Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wowa113 z miasteczka Bytom. Mam przejechane 37188.52 kilometrów w tym 8039.74 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.68 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wowa113.bikestats.pl

Archiwum bloga

Flag Counter by Stats4U Show Stats for this Counter
Wpisy archiwalne w kategorii

100 plus

Dystans całkowity:8293.48 km (w terenie 1431.50 km; 17.26%)
Czas w ruchu:438:45
Średnia prędkość:18.90 km/h
Maksymalna prędkość:59.76 km/h
Suma podjazdów:48100 m
Maks. tętno maksymalne:217 (123 %)
Maks. tętno średnie:135 (76 %)
Suma kalorii:265664 kcal
Liczba aktywności:73
Średnio na aktywność:113.61 km i 6h 00m
Więcej statystyk
  • DST 117.31km
  • Teren 40.00km
  • Czas 05:50
  • VAVG 20.11km/h
  • VMAX 41.04km/h
  • HRmax 171 ( 97%)
  • HRavg 130 ( 73%)
  • Kalorie 3854kcal
  • Podjazdy 609m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lasy rudzkie

Sobota, 18 lipca 2026 · dodano: 21.07.2026 | Komentarze 1

Miałem już specjalnie nie jeździć po kwadraty ale jakoś tak, ze względu na zapowiadane deszcze, odpuściłem zaplanowany wyjazd i w sumie wyszła taka rajza zastępcza. Prawie na bieżąco śledzone radary i wydłużany dystans. Koniec końców nie padało w ogóle.

Trzy kwadraty miałem do ogarnięcia  w okolicach Łączy i tam nieco pokluczyłem.  Przy parkingu na skraju lasu fajne sosny



Zaglądam też nad zbiornik p-poż. Trochę się "zaglonił"




Niektóre drogi leśne w tym rejonie lekko rozmijają się mniemaniem o lasach rudzkich więc trochę mnie wytrzęsło.
Za to fajne lasy brzozowe, w końcu coś innego niż sosnowe uprawy.

Zaliczam kolejne dwa kwadraty i wpadam na główną szutrówkę z Łączy do Goszyc.
Przejeżdżam przez Goszyce do kaplicy pw. św. Marii Magdaleny. 



Zdaje się, że odpust się szykuje

Wpadam na Kotlarską, zdaje się, że tu kiedyś był szuter ale i asfaltem pojadę :)

po drodze Ławka Zakochanych (zapewniam, że jest tylko na zdjęciu się nie załapała)

I Rudy. Zespół klasztorno-pałacowy



Zapiekana, zimne 0% i ruszam przez park

mostkiem nad Rudą

po kolejne 4 kwadraty. Od przysiółka Przerycie dobry kilometr brodzenia w piasku. Później już nieco nieco lepiej. Przy Orłach

skręt w prawo i przez Bargłówkę do Pilchowic. Coś tam chyba miałem zobaczyć bo trsa wytyczona aż do centrum ale nie mogłem sobie przypomnieć co :(. Wracam więc i znanymi już drogami przez Smolnicę z drewnianym kościołem

I gliwicką Ostropę



Przelatuję przez Gliwice, trochę tu budują bo tej ddr-ki na pewno nie było a akurat tu dość przydatna

Reszta trasy już bez historii, ot aby do domu dojechać. 

  • DST 101.34km
  • Teren 32.00km
  • Czas 04:56
  • VAVG 20.54km/h
  • VMAX 41.76km/h
  • HRmax 169 ( 96%)
  • HRavg 135 ( 76%)
  • Kalorie 3493kcal
  • Podjazdy 561m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Góra Trzech Rzek

Sobota, 27 czerwca 2026 · dodano: 04.07.2026 | Komentarze 4

W ramach przejechania co nieprzejechane i zdobycia co niezdobyte. Wydawało się, że aż tak bardzo nie piecze. Sporo miało być po lasach więc nadzieja na nieco chłodu. No ale...
Góra Trzech Rzek
Góra Trzech Rzek © wowa113
Do TG, później przez lasy lublinieckie. Niby nieco cienia ale wcale nie chłodniej
Przez lasy lublinieckie
Przez lasy lublinieckie © wowa113
Przelatuję przez Kalety i znowu lasem do Strzebinia.I  tam zaczynam odkrywanie nowych dróg. Polami do Psar,
Przez pola z widokiem na Górę Grojec
Przez pola z widokiem na Górę Grojec © wowa113

Pieczona wołowina
Pieczona wołowina © wowa113
Nie najlepszą polną drogą do Lubszy
Do Lubszy
Do Lubszy © wowa113
Ale za to  widoki na Jurę.
Widoki z Lubszy
Widoki z Lubszy © wowa113
Coś mi się widzi, że tą szutrówkę też trzeba zaznaczyć w folderze "do przejachania"
Widoki z Lubszy
Widoki z Lubszy © wowa113
Widoki z Lubszy
Widoki z Lubszy © wowa113
Widoki z Lubszy
Widoki z Lubszy © wowa113
Lubsza
Lubsza © wowa113
I szkoła w której uczył Józef Lompa.
Stara szkoła w Lubszy
Stara szkoła w Lubszy © wowa113
I w Lubszy pierwszy  postój , bo grzeje niemiłosiernie. Chwila odpoczynku na ławce przy deptaku
jak mus, to mus :)
jak mus, to mus :) © wowa113
Jeszce fotka zabytkowego kościoła 
Kościół w Lubszy
Kościół w Lubszy © wowa113
I do Woźnik fajnym, szutrowym skrótem.
Na bobry
Na bobry © wowa113
Chatkę można wynająć, nawet trawa wykoszona więc chyba czeka na przyjmowanie gości. 
Do wynajęcia
Do wynajęcia © wowa113
Mknę dalej w tym upale 
Do Woźnik
Do Woźnik © wowa113
Przemykam przez Woźniki na Coglową
Na Coglową Górę
Na Coglową Górę © wowa113
Punkt widokowy na Coglowej Górze
Punkt widokowy na Coglowej Górze © wowa113
Tatr to dzisiaj nie zobaczę, 
Na pewno nie dzisiaj
Na pewno nie dzisiaj © wowa113
Ale na okolicę też ładne widoczki
Widoki z Coglowej Góry
Widoki z Coglowej Góry © wowa113
Woźniki z Coglowej Góry
Woźniki z Coglowej Góry © wowa113
Zjeżdżam z Coglowej i w kierunku Cynkowa. Za chwilę skręcam w marną polną szutrowo-brukowo-gruntową drogę by wyjechać gdzieś na jednym z końców Cynkowa. Wspinam się jeszcze na przełamanie garbu ocenić widoczki- całkiem fajne.
Widoczki z Cynkowa
Widoczki z Cynkowa © wowa113
I wracam do wioski. Tu już mknę przyjemnym asfaltem aż do Markowic. Eh, gdyby tylko nie ten upał byłoby całkiem przyjemnie.
Do Markowic
Do Markowic © wowa113
Rolnicze pejzaże Śląska
Rolnicze pejzaże Śląska © wowa113
W Markowicach podjeżdżam na szczyt 
Góra Trzech Rzek
Góra Trzech Rzek © wowa113
Góra Trzech Rzek
Góra Trzech Rzek © wowa113
Przyjemne miejsce, można by odpocząć dłużej ale pot leje się po plecach a zapasy płynów nie tyle niebezpiecznie się skurczyły co osiągnęły już temperaturę nie ndającą się do gszenia pragnienia. Obczajam więc na szybko w Google jakiś sklep spożywczy Uff, jest. 
Zjeżdżam do Winowna, zimne 0% pochłaniam kilkoma haustami, na zapas zimna woda i cola. 
Na domiar dobrego za chwilę zagłębiam się w lasy, niezły szuter z Winowna do Stąkowa
Z Winowna do Strąkowa
Z Winowna do Strąkowa © wowa113
W Strąkowie już na asfalt i znanymi już drogami powrót do domu. Dopiekło mi dzisiaj.






  • DST 104.01km
  • Czas 07:05
  • VAVG 14.68km/h
  • VMAX 54.72km/h
  • HRmax 188 (106%)
  • HRavg 94 ( 53%)
  • Kalorie 2957kcal
  • Podjazdy 1560m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 7. Bieszczady

Piątek, 1 maja 2026 · dodano: 09.06.2026 | Komentarze 2

Dzisiaj cały dzień przez Bieszczady. 
Bieszczady
Bieszczady © wowa113
Trzymamy się przebiegu Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej czyli niestety drogi wojewódzkiej. Z rana jeszcze dosyć pusto ale im później tym ruch coraz większy.
No to lecimy
No to lecimy © wowa113
Na przełęcz Wyżną
Na przełęcz Wyżną © wowa113
Zaczynamy od podjazdu na przełęcz Wyżną. Z nazywaniem szczytów strzelał nie będę bo się nie znam ale widoczki ładne.
Bieszczady z przełęczy Wyżnej
Bieszczady z przełęczy Wyżnej © wowa113
Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej
Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej © wowa113
Bieszczady z przełęczy Wyżnej
Bieszczady z przełęczy Wyżnej © wowa113
Bieszczady z Przełęczy Wyżnej
Bieszczady z Przełęczy Wyżnej © wowa113
Połonina Wetlińska
Połonina Wetlińska © wowa113
Teraz trochę fajnego  zjazdu
Zjazd z Przełęczy Wyżnej
Zjazd z Przełęczy Wyżnej © wowa113
i wspinaczka na Przełęcz Wyżniańską
Dałem radę
Dałem radę © wowa113
Chyba sporo ludzi wzięło sobie do serca " rzuć wszystko i jedź w Bieszczady" bo parkingi zapchane
A miały być dzike :(
A miały być dzikie :( © wowa113
I kolejny, nieco dłuższy zjazd z przełęczy
Z górki
Rzut oka za siebie © wowa113
Kolejne 30 km bez jakich spektakularnych widoków. 
Przeez Bieszczady
Przez Bieszczady © wowa113
W pierwotnej wersji mieliśmy jechać doliną Sanu ale ... nie wzięliśmy gazu na niedźwiedzie ;). Niby jest nas dwóch ale nie chcę sprawdzać kto jeździ szybciej. Ciągniemy więc do Lutowisk 
Lutowiska
Lutowiska © wowa113
i na punkt widokowy z ładną panoramą Bieszczad
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach © wowa113
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach © wowa113
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach © wowa113
Odbijamy na zachód w kierunku Jeziora Solińskiego. Kilkanaście kilometrów z górki a później męczący up and down. Ale bez żadnych nagród w postaci widoków. 
W drodze nad Solinę
W drodze nad Solinę © wowa113
San
San © wowa113
De facto dopiero przed Polańczykiem jakieś widoczki na jezioro.
Jezioro Solińskie
Jezioro Solińskie © wowa113
W Polańczyku wjeżdżamy na punkt widokowy. 
Pozdrowienia z Polańczyka
Pozdrowienia z Polańczyka © wowa113
I tu trochę fotek
Z punktu widokowego w Polańczyku
Z punktu widokowego w Polańczyku © wowa113
Jezioro Solińskie
Jezioro Solińskie © wowa113
Z punktu widokowego w Polańczyku
Z punktu widokowego w Polańczyku © wowa113
Zjeżdżamy do Soliny na zaporę. Porównując do Tatr to Bieszczady południowe to góry  a Solina to takie Zakopane  w mniejszej skali. Czyli albo się jedzie w Bieszczady albo nad Solinę bo to nie jest jednoznaczne. 
Bieszczadzkie Krupówki
Bieszczadzkie Krupówki © wowa113
Spacerujemy przez zaporę. 
Zapora w Solinie
Zapora w Solinie © wowa113

Nad Soliną
Nad Soliną © wowa113

Nad Soliną
Nad Soliną © wowa113
Zmęczony ale zadowolony
Zmęczony ale zadowolony © wowa113
Kupuję  pamiątki dla córki i w drogę. Zostało  20km na nocleg w Brzegach Dolnych.  Docieramy ciemną nocą goniąc kilometry krajówką.
Foto ja i Paweł

  • DST 107.45km
  • Teren 20.00km
  • Czas 07:22
  • VAVG 14.59km/h
  • VMAX 56.88km/h
  • HRmax 170 ( 96%)
  • HRavg 99 ( 56%)
  • Kalorie 3437kcal
  • Podjazdy 1273m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 5. Beskid Sądecki i Niski

Środa, 29 kwietnia 2026 · dodano: 29.05.2026 | Komentarze 4

Nieco niższa i mniej efektowna widokowo część Karpat. Okraszona za to dozą historii aczkolwiek ta doza zdecydowanie za mała. Niestety króliczek ciągle sporo przed nami więc bezczelnie wycinam 30 km z trasy po regionie, w którym chciałem co nieco pozwiedzać. Smuteczek :(. No cóż, może jeszcze kiedyś wrócę.
Poranek mało powiedzieć, że rześki, -3 raczej nie zachęcało do wczesnego ruszenia w trasę. Marudzimy więc i ruszamy dopiero koło 10.
Lecimy doliną Muszynki i Kryniczanki do Krynicy-Zdrój
Aqua Vwlo z Muszyny do Krynicy Zdrój
Aqua Velo z Muszyny do Krynicy Zdrój © wowa113
W Krynicy chwila na rynku,
Krynica-Zdrój
Krynica-Zdrój © wowa113
Krynica-Zdrój
Krynica-Zdrój © wowa113
W jednej z kawiarni pijemy ciepła czekoladę, uzupełniamy zapasy wody i w drogę
Gdzieś w Beskidzie
Gdzieś w Beskidzie © wowa113
Gdzieś w Beskidzie
Gdzieś w Beskidzie © wowa113
Gdzieś w Beskidzie
Gdzieś w Beskidzie © wowa113
Szykuje sie z górki
Szykuje się z górki © wowa113
Mijamy pierwsze symbole tego regionu czyli drewniane cerkwie 
Cerkiew w Czarnej
Cerkiew w Czarnej © wowa113
Kościół w Uściu Gorlickim
Kościół w Uściu Gorlickim © wowa113
W Kwiatoniu zabytek UNESCO, chwila na fotki a w tym czasie pojawia się opiekun cerkwi.
Cerkiew w Kwiatoniu
Cerkiew w Kwiatoniu © wowa113
Otwiera, zaprasza do środka opowiadając jednocześnie co nieco o historii.
Cerkiew w Kwiatoniu
Cerkiew w Kwiatoniu © wowa113
Mijamy kolejne niewielkie wioski, teren coraz mniej cywilizowany. Dobrze, że zapasy zrobione bo ani otwartych sklepów a o knajpach i obiedzie to już zapomnij.
Dostawca pączków
Dostawca pączków © wowa113
Do Nieznajowej
Do Nieznajowej © wowa113
W Wołowcu kończy nam się asfaltówka i wkraczamy (dosłownie) na bardziej dzikie tereny
Za zimno na kąpiel
Za zimno na kąpiel © wowa113
Brodów w bród, na szczęście niegłębokie i wszędzie poukładane przejścia z kamieni
Do Nieznajowej
Do Nieznajowej © wowa113
Początkowo jeszcze droga całkiem znośna
Terenem do Magurskiego PN
Terenem do Magurskiego PN © wowa113
Im bliżej Parku tym bardziej dzikie tereny
Do Nieznajowej
Do Nieznajowej © wowa113
Do Magurkiego PN
Do Magurskiego PN © wowa113
Na chwilę wkraczamy do Magurskiego Parku Narodowego. Ja oczywiście scykany, że na rowerze przez Park to przy moim szczęściu  500 stówek . Jak się później okazało prowadziła tamtędy trasa rowerowa więc stresik niepotrzebny. I już na terenach nieistniejącej łemkowskiej wsi Nieznajowa.
Do Nieznajowej
W Nieznajowej © wowa113
Tereny dawnej wsi Nieznajowa
Tereny dawnej wsi Nieznajowa © wowa113
Kapliczki, cmentarz i owocowe drzewka- tyle pozostało z jednej z większych łemkowskich wsi w Beskidzie Niskim. Mimo wszystko tereny bardzo malownicze i warto się tu "zgubić" a  rower jest najbardziej odpowiednim środkiem lokomocji na te tereny.
Na cmentarzu w Nieznajowej
Na cmentarzu w Nieznajowej © wowa113
W Nieznajowej
W Nieznajowej © wowa113
Symbiliczne drzwi do nieistniejącej wsi
Symboliczne drzwi do nieistniejącej wsi © wowa113
Nieznajowa
Nieznajowa © wowa113
Przekraczamy ostatni bród i wskakujemy na szutrówkę.
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Nieznajowa
Nieznajowa © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Za chwilę wskakujemy na asfaltówkę i mkniemy do Świątkowej  Małej. Niby droga wojewódzka ale zupełne pustki
Do Świątkowej
Do Świątkowej © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Cerkiew w Świątkowej Małej
Cerkiew w Świątkowej Małej © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Chata łemkowska
Chata łemkowska © wowa113
I tak sobie na luza stępem po asfalcie
Qń
Qń © wowa113
Na nocleg lokujemy się gdzieś przed Jaśliskami.
Coś mi się widzi, że jeśli chcecie zagubić się w leśnej głuszy z dala od cywilizacji to nie Bieszczady powinny być pierwszym wyborem. Tylko weźcie coś do jedzenia ;).

  • DST 105.18km
  • Teren 20.00km
  • Czas 06:40
  • VAVG 15.78km/h
  • VMAX 52.56km/h
  • HRmax 164 ( 93%)
  • HRavg 85 ( 48%)
  • Kalorie 2719kcal
  • Podjazdy 1160m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 4. Spisz, Pieniny i Beskid Sądecki

Wtorek, 28 kwietnia 2026 · dodano: 25.05.2026 | Komentarze 8

To było dobry dzień. W końcu trochę luzu i przestrzeni. 
Przełom Dunajca 2
Przełom Dunajca © wowa113
Opuszczamy Podhale zjeżdżając z Bukowiny
Podhaleńskie LEGO
Podhalańskie LEGO © wowa113
 do Czarnej Góry. Spiskie wojaże zaczynamy od niewielkiego, patrząc na poprzednie,  podjazdu na przełęcz Łapszanka. Na górze otwierają się znowu widoki na Tatry
W drodze na Łapszankę
W drodze na Łapszankę © wowa113
Na przełęczy już w pełnej krasie
Z Przełęczy Łapszanka
Z Przełęczy Łapszanka © wowa113
Ogarnąłem skąd i kiedy więc wstawiam we właściwym miejscu
Z Łapszanki 2
Z Łapszanki 2 © wowa113
Z Łapszanki
Z Łapszanki © wowa113
Autopromocja
Autopromocja © wowa113
I łapiemy wiatr w żagle. Nie licząc niewielkich "ząbków" gdzieś po drodze prawie 40 km z górki. Zaczynamy od zjazdu do Osturny. Nadrabiam przy okazji zaległości- do Osturny miałem już dwa podejścia więc do trzech razy sztuka. No i zamykam w końcu Pętlę Spiską, co z tego, że na raty :).
Bardzo przyjemny zjazd do wioski, polecam. 
Zjazd do Osturny
Zjazd do Osturny © wowa113
I pyk na luz
I pyk na luz © wowa113
Do Osturny
Do Osturny © wowa113
Rzut oka na wioskę z góry
Osturna
Osturna © wowa113
i za chwilę już na dole podziwiając zabytkową, drewnianą zabudowę.
Osturna 2
Osturna 2 © wowa113
Osturna 3
Osturna 3 © wowa113
Opuszczamy wioskę i mkniemy w kierunku Kacwina szlakiem SWT.
Wracamy do Polski
Wracamy do Polski © wowa113
Zaraz po przekroczeniu granicy ładny wodospad
Wodospad w Kacwinie
Wodospad pod Upłazem © wowa113
Przez Kacwin i Niedzicę docieramy pod zaporę. Pierwsze fotki Pienin
Pieniny
Pieniny © wowa113
I zapory. 
Zapora i zamek Niedzicy
Zapora i zamek w Niedzicy © wowa113
Wbijamy na VD i tym razem jak normalni ludzie, czyli z górki mkniemy szlakiem nad Dunajcem. W Sromowcach Niżnych obowiązkowe foty
Trzy Korony
Trzy Korony © wowa113

Trzy Korony
Trzy Korony © wowa113
I na przełom Dunajca. Też trzecie podejście.
Velo Dunajec
Velo Dunajec © wowa113
Ładnie ale chyba jednak efekt lepszy jak się płynie tratwą
Przełom Dunajca
Przełom Dunajca © wowa113
Przełom Dunajca 1
Przełom Dunajca 1 © wowa113
W Szczawnicy lokujemy się w pierwszej napotkanej knajpie - niestety drogo i niestety niesmacznie - jedyny plus to widoki z tarasu. W sklepie uzupełniamy zapasy płynów, przelatujemy przez Szczawnicę i wbijamy na szlak Aqua Velo w kierunku Muszyny. Za Jaworkami jedziemy malowniczym wąwozem Biała Woda rozpoczynając jednocześnie podjazd na przełęcz Obidza. 
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Kończy się lajtowe "lekko pod górkę"   zaczyna "porządnie pod górkę". W sumie wytyczona trasa pokazywała na tą ścieżkę po prawej ale bez przesady i jednak objeżdżamy.
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Tu też  to niewiele lepiej ale innych opcji już nie ma.
Aqua Velo
Aqua Velo © wowa113
Już wiem, dlaczego, pomimo obejrzenia kilku relacji z tego szlaku, tego odcinka nie było nigdzie. Ale bardzo miło wspominam, nawet to wpychanie po grubych kamiorach raczej pieszego szlaku a nie gravelowej pętli :).
Na Przełęcz Rozdziela
Na Przełęcz Rozdziela © wowa113
Jakby ktoś pytał jadę szlakiem Aqua Velo. Ogólnie coś mi się wydaje że akurat ten szlak  to chciałbym przejechać w całości. Może kiedyś :).
Na przełęcz Rozdziela
Na przełęcz Rozdziela © wowa113
Ale z to nagroda nagroda była zacna. Polecam widoki
Widoki z przełęczy
Widoki z przełęczy © wowa113
Na przełęczy Rozdziela
Na przełęczy Rozdziela © wowa113
Na przełęczy
Na przełęczy © wowa113
Na przełęczy Rozdziela
Na przełęczy Rozdziela © wowa113
Tat, tak to nie koniec podjazdu, teraz na przełęcz Obidza. Mniej atrakcyjny odcinek, znowu trochę pchania. W sumie na lekko pewnie by objechał. Widoki po przejechaniu przez przełęcz za to przednie. 
Z przełęczy Obidza
Z przełęczy Obidza © wowa113
Z przełęczy Obidza
Z przełęczy Obidza © wowa113
Z przełęczy Obidza
Z przełęczy Obidza © wowa113
Na zjeździe z przełęczy Obidza
Na zjeździe z przełęczy Obidza © wowa113
Teraz z górki do Piwnicznej - Zdroju. Cholernie zimno się zrobiło w czasie zjazdu  i w Piwnicznej lokujemy się na dłuższą chwilę na stacji paliw na ciepłą kawke i hot-doga. 
 Odpuszczamy Aqua Velo po słowackiej stronie Popradu i mkniemy pustą wojewódzką też zresztą na Popradem do Muszyny na  nocleg.
Nad Popradem
Nad Popradem © wowa113
Poprad
Poprad © wowa113
Ehh, szkoda, że ten dzień się już skończył - takich wrażeń życzę sobie więcej.

  • DST 101.33km
  • Teren 10.00km
  • Czas 06:35
  • VAVG 15.39km/h
  • VMAX 52.56km/h
  • HRmax 176 (100%)
  • HRavg 93 ( 52%)
  • Kalorie 3080kcal
  • Podjazdy 1270m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 2 Beskid Śląski i Żywiecki

Niedziela, 26 kwietnia 2026 · dodano: 18.05.2026 | Komentarze 12

I czas zacząć gonić króliczka.  Aczkolwiek nic na razie nie zmieniamy, jak to Pawlak powiedział "dawaj, co bedzie to bedzie"

Poranny widok z okna nastraja pozytywnie.
Mimo prognozowanego wietrzno-deszczowego armageddonu nic takiego się nie dzieje, no może odczuwalny zimny wiatr ale z północy a my jedziemy na południe :)
Zbieramy się nawet dość sprawnie jak na nas i ruszamy

Wracamy nad Wisłę i lecimy w kierunku Wisły Czarnego.

WTR

Na chwilę odbijamy pod skocznię w Malince a później już pod górę na zaporę

I zaczyna się pierwsza porządna wspinaczka na przełęcz Szarcula. Przy Pałacu Prezydenckim chwila przerwy na fotki.



Ale jak tu teraz ruszyć ;)

Foto Paweł
Wjeżdżamy na przełęcz, poszło nawet sprawnie i do Istebnej wybieramy szutrówkę przez las. Ładne widoczki
Teraz z górki

Foto Paweł
W Istebnej wbijamy na DW i kawałek przez przez wieś. Też ładne widoczki.



SPD się nie wypięły ???:).
W centrum odbijamy do Jaworzynki i lecimy na trójstyk. 

Foto Paweł
Kawusia się robi, kilka fotek przy okazji



Miejsce nawet fajne ale ... Po czeskiej stronie drewniana  wiata wypoczynkowa, po słowackiej tak samo a po polskiej? Już porządnie oszpecony górski krajobraz. Ok - latarnie ale przecież można zrobić jakieś stylowe z kablami w ziemi a nie dokładać płaty paneli słonecznych i jeszcze jakieś wiatraki na nich, plac zabaw - też można zrobić jakiś z naturalnego drewna a nie oczojebne kolory. Jeszcze tylko kramów z chińską tandetą brakuje chociaż obawiam się, że w sezonie i takowe się tu znajdą. Ale wstąpić warto. Przejeżdżamy na słowacką stronę i kilka kilometrów jedziemy przez Słowację

Widok na Czechy

Serwisówką mkniemy w dół. Monumentalne wiadukty słowackiej ekspresówki przecinają doliny.

Foto Paweł
Wracamy do Polski

Foto Paweł
I mkniemy doliną jakiejś górskiej rzeczki w kierunku Zwardonia. Zwardoń jednak omijamy wybierając drogę przez Sól-Kiczorę,  kilka kilometrów oszczędności ale ziarnko do ziarnka...
Docieramy do Rajczy gdzie wbijamy na VeloSoła

Przyjemnie

Foto Paweł

Soła. Velo Soła całkiem spoko  ale szału nie ma. Ładnie się wije wzdłuż rzeki, sporo przejazdów przez Sołę z widokami na rzekę i okoliczne wzgórza. Infrastruktura typowo polska czyli wymieszane wszystko, wydzielone asfaltowe  ddr-ki, część z nich o nawierzchni z kostki i raczej wyglądają na deptaki niż drogi dla rowerów, część po zwykłych ulicach w ruchu publicznym. Czyli ogólnie - dostawiliśmy tabliczki do tego co jest i gitara, mamy kolejne velo. Z drugiego końca Polski bym nie przyjechał ale z ze Śląska można śmignąć. W Węgierskiej Górce zjeżdżamy z Velo, szybki obiad i ruszamy. Chwila po płaskim i zaczynamy ostatni dziś 7 kilometrowy podjazd. Ale bez emocji, ledwo kilometr nieco trudniejszy, ale przełęcz "U Poloka" na którą wjechaliśmy nie zachwyca jakimiś spektakularnymi widokami. 

Po drodze drewniany kościółek w Juszczynie.
Zjazd z przełęczy do Jeleśni, uzupełnienie zakupów spożywczych, w końcu nie samymi widokami człowiek żyje. W centrum ciekawy mural - "Dudziarz z Sopotni". Było jeszcze kilka związanych z beskidzką kulturą i sztuką ale już mniej efektownych - ogólnie tworzą Szlak Beskidzkich Murali.

Z Jeleśni znowu pod lekką górkę na nocleg do Przyborowa.

  • DST 101.36km
  • Teren 22.00km
  • Czas 06:29
  • VAVG 15.63km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • HRmax 178 (101%)
  • HRavg 81 ( 46%)
  • Kalorie 2160kcal
  • Podjazdy 1328m
  • Sprzęt Merida
  • Aktywność Jazda na rowerze

Puerto de Tibi

Czwartek, 27 listopada 2025 · dodano: 04.12.2025 | Komentarze 4

Buenos dias Espania.  Sześciu śmiałków wybiera się z Alicante w góry  czyli 22km Via Verde de el Maigmo, wspinaczka na przełęcz Tibi i powrót przez górski interior. 


Rowery wypożyczamy w El Campello, 20 km od Alicante. Przemykamy na zachód przez niewielkie miasteczka. W  Mutxamel   ciąg murali. W historię się nie zagłębiałem ale wyglądają imponująco





Dalej dobrych kilkanaście kilometrów drogą dla rowerów wzdłuż jakiejś głównej drogi i kiedy kończą się zabudowania miasteczek zagłębiamy się w interior już mało uczęszczanymi lokalnym asfaltami.

Mknie ekipa całkiem żwawo.  Niedaleko od dawnej stacji kolejowej Agost wpadamy na Via Verde de el Maigmo. Przed nami 22km szutru po dawnej trasie kolejowej.

Lecimy z wolna  pośród oliwnych gajów, plantacji avocado i z rzadka winnic



Wstępujemy na kawę na ryneczek   sennego miasteczka Agost.

Wspinamy się na wzgórze zamkowe.  Oznaczony na mapie zamek to już niestety tylko kawałeczek muru. Ale widoczek zacny.

Wracamy na Via Verde

Kawałeczek wśród palm i zaczynają się najbardziej efektowne odcinki. Jak to ciągle powtarzał przewodnik z wycieczki do Guadalest "spektakular" widoczki. Schodzi nam trochę bo ciągle stajemy na fotki. A to głębokie wąwozy wycięte w skale. 

a to tunele,

wiadukty,

i widoki na góry.



Kilometry lecą powoli, ale w sumie nie dość, że pod wiatr to ciągle pod górę.







Na trasie całkiem pusto, oznak życia też  tu niewiele choć zdarzył się pasterz ze stadem kóz błądzących po wzgórzu.

Od czasu do czasu trafia się nieco więcej zieleni, aczkolwiek w większości kolory  tu takie "przygaszone", bardziej szare niż zielone.

Docieramy do końca Via Verde. Ni stąd ni zowąd wjechaliśmy prawie od zera na 600m. Czuć w nogach a najgorsze przed nami.

Jednak teraz chwila odpoczynku, asfaltem mkniemy do Tibi. Nie ma się co obawiać, kierowcy omijają z naddatkiem :). 

Przed Tibi ostro w dół. Krótko ale treściwie. W  Tibi miała być chwila przerwy na szybki obiad. Niestety knajpy pozamykane, nawet sklepu nie ma. Uzupełniamy więc tylko wodę w poidełku na ryneczku i w drogę. Jeszcze  chwila zjazdu i zaczynamy.

Cześć z nas już na początku zsiada z rowerów, ja uniosłem się honorem, jak zaplanowałem wstyd teraz prowadzić. Robię sobie gdzieś w połowie podjazdu przerwę na fotki







i przełęcz. Zapiekło ale duma rozpiera ;). Może dla wytrawnych szosowców to pikuś ale dla turysty na pożyczonym rowerze....

Teraz już tylko zjazd (no, może jeszcze kilka soczystych ale króciutkich podjazdów). Kawałek  główną drogą 

i skręcamy w wąską asfaltówkę prowadzącą przez góry.

Widoczki świetne, niestety szybko zaczęło zmierzchać.

Mknie ekipa.

W górach zupełnie pusto. Przez kilkanaście kilometrów mijał nas jeden samochód. Kilka hacjend po górskich zboczach, ale tylko pojedyncze wydawały się zamieszkałe. Sporo też opuszczonych i popadłych w ruinę. 

Do Alicante docieramy już nocą nieźle umordowani. Ale fajnie było. 



  • DST 105.12km
  • Teren 50.00km
  • Czas 05:36
  • VAVG 18.77km/h
  • VMAX 33.12km/h
  • HRmax 169 ( 96%)
  • HRavg 97 ( 55%)
  • Kalorie 2087kcal
  • Podjazdy 441m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Jarkiem w lasy lublinieckie

Niedziela, 5 października 2025 · dodano: 09.10.2025 | Komentarze 6

Zgadaliśmy się Jarkiem  na niedzielę, czas zarezerowany, można śmigać. I znowu na  szuterki. Do lasu wpadamy w Tarnogórskich Sowicach i kolejno przez Mikołeskę, trasą Leśnej Uciechy do Kotów, dalej przez Odmuchów do Krupskiego Młyna. Prawie wszystko po szutrach z małymi wstawkami asfaltu. Przed Krupskim mały przystanek na fotki nad Małą Panwią




W Krupskim Młynie przez zabytkowy mostek i za Nitroergiem znowu do lasu. Najpierw szutrem, później leśnym asfaltem do Żędowic.

Chwilę przez wioski i z Kielczy do Borowian znowu lasem monumentalną bukową aleją.




Z Borowian już asfaltami z niewielkimi wstawkami szutrowo-polnymi

Niby opadów nie zapowiadali a jednak. Na szczęście nas ominęło.

Dzięki Jarek za wspólny wypad. Miło było poznać, pogadać i wspólnie pokręcić.  Do następnego.

  • DST 128.20km
  • Teren 43.00km
  • Czas 05:55
  • VAVG 21.67km/h
  • VMAX 41.04km/h
  • HRmax 167 ( 94%)
  • HRavg 106 ( 60%)
  • Kalorie 2542kcal
  • Podjazdy 495m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kolonowskie

Niedziela, 17 sierpnia 2025 · dodano: 03.09.2025 | Komentarze 6

Najprzyjemniejszy wypad rowerowy w tym roku. Dobre drogi, kilka fajnych miejscówek, ludzi jak na lekarstwo - można odetchnąć pełną piersią
W tamtą stronę głównie leśne szutry.

Już po kilkunastu kilometrach asfaltów wpadam do lasu w Miedarach -Kopaninie. Niestety odcinek skutecznie przeze mnie do tej pory omijany od kilku lat nic się nie zmienił - wysypany jakimś gruzem z rozbiórek odbierał przyjemność z jazdy. Przy Szkarotkach wpadam już na szutry premium i z małymi przerwami na asfalt dolatuję do Kotów. I tu zgapiłem, bo miałem skręcić znowu na szutry do Krupskiego przez Otmuchów a poleciałem asfaltem na Potępę. Nie chciało mi się już wracać więc asfaltem do Krupskiego Młyna z małą przerwą na przeczekanie niewielkiego deszczyku. W Krupskim koło Nitroergu wpadam z powrotem do lasu i już szutry, szutry, szutry.





20 kilometrów i ani żywej duszy. Cholercia, gdzie te gravele? Po drodze zagubiony w lesie niewielki przysiółek Piła

Mostek na Lublinicy

i sama Lublinica

Opłotkami wioski

i z powrotem w lesie
Przelatuję przez DW901, do celu już niedaleko

i za chwilę malownicze Stawy Pluderskie



Kilka obrotów korbą i Regolowiec, miejsce po dawnej hucie żelaza

Obecnie już tylko taka pamiątka i kawałek jakiejś grubej, drewnianej ściany. Ale miejsce fajne, obok zalew na Bziniczce,


I Bziniczka

Są spore wiaty wypoczynkowe więc i kilku autochtonów się kręci. Wracam do szutrówki i już za chwilę w Kolonowskiem
Z atrakcji tylko regionalna izba pamięci



i pomnik hrabiego Colonny


A, i pisanka na niewielkim ryneczku. Nieco nieaktualne ale chyba ekspozycja stała.

Za chwilę przeskakuję przez Małą Panew. Inwazja kajakarzy trwa w najlepsze.

i w Jaźwinie znowu na szutry

Niby wiem, że kania ale jednak boję się zbierać. A dorodne 3  szt. były.

W Oseiku wskakuję na lokalne asfalty

W Piotrówce dorabiam osamotniony kwadrat i do Gąsiorowic uzupełnić kolekcję murali Andrejkowa

Nieznana gąska też się znalazła, żniwa w końcu, czas w pole...

Jeszcze dwa murale których nie miałem w kolekcji



Dalej przez Jemielnicę, Polanę Śmierci koło Barutu,

do Dąbrówki.

Ze Świbia do Wielowsi długa prosta, można pocisnąć

O ostatni odpoczynek przy pałacu w Wielowsi

Jeszce 3 dychy i w domu. To był naprawdę dobry dzień.

  • DST 107.17km
  • Teren 20.00km
  • Czas 05:18
  • VAVG 20.22km/h
  • VMAX 38.16km/h
  • HRmax 164 ( 93%)
  • HRavg 111 ( 63%)
  • Kalorie 2726kcal
  • Podjazdy 470m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wolin

Poniedziałek, 4 sierpnia 2025 · dodano: 25.08.2025 | Komentarze 6

W ramach urlopowego szwendania objechałem sobie wyspę Wolin.

Zaczynam w Wisełce  i jeziorko o tej samej nazwie. Cisza tu i spokój.

I R10 przez Woliński Park Narodowy



Zagroda Żubrów


Wejście do Parku od strony Międzyzdrojów
I Międzyzdroje. Ogólnie negatywne wrażenia zarówno z przejazdu rowerowego jak i spaceru. Zdecydowanie nie chciałbym tu spędzać urlopu. Aleja Gwiazd jak dla mnie przereklamowana, przy okazji można spojrzeć ale żeby specjalnie jechać nie polecam.. Poza tym można by ją było nieco wyczyścić.



Molo to beznadzieja, miejsce gdzie jedynie co można poczuć to bezmiar tłumu przeciskającego się między kramami i gastronomią. Ogólnie w miasteczku dość spory chaos przestrzenny z nastawieniem chyba na maksymalne zyski w sezonie a nie na wypoczynek. Mi akurat nie przypadła miejscowość do gustu ale jeśli ktoś lubi...

Za to wyjeżdzając R10 w stronę Świnoujścia robi się bardo przyjemnie.

Pogoda nijaka, plaże zupełnie puste, chyba dlatego wszyscy wylegli na molo



Jadąc R10 mijam wejście do podziemnego miasta. Dalej lasem do Świnoujścia. Niestety dojazd do latarni morskiej w Świnoujściu zamknięty - z uwagi na wojnę na Ukrainie zamknięto tereny wokół gazoportu. A polecam - można się tam dostać statkiem i przy okazji zwiedzić Fort Gerharda. Na zachętę fotki z latarni



Jadę na prawy brzeg Świny. fotek niewiele bo zaplanowane pieszo rejsowe zwiedzanie. Foęcę więc tylko dwie wieże wodne



Bo akurat z tego miejsca na nabrzeżu niewiele widać i lecę w kierunku Karsiboru. Odwiedzam przeprawę promową w ciągu DK 3. Od kiedy wybudowano tunel przeprawa straciła na znaczeniu, nikt tu już nie stoi w korkach a korzystają jednie Ci, którym nie można tunelem.



Na DK3 puściutko,

skręcam jeszcze na most na wyspę Karsibór i kilka fotek z mostu



Wracam na DK 3

i tak sobie lecę poboczem z powrotem do Międzyzdrojów w których odbijam na południe w stronę Zalewu Szczecińskiego.

Po drodze muzeum broni V3, ale tylko rzut ok na plac, za późno już na zwiedzanie. Poza tym zniechęca mnie taki miszmasz, nie wiesz co prawdziwe, co wydumane



Obok fajna wiata rowerowa przy trasie wokół Zalewu Szczecińskiego


i jachtowe klimaty

Zaglądam na tarasy widokowe Grodziska Lubin -polecam, fajne widoczki na Zalew Szczeciński






Wracam do trasy wokół Zalewu Szczecińskiego i taką sobie dróżką mknę na wschód

Później fajnym szuterkiem, zaglądam nad brzeg Zalewu w Sułominie. Szału nie było ale przysiąść na chwilę przyjemnie.

Teraz już do Wolina.

Nie zawsze było tak różowo ale ogólnie pozytywnie.
W Wolinie pozostałości wiatraka holendra

wieża widokowa, niestety już zamknięta ale wdepnęliśmy tu kilka dni później więc widoczki z wieży też są.

Zalew Szczeciński

i miasteczko Wolin

Przejeżdżając przez miasto rzut oka na drugi brzeg na wioskę Wikingów.

Kilka dni późnej byliśmy pozwiedzać ale szału nie było

Powrót asfaltami trzymając się wschodniego brzegu wyspy. W Międzywodziu knajpka rowerowa 

i powrót R10 do Wisełki