 0
- 2018, Czerwiec7 - 0
- 2018, Maj8 - 0
- 2018, Kwiecień9 - 0
- 2018, Marzec5 - 0
- 2018, Luty3 - 0
- 2018, Styczeń2 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Listopad2 - 0
- 2017, Październik1 - 2
- 2017, Wrzesień5 - 0
- 2017, Sierpień2 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 0
- 2017, Maj5 - 0
- 2017, Kwiecień1 - 0
- 2017, Marzec3 - 0
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień3 - 0
- 2016, Lipiec1 - 0
- 2016, Czerwiec1 - 0
- 2016, Maj1 - 0
- 2016, Marzec1 - 0
- 2016, Luty1 - 0
- 2015, Sierpień1 - 0
- 2015, Lipiec3 - 0
- 2015, Maj4 - 0
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec2 - 0
- 2015, Luty1 - 0
- 2015, Styczeń1 - 0
- 2014, Listopad1 - 0
- 2014, Październik1 - 0
- 2014, Wrzesień5 - 0
- 2014, Sierpień3 - 0
- 2014, Lipiec6 - 0
- 2014, Czerwiec3 - 0
- 2014, Maj1 - 0
- 2014, Kwiecień4 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
Wpisy archiwalne w kategorii
50 plus
| Dystans całkowity: | 13298.19 km (w terenie 2380.90 km; 17.90%) |
| Czas w ruchu: | 695:14 |
| Średnia prędkość: | 19.13 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 61.92 km/h |
| Suma podjazdów: | 90528 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 209 (118 %) |
| Maks. tętno średnie: | 144 (81 %) |
| Suma kalorii: | 396530 kcal |
| Liczba aktywności: | 194 |
| Średnio na aktywność: | 68.55 km i 3h 35m |
| Więcej statystyk | |
- DST 77.47km
- Teren 5.00km
- Czas 03:39
- VAVG 21.22km/h
- VMAX 39.60km/h
- HRmax 168 ( 95%)
- HRavg 108 ( 61%)
- Kalorie 1507kcal
- Podjazdy 529m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Jeździć po to aby jeździć
Sobota, 29 sierpnia 2026 · dodano: 03.09.2026 | Komentarze 2
Czyli celu brak, wykorzystać tylko 4 godziny. Może z tym celem to tak nie do końca bo sprawdzenie trzech nieprzejechanych dotąd odcinków szutrówek.
Do Toszka standard. Księży las, Łubie, Kopienica, Zacharzowice - nawet już mi się nie chciało cokolwiek pofocić. Ale fajnie nie było, wmordewind non stop. W Toszku chwilę odpoczywam. I fotka, tym razem nie zamku a starego młyna.

Dalej asfaltem w kierunku Kotulina. W Ligocie Toszeckiej odbijam w prawo i pierwsza szutrówka. Całkiem fajna tylko po deszczu trochę kałuż.

Dojeżdżam do Płużnicy Wielkiej , odwiedzam ją po raz pierwszy więc kościółek z XVI wieku uwieczniony.

Jest tu jeszcze jakiś dwór, ale nie chciało mi się jechać po DK 94. Więc w następną szutrówkę do Płużniczki.
Jest ok, można śmigać, lokalsi nawet osobówkami pociskają.

Z Płużniczki znowu skrótem do Sarnowa, spoko, ale miejscami lekko błotna gruntówka.

Od Sarnowa już asfaltem do Świbia

przez Wiśnicze i Błażejowice

i szutrowym skrótem do Wojski. Powrót już oklepanymi asfaltami przez Połomię i Miedary.
Kategoria 50 plus
- DST 56.21km
- Czas 02:37
- VAVG 21.48km/h
- VMAX 41.04km/h
- HRmax 161 ( 91%)
- HRavg 117 ( 66%)
- Kalorie 1376kcal
- Podjazdy 317m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Pętelka LL
Niedziela, 16 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 2
Pojeździć

Kategoria Bytom i okolice, 50 plus, lasy lublinieckie
- DST 62.82km
- Teren 15.00km
- Czas 03:56
- VAVG 15.97km/h
- VMAX 54.72km/h
- HRmax 171 ( 97%)
- HRavg 115 ( 65%)
- Kalorie 2380kcal
- Podjazdy 999m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Czeska Szwajcaria
Środa, 12 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 6
Niewiele było urlopowego rowerowania, tym razem inne priorytety.
Ale rower zapakowany na bagażnik i coś tam się udało pokręcić. Przy okazji powrzucam trochę atrakcji, do niektórych można nawet dojechać rowerem. Ruszam z Meznej, ledwo kilkanaście domów z czego połowa to pensjonaty. Jedyną asfaltową drogą wyjeżdżam z miejscowości

i po chwili zagłębiam się w skalno-leśne ostępy Czeskiej Szwajcarii

Drogi zqamkniete dla ruchu samochodowego, nic tylko kręcić. Tylko żeby jeszce tych górek nie było. Mknę malowniczymi wąwozami, mijam odgałezienie na Małą Prawdzicką Bramę. nie wstepuję bo byliśmy tam pieszo ale to ledwo pół kilometra, rowery można przypiąć (jest barierka z oznaczeniem parkingu rowerowego)i w kilka minut wspiąć się na punkt widokowy

Całkiem ładne widoki

Ja jednak dołem, gdzieś między skałami.


Dojeżdżam do granicy czesko-niemieckiej. Trzeba zaliczyć kolejny kraj do rowerowego portfolio.

Jadę jeszcze kawałeczek na niemiecką stronę do punktu węzłowego szlaków. Do wyboru do kolory, ja jednak wracam na czeską stronę trasą 3030


Dojeżdżam do rozdroża Na Tokarni, odbijam na trasę 3029 i jadę do Chribskiej

Drewniana zabudowa Chribskiej


Chribska, rynek.

Myślałem, że przy okazji załatwię zakupy w aptece jednak takowej tu nie uświadczysz. Ogarniam więc google maps i najbiższa jest w Czeskiej Kamienicy. Zmieniam więc trasę i zamiast wrócić przez Jetrichowice

skąd można zrobić fajną 6km pieszą pętelkę po spektakularnych punktach widokowych oczywiście odwiedzonych pieszo. Widok z Vilemininej Steny

Widok z Vilemininej Steny na punkt widokowy Mariina skała

Widok z Vilemininej Steny. O ile Mariina skała jak i Vileminina Stena doś proste i bezpieczne do wejścia

to na Rudolfowy kamień raczej dla ludzi o mocniejszych nerwach.

Ja jednak jadę do Czeskiej Kamienicy. Tu już bardziej łąkowo-leśne klimaty



Kilkanaście kilometrów i jestem w Czeskiej Kamenicy

Załatwiam temat apteki i można powiedzieć, że ruszam w drogę powrotną. Można jeszcze zajrzrzeć na oddaloną o kilka kilometrów w Kamenickim Senowie bazaltową Panską Skałę



Ja jednak mknę w kierunku Hrenska.


W Janovie ładny widok na pasmo skał Czeskiej Szwajcarii

Zjeżdzam z góry i Hrensko. Można napisać, że to takie centrum turystyczne Czeskiej Szwajcarii z malowniczym Wąwozem Edmunda i głównym punktem wypadowym na Pravdzicką Bramę

Wąwóz Edmunda


Centrum Hrenska. Z ciekawostek jest to najniżej położona miejscowość Czech.


Wskakuję nad Łabę


obczaić promy na drugą stronę, może uda się wyskoczyć na wycieczkę wzdłuż Łaby na most Bastei, w końco to tylko 30km w jedną stronę. Most oczywiście odwiedziliśmy pieszo.





Wracam deptakiem Hrenska



Mijam wejście na szlak na Pravdzicką Bramę. Tam nie dojedziemy nie dojedziemy rowerem, trzeba pofatygować się pieszo. Ale warto.

Pravdzicka Brama



Z Hrenska wracam już do Meznej. Widoki z centrum wsi też niczego sobie.


Ostatniego dnia urlopu mieliśmy tylko odwiedzić Dziki Wąwóz, mniejszy i mniej znany ale to nie znaczy, że mniej efektowny odpowiednik Wąwozu Edmunda ale wyszła z tego piętnastokilometrowa włóczega po okolicy.

I nad Łabę już nie pojechałem.
Kategoria 50 plus, gdzieś tam
- DST 71.88km
- Teren 20.00km
- Czas 03:20
- VAVG 21.56km/h
- VMAX 41.04km/h
- HRmax 152 ( 86%)
- HRavg 115 ( 65%)
- Kalorie 1666kcal
- Podjazdy 332m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Lasy lublinieckie
Niedziela, 19 lipca 2026 · dodano: 20.07.2026 | Komentarze 6
Wracam na swoje śmiecie. Asfaltem do Połomii, później na szutry.A przed Kotami niemiła niespodzianka. Nie wiem dlaczego, ale.... Trawa dookoła ogrodzenia już wydeptana więc raczej nikt nie zawraca.

W Kotach kawałek leśnego asfaltu

I znowu szutry. Odbijam na Wytoki,

posilam się naprawdę małym co nieco

i jadę zobaczyć jakiś zbiornik p-poż. Szału nie ma.

Niestety droga na zaplanowanej trasie mocno zarośnięta więc wracam.

na drogę Kotowską, za chwilę odbijam w kierunku asfaltu Mikołeska- Boruszowice i przez TG do domu. Ledwo zdążyłem przed deszczem.
Kategoria 50 plus, lasy lublinieckie
- DST 78.85km
- Teren 14.50km
- Czas 03:34
- VAVG 22.11km/h
- VMAX 42.48km/h
- HRmax 177 (100%)
- HRavg 134 ( 76%)
- Kalorie 2327kcal
- Podjazdy 481m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Wieczorna wiejska pętla
Czwartek, 25 czerwca 2026 · dodano: 28.06.2026 | Komentarze 0
Kręcę się ostatnio jak smród po gaciach, a to mi się nie chce, a to za późno, a to nie wiem gdzie. Trzeba wziąć się w garść i pokręcić coś konkretnego. Padło na pętlę przez Krupski Młyn. Głównie asfalty z kilkoma wstawkami szutrowymi i sprawdzeniem dwóch odcinków szutrowych, na których mnie jeszcze nie było. Pierwszy nowy szuterek po 25 km asfaltu - odcinek Kotków- Świniowice. Premium to może i nie jest ale całkiem spoko. Na końcówce tylko prześwituje jakiś wapienny bruk. Pewnie był tu jakiś folwark bo szczątki bruku wyglądają na dość leciwe.
Kotków-Świniowice © wowa113
Ze Świniowic szutrowym skrótem do Czarkowa, szybki asfalt do Otmuchowa i nad Małą Panwią szutrem do Krupskiego Młyna. Szybki przelot przez wioskę i de facto w drogę powrotną. W Borowianach próbuję się przebić jakimś skrótem do drogi do Radoni ale polne drogi pozarastane trawą a nie chce się później przeglądać czy jakiś krwiopijca się nie przyczepił.

W Borowianach © wowa113
Wracam więc i asfaltem do Radoni. Stawik w centrum wysechł i zarósł trzciną. A było tak fajnie. Do Wiśnicz więc. I tu, oprócz kilkudziesięciu metrów wysypanych świeżym, luźnym klińcem, piękny szuterek. Kilka fotek

Radonia-Wiśnicze © wowa113

Radonia-Wiśnicze © wowa113

Radonia-Wiśnicze © wowa113
W Wiśniczach nie wiśnie a ... winnice

Winnica w Wiśniczach © wowa113
i widok na wiatraki

Wiatraki koło Wielowsi © wowa113
Jeszcze jeden szuterek z Gajowic do Sierot, nie najlepszy już bo woda powymywała i wyłazi stary bruk wapienny ale przemknąłem jakoś.

Do Sierot © wowa113
I jako, że z premedytacją omijałem dzisiaj wszystkie ciekawe i historyczne miejscówki więc na koniec zabytkowy kościół w Sierotach

Kościół w Sierotach © wowa113
Kategoria 50 plus
- DST 68.30km
- Teren 23.00km
- Czas 03:20
- VAVG 20.49km/h
- VMAX 43.20km/h
- HRmax 172 ( 97%)
- HRavg 127 ( 72%)
- Kalorie 2076kcal
- Podjazdy 365m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Lasy lublinieckie
Niedziela, 31 maja 2026 · dodano: 15.06.2026 | Komentarze 7
Tak bez planu śmignąć w LL.
Przez Księżą Górę w Radzionkowie, kolo Kopca Wyzwolenia w Piekarach

Przez Piekary jakimiś DDR- kami , dalej zapora w Świerklańcu i przez Ossy gdzieś w kierunku lotniska.

Ominęło mi się jednak lotnisko, może to i dobrze bo znowu wlazłbym na platformę i czekał na samoloty. A tak wyjechałem przez Zendkiem i w lasy.
Trochę na azymut wybierając co lepsze szutrówki wyjechałem w Dąbrowie Małej. Rzadko tam bywam a fajny kawałek asfaltu więc fotka

Wdepłem jeszcze z brzegu na zatopioną kopalnie



I to na dzisiaj koniec terenu. Zauważam dyndającą się pęknięta szprychę więc wracam na asfalty i przez Świerklaniec, Orzech z polem facelii

i Radzionków wracam do domu.
Kategoria 50 plus, Bytom i okolice, lasy lublinieckie
- DST 71.12km
- Czas 04:46
- VAVG 14.92km/h
- VMAX 51.84km/h
- HRmax 158 ( 89%)
- HRavg 90 ( 51%)
- Kalorie 1900kcal
- Podjazdy 937m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 8. Do Przemyśla.
Sobota, 2 maja 2026 · dodano: 11.06.2026 | Komentarze 8
Czyli Góry Sanocko-Turczańskie i Pogórze Przemyskie.
Kilometrów zostało na dzisiaj niewiele ale na pociąg nie wypada się spóźnić. Podjazdy krótsze ale za to "soczyste" więc odpoczynku nie było. I w końcu pogoda pozwalająca na pierwszą jazdę "na krótko".
Poranek przyjemny

Poranek w Brzegach Dolnych © wowa113
Ruszamy lokalnymi asfaltami. W Łodynie ładna cerkiewka

Cerkiew w Łodynie © wowa113
i mkniemy przez podbieszczadzkie wioski

Przez podbieszczadzkie wioski © wowa113

Chilloutowo © wowa113

Pustki © wowa113
Na razie w miarę płasko, całkiem przyjemnie się pomyka po dobrej jakości asfaltach.

Cisza i spokój © wowa113
Dojeżdzamy do Ropieńki,

Ropieńka © wowa113
Pod sklepem nieco dłuższy postój bo de facto... jemy śniadanie. Resztki zapasów z poprzednich dni wtryniliśmy wczoraj na kolację a na śniadanie już brakło. Uzupełniamy płyny na dalszą jazdę bo słabo tu z zaopatrzeniem i podjeżdzamy pooglądać działające szybiki ropy naftowej.

Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce © wowa113

Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce © wowa113
Jak z Króla Ćwieczka ale działa

Naftowa maszyneria © wowa113
Za Ropieńką zaczynami pierwszy podjazd. Niby tylko 2,5 km ale trzymające 12 % i to jeszcze 7 dnia podróży wcale do łatwych nie należało. Świadomość jednak że do mety niedaleko dodawała sił.

Teraz z górki © wowa113

Gdzieś koło Arłamowa © wowa113
Wspinamy się na kolejną górkę i Arłamów.

Bieszczady żegnają. © wowa113
Przystajemy na szczycie, Paweł decyduje się zajrzeć do ośrodka Arłamów zaznać celebryckiego blichtru. Ja , patrząc na drogę odpuszczam.

Arłamów © wowa113
Znowu z górki i za chwilę ostatni podjazd. Nagrodził ładnymi widokami.

Na ostatnią przełęcz © wowa113

Widoki z ostatniego podjazdu © wowa113
I to na tyle z gór. Okolice Przemyśla to już tereny rolnicze. Nieco dziwne wrażenie po tygodniu lasów, hal i gór zobaczyć kwitnące rzepaki.

Okolice Przemyśla © wowa113


I finish.
A nie, jeszcze nie. Przy dworcu knajpy jakieś obskurne więc jedziemy na rynek zjeść jakiś obiad. 
Przed 19 pakujemy się do IC do Zabrza.
Podsumowanie? Będzie krótkie
8 dni, prawie 700 km i ponad 9000m w górę.
Za dużo asfatu, za mało szutru,
za dużo jazdy, za mało szwendania,
za długie podjazdy, za krótkie zjazdy ;)
Ale Karpaty ogarnięte :)
Czas chyba myśleć o Sudetach.
Foto ja i Paweł
Kategoria 50 plus, gdzieś tam, grupowe, wyprawy i wyprawki
- DST 81.30km
- Czas 05:22
- VAVG 15.15km/h
- VMAX 54.72km/h
- HRmax 145 ( 82%)
- HRavg 84 ( 47%)
- Kalorie 1813kcal
- Podjazdy 1050m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 6. Beskid Niski i Bieszczady
Czwartek, 30 kwietnia 2026 · dodano: 08.06.2026 | Komentarze 3
Dzisiaj trochę luźniejszy dzień. Noclegi zabukowane już wcześniej, kilometrów nieco mniej więc na spokojnie.Zaraz po wyjeździe wstępujemy na rynek w Jaśliskach. Ładny deskal Andrejkowa,

Jaśliska © wowa113

Jaśliska- deskal Andrejkowa © wowa113
I zabytkowa drewniana zabudowa przy rynku. To jednak tylko kilka domów więc większego wrażenia nie robi.

Jaśliska © wowa113
Mkniemy więc dalej przez Beskid Niski.

Przez Beskid Niski © wowa113
Prawie puste asfalty, nieco adrenaliny tylko jak pojawiają się dłużyce z drewnem które czują się tu chyba bezkarne mijając nas z całkiem słusznymi, jak na ciężarówki z takim ładunkiem, prędkościami.

Przez Beskid Niski © wowa113

Przez Beskid Niski © wowa113

Przez Beskid Niski © wowa113
Po kilkunastu kilometrach opuszczamy tereny gminy Jaśliska

Żegnamy Jaśliska © wowa113
ale w sumie nic się nie zmienia. Robi się nawet nieco monotonnie co nie znaczy, że nieładnie.

Przez Beskid Niski © wowa113
Czasami po drodze tylko jakaś klimatyczna łemkowska chałupa.

Gdzieś w Beskidzie Niskim © wowa113
Docieramy do Komańczy, zaraz za rogatkami odbudowana cerkiew prawosławna

Odbudowana cerkiew w Komańczy © wowa113

Cerkiew w Komańczy © wowa113
Przejeżdżamy przez wioskę

Komańcza © wowa113
Zatrzymując się na chwilę uwiecznić deskal i murale Andrejkowa

Komańcza - deskal Andrejkowa © wowa113


Nie jedziemy już do centrum, odbijamy w prawo na DW do Cisnej zaczynając jednocześnie część Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej

Komańcza © wowa113

Prawie Bieszczady © wowa113
W Radoszycach trafiamy na Ekomuzeum "Na Wypale". Można kupić bilet i podłożyć do pieca xD. Nie wchodzimy, fotki tylko zza płota aczkolwiek spróbowałby tych ich lodów węglowych :)

Komercja © wowa113
Obecnie to największy wypał w Bieszczadach, bieszczadzkich zakapiorów nie widziałem ale jakaś blondwłosa piękność się tam kręciła ;)

Produkcja w Radoszycach © wowa113
Nie zabawiamy długo i w drogę.

Pomknął... © wowa113

Bieszczadzkie klimaty © wowa113

Bieszczady © wowa113
W Woli Michowej ładny kościółek, nowy a jednak z górskim klimatem. Widać nie każdemu zależy na marmurach i złotym blichtrze.

Kościół w Woli Michowej © wowa113

Kościół w Woli Michowej © wowa113
Wspinamy się na przełącz Przysłup. Na przełęczy wieża widokowa więc trzeba wleźć.

Wieża widokowa Szczerbanówka na przełęczy Przysłup © wowa113
I w końcu zobaczyliśmy te Bieszczady

Połoniny z wieży widokowej Szczerbanówka © wowa113

Bieszczady z wieży widokowej © wowa113

Bieszczady z wieży widokowej © wowa113
Można zostawić swoje logo, ja niestety takiego nie posiadam

Tablica na naklejki © wowa113
Na zjeździe z przełęczy wstępujemy na stację skansen Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. Niby wstęp płatny ale kasy pozamykane, tylko jacyś robotnicy budowlani coś tam grzebią po placu. Szwendamy się więc samopas robiąc kilka fotek.

Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie © wowa113

Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie © wowa113

Lokomotywownia © wowa113
Doczytałem później, że otwierają się 1 maja więc chyba końcowe przygotówki były.
Dojeżdżamy do Cisnej. Miasteczko już bardziej turystyczne - kramy z pamiątkami, otwarte niektóre knajpy. Inne szykują się dopiero na jutro. Lokujemy się w Łemkowynie, zamawiam jakieś regionalne pierogi z kaszą gryczaną. Nawet smakowały :). Ale i tak skiepściliśmy bo obok była Siekierezada, knajpa z galerią - jak doczytałem później - kultowa miejscówka na mapie Bieszczad. Może kiedyś ale na przyszłość chyba trzeba wpisać "kultowe... w...." przy planowaniu wypraw w nieznane rejony.

Łemkowyna w Cisnej © wowa113

Gdzieś w Bieszczadach © wowa113

Karczma z Dużym Jasłem w tle © wowa113

Solinka © wowa113
Tym razem o normalnej porze lokujemy się na noclegu w Wetlinie. Króliczek dogoniony. Był nawet czas na lokalne specjały
Foto ja i Paweł
Kategoria 50 plus, gdzieś tam, grupowe, Szlaki rowerowe, wyprawy i wyprawki
- DST 99.18km
- Teren 15.00km
- Czas 07:24
- VAVG 13.40km/h
- VMAX 46.50km/h
- Temperatura 11.0°C
- Kalorie 2800kcal
- Podjazdy 1666m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 3 Beskid Żywiecki i Podhale
Poniedziałek, 27 kwietnia 2026 · dodano: 21.05.2026 | Komentarze 13
W pierwotnej wersji miało być prawie bushcraftowo, z namiotami a tu jakby luksusowo. Nocleg ze śniadaniem, fiu-fiu, nie ma lipy. No ale szykuje się ciężki dzień to i nam się należy.
Zaczynamy oczywiście od podjazdu. Na przełęcz Klekociny. Z początku spokojnie, 3-4% i tak się turlamy wąską asfaltówką. Kilometrów ubywa ale wysokości jakoś nie bardzo - a mamy wjechać na prawie 900m.

W międzyczasie jakieś poranne fotki.

Ale przyszła kryska na Matyska i ostatnie dwa kilometry nieźle mnie sponiewierały. Lokalnie licznik pokazywał nawet ponad 20% nachylenia, dobrze że ruch żaden więc można było halsować :). Przeklinam pod nosem na ilość "przydasi" w sakwach, nie mogę oduczyć się nabierania jak dziad w torbę a wieźć trzeba.

W końcu ogarniamy ten podjazd, niestety przełęcz nie daje nagrody ani w postaci spektakularnych widoków ani szybkiego zjazdu. Od góry nawet fajna szutrówka poprzecinana niestety korytkami odwodnieniowymi a niżej kamienista droga raczej na MTB. Dopiero przysiółki Zawoi dają asfaltowe wytchnienie.

I w końcu jakiś widok na Babią Górę.

Wskakujemy na DW i za kilka kilometrów rozpoczynamy następny podjazd.Prawie 10 km na przełęcz Krowiarki.

(foto Paweł)
Na DW prawie pusto, ogólnie nie jest źle, nachylenia zdecydowanie mniejsze niż na Klekociny ale trochę monotonnie - głównie przez las.

Wjeżdżamy na Krowiarki, chwila przerwy na przełęczy i dopakowuję sakwy niewielkimi pamiątkami.

No i zjazd.

Pierwsze widoki na Tatry. Kawałek DW a później odbijamy na lokalne asfalty. I tu Tatry zaczynają odgrywać główną rolę.

(foto Paweł)


Dojeżdżamy do DW w okolicach Jabłonki gdzie otwiera się ładna panorama na Tatry.

W Jabłonce obiad i chwila poobiedniego odpoczynku na miejskim skwerku
Zjeżdżamy z ruchliwej DW na szutrówkę do Czarnego Dunajca.

(foto Paweł)
I z Czarnego Dunajca do Zębu już asfaltówką.

Znowu podjazd ale nie zapadł jakoś w pamięci.

Odbijamy na punkt widokowy Eliaszówka i kilka kolejnych fotek Tatr. był zamysł podjechać jeszcze na pobliską Gubałówkę ale zrezygnowaliśmy.

Eliaszówka (foto Paweł)
Zdaje się że wczoraj pomyliłem fotki, wiec edit i wstawiam właściwe

Eliaszówka 1 © wowa113

Eliaszówka 2 © wowa113

Eliaszówka 3 © wowa113
Kawałek wracamy, zjeżdżamy do Poronina i mimo, że chciałem zaliczyć któryś z podjazdów pod Gliczarów, wybieramy łatwiejszą i na szczęście już pustą DW. Na nocleg w Bukowinie docieramy grubo po zmroku. Trochę słabo widokowo to Podhale wyszło, ale wydaje mi się, że trzeba by tu było poszwendać się po okolicznych polnych szutrówkach, przy asfaltówkach widoki skażone wszechobecną zabudową i brak "czystych" widoków niestety.
Kategoria 50 plus, gdzieś tam, grupowe, Małopolska, wyprawy i wyprawki
- DST 52.33km
- Teren 31.00km
- Czas 02:45
- VAVG 19.03km/h
- VMAX 35.28km/h
- HRmax 163 ( 92%)
- HRavg 114 ( 64%)
- Kalorie 1466kcal
- Podjazdy 326m
- Sprzęt Giant Boulder
- Aktywność Jazda na rowerze
Pniowiec i Strzybnica
Sobota, 18 kwietnia 2026 · dodano: 11.05.2026 | Komentarze 7
Jakoś tak od pewnego czasu intrygowały mnie tereny wokół zalewu Pniowiec i okolice Strzybnicy. Viperkiem mi się nie chciało tarabanić po bezdrożach a dziaduniem trochę za daleko. Ale jako że Viperek w serwisie wybrałem się jednak dziaduniem. Do celu głównie terenem, częściowo po drogach którymi jechałem po raz pierwszy.
W repeckim parku

No nie wiem, na ziemniaki jakieś duże te redliny

Że też wcześniej nigdy tędy nie jechałem :(

Sielanka już na czarno
Tereny pniowiecko-strzybnickie całkiem fajne na takie pohasanie MTB tylko trochę za płasko :)

Stary Zalew w Pniowcu

Strzybnickie singielki

Kajś między Strzybnicą a Brynkiem


Przerzucam się przez DK11 w lasy koło Połomii, do Miedar jeszcze leśnymi drogami

Za coraz grubsze się biorą

Pałac w Miedarach
i bociek

Powrót asfaltami
Kategoria 50 plus, Bytom i okolice, lasy lublinieckie


