Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wowa113 z miasteczka Bytom. Mam przejechane 35872.59 kilometrów w tym 7814.74 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.70 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wowa113.bikestats.pl

Archiwum bloga

Flag Counter by Stats4U Show Stats for this Counter
Wpisy archiwalne w kategorii

gdzieś tam

Dystans całkowity:3744.79 km (w terenie 345.20 km; 9.22%)
Czas w ruchu:212:39
Średnia prędkość:17.61 km/h
Maksymalna prędkość:59.04 km/h
Suma podjazdów:23655 m
Maks. tętno maksymalne:217 (123 %)
Maks. tętno średnie:124 (70 %)
Suma kalorii:112204 kcal
Liczba aktywności:55
Średnio na aktywność:68.09 km i 3h 51m
Więcej statystyk
  • DST 107.45km
  • Teren 20.00km
  • Czas 07:22
  • VAVG 14.59km/h
  • VMAX 56.88km/h
  • HRmax 170 ( 96%)
  • HRavg 99 ( 56%)
  • Kalorie 3437kcal
  • Podjazdy 1273m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 5. Beskid Sądecki i Niski

Środa, 29 kwietnia 2026 · dodano: 29.05.2026 | Komentarze 4

Nieco niższa i mniej efektowna widokowo część Karpat. Okraszona za to dozą historii aczkolwiek ta doza zdecydowanie za mała. Niestety króliczek ciągle sporo przed nami więc bezczelnie wycinam 30 km z trasy po regionie, w którym chciałem co nieco pozwiedzać. Smuteczek :(. No cóż, może jeszcze kiedyś wrócę.
Poranek mało powiedzieć, że rześki, -3 raczej nie zachęcało do wczesnego ruszenia w trasę. Marudzimy więc i ruszamy dopiero koło 10.
Lecimy doliną Muszynki i Kryniczanki do Krynicy-Zdrój
Aqua Vwlo z Muszyny do Krynicy Zdrój
Aqua Velo z Muszyny do Krynicy Zdrój © wowa113
W Krynicy chwila na rynku,
Krynica-Zdrój
Krynica-Zdrój © wowa113
Krynica-Zdrój
Krynica-Zdrój © wowa113
W jednej z kawiarni pijemy ciepła czekoladę, uzupełniamy zapasy wody i w drogę
Gdzieś w Beskidzie
Gdzieś w Beskidzie © wowa113
Gdzieś w Beskidzie
Gdzieś w Beskidzie © wowa113
Gdzieś w Beskidzie
Gdzieś w Beskidzie © wowa113
Szykuje sie z górki
Szykuje się z górki © wowa113
Mijamy pierwsze symbole tego regionu czyli drewniane cerkwie 
Cerkiew w Czarnej
Cerkiew w Czarnej © wowa113
Kościół w Uściu Gorlickim
Kościół w Uściu Gorlickim © wowa113
W Kwiatoniu zabytek UNESCO, chwila na fotki a w tym czasie pojawia się opiekun cerkwi.
Cerkiew w Kwiatoniu
Cerkiew w Kwiatoniu © wowa113
Otwiera, zaprasza do środka opowiadając jednocześnie co nieco o historii.
Cerkiew w Kwiatoniu
Cerkiew w Kwiatoniu © wowa113
Mijamy kolejne niewielkie wioski, teren coraz mniej cywilizowany. Dobrze, że zapasy zrobione bo ani otwartych sklepów a o knajpach i obiedzie to już zapomnij.
Dostawca pączków
Dostawca pączków © wowa113
Do Nieznajowej
Do Nieznajowej © wowa113
W Wołowcu kończy nam się asfaltówka i wkraczamy (dosłownie) na bardziej dzikie tereny
Za zimno na kąpiel
Za zimno na kąpiel © wowa113
Brodów w bród, na szczęście niegłębokie i wszędzie poukładane przejścia z kamieni
Do Nieznajowej
Do Nieznajowej © wowa113
Początkowo jeszcze droga całkiem znośna
Terenem do Magurskiego PN
Terenem do Magurskiego PN © wowa113
Im bliżej Parku tym bardziej dzikie tereny
Do Nieznajowej
Do Nieznajowej © wowa113
Do Magurkiego PN
Do Magurskiego PN © wowa113
Na chwilę wkraczamy do Magurskiego Parku Narodowego. Ja oczywiście scykany, że na rowerze przez Park to przy moim szczęściu  500 stówek . Jak się później okazało prowadziła tamtędy trasa rowerowa więc stresik niepotrzebny. I już na terenach nieistniejącej łemkowskiej wsi Nieznajowa.
Do Nieznajowej
W Nieznajowej © wowa113
Tereny dawnej wsi Nieznajowa
Tereny dawnej wsi Nieznajowa © wowa113
Kapliczki, cmentarz i owocowe drzewka- tyle pozostało z jednej z większych łemkowskich wsi w Beskidzie Niskim. Mimo wszystko tereny bardzo malownicze i warto się tu "zgubić" a  rower jest najbardziej odpowiednim środkiem lokomocji na te tereny.
Na cmentarzu w Nieznajowej
Na cmentarzu w Nieznajowej © wowa113
W Nieznajowej
W Nieznajowej © wowa113
Symbiliczne drzwi do nieistniejącej wsi
Symboliczne drzwi do nieistniejącej wsi © wowa113
Nieznajowa
Nieznajowa © wowa113
Przekraczamy ostatni bród i wskakujemy na szutrówkę.
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Nieznajowa
Nieznajowa © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Za chwilę wskakujemy na asfaltówkę i mkniemy do Świątkowej  Małej. Niby droga wojewódzka ale zupełne pustki
Do Świątkowej
Do Świątkowej © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Cerkiew w Świątkowej Małej
Cerkiew w Świątkowej Małej © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Chata łemkowska
Chata łemkowska © wowa113
I tak sobie na luza stępem po asfalcie
Qń
Qń © wowa113
Na nocleg lokujemy się gdzieś przed Jaśliskami.
Coś mi się widzi, że jeśli chcecie zagubić się w leśnej głuszy z dala od cywilizacji to nie Bieszczady powinny być pierwszym wyborem. Tylko weźcie coś do jedzenia ;).

  • DST 105.18km
  • Teren 20.00km
  • Czas 06:40
  • VAVG 15.78km/h
  • VMAX 52.56km/h
  • HRmax 164 ( 93%)
  • HRavg 85 ( 48%)
  • Kalorie 2719kcal
  • Podjazdy 1160m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 4. Spisz, Pieniny i Beskid Sądecki

Wtorek, 28 kwietnia 2026 · dodano: 25.05.2026 | Komentarze 8

To było dobry dzień. W końcu trochę luzu i przestrzeni. 
Przełom Dunajca 2
Przełom Dunajca © wowa113
Opuszczamy Podhale zjeżdżając z Bukowiny
Podhaleńskie LEGO
Podhalańskie LEGO © wowa113
 do Czarnej Góry. Spiskie wojaże zaczynamy od niewielkiego, patrząc na poprzednie,  podjazdu na przełęcz Łapszanka. Na górze otwierają się znowu widoki na Tatry
W drodze na Łapszankę
W drodze na Łapszankę © wowa113
Na przełęczy już w pełnej krasie
Z Przełęczy Łapszanka
Z Przełęczy Łapszanka © wowa113
Ogarnąłem skąd i kiedy więc wstawiam we właściwym miejscu
Z Łapszanki 2
Z Łapszanki 2 © wowa113
Z Łapszanki
Z Łapszanki © wowa113
Autopromocja
Autopromocja © wowa113
I łapiemy wiatr w żagle. Nie licząc niewielkich "ząbków" gdzieś po drodze prawie 40 km z górki. Zaczynamy od zjazdu do Osturny. Nadrabiam przy okazji zaległości- do Osturny miałem już dwa podejścia więc do trzech razy sztuka. No i zamykam w końcu Pętlę Spiską, co z tego, że na raty :).
Bardzo przyjemny zjazd do wioski, polecam. 
Zjazd do Osturny
Zjazd do Osturny © wowa113
I pyk na luz
I pyk na luz © wowa113
Do Osturny
Do Osturny © wowa113
Rzut oka na wioskę z góry
Osturna
Osturna © wowa113
i za chwilę już na dole podziwiając zabytkową, drewnianą zabudowę.
Osturna 2
Osturna 2 © wowa113
Osturna 3
Osturna 3 © wowa113
Opuszczamy wioskę i mkniemy w kierunku Kacwina szlakiem SWT.
Wracamy do Polski
Wracamy do Polski © wowa113
Zaraz po przekroczeniu granicy ładny wodospad
Wodospad w Kacwinie
Wodospad pod Upłazem © wowa113
Przez Kacwin i Niedzicę docieramy pod zaporę. Pierwsze fotki Pienin
Pieniny
Pieniny © wowa113
I zapory. 
Zapora i zamek Niedzicy
Zapora i zamek w Niedzicy © wowa113
Wbijamy na VD i tym razem jak normalni ludzie, czyli z górki mkniemy szlakiem nad Dunajcem. W Sromowcach Niżnych obowiązkowe foty
Trzy Korony
Trzy Korony © wowa113

Trzy Korony
Trzy Korony © wowa113
I na przełom Dunajca. Też trzecie podejście.
Velo Dunajec
Velo Dunajec © wowa113
Ładnie ale chyba jednak efekt lepszy jak się płynie tratwą
Przełom Dunajca
Przełom Dunajca © wowa113
Przełom Dunajca 1
Przełom Dunajca 1 © wowa113
W Szczawnicy lokujemy się w pierwszej napotkanej knajpie - niestety drogo i niestety niesmacznie - jedyny plus to widoki z tarasu. W sklepie uzupełniamy zapasy płynów, przelatujemy przez Szczawnicę i wbijamy na szlak Aqua Velo w kierunku Muszyny. Za Jaworkami jedziemy malowniczym wąwozem Biała Woda rozpoczynając jednocześnie podjazd na przełęcz Obidza. 
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Kończy się lajtowe "lekko pod górkę"   zaczyna "porządnie pod górkę". W sumie wytyczona trasa pokazywała na tą ścieżkę po prawej ale bez przesady i jednak objeżdżamy.
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Tu też  to niewiele lepiej ale innych opcji już nie ma.
Aqua Velo
Aqua Velo © wowa113
Już wiem, dlaczego, pomimo obejrzenia kilku relacji z tego szlaku, tego odcinka nie było nigdzie. Ale bardzo miło wspominam, nawet to wpychanie po grubych kamiorach raczej pieszego szlaku a nie gravelowej pętli :).
Na Przełęcz Rozdziela
Na Przełęcz Rozdziela © wowa113
Jakby ktoś pytał jadę szlakiem Aqua Velo. Ogólnie coś mi się wydaje że akurat ten szlak  to chciałbym przejechać w całości. Może kiedyś :).
Na przełęcz Rozdziela
Na przełęcz Rozdziela © wowa113
Ale z to nagroda nagroda była zacna. Polecam widoki
Widoki z przełęczy
Widoki z przełęczy © wowa113
Na przełęczy Rozdziela
Na przełęczy Rozdziela © wowa113
Na przełęczy
Na przełęczy © wowa113
Na przełęczy Rozdziela
Na przełęczy Rozdziela © wowa113
Tat, tak to nie koniec podjazdu, teraz na przełęcz Obidza. Mniej atrakcyjny odcinek, znowu trochę pchania. W sumie na lekko pewnie by objechał. Widoki po przejechaniu przez przełęcz za to przednie. 
Z przełęczy Obidza
Z przełęczy Obidza © wowa113
Z przełęczy Obidza
Z przełęczy Obidza © wowa113
Z przełęczy Obidza
Z przełęczy Obidza © wowa113
Na zjeździe z przełęczy Obidza
Na zjeździe z przełęczy Obidza © wowa113
Teraz z górki do Piwnicznej - Zdroju. Cholernie zimno się zrobiło w czasie zjazdu  i w Piwnicznej lokujemy się na dłuższą chwilę na stacji paliw na ciepłą kawke i hot-doga. 
 Odpuszczamy Aqua Velo po słowackiej stronie Popradu i mkniemy pustą wojewódzką też zresztą na Popradem do Muszyny na  nocleg.
Nad Popradem
Nad Popradem © wowa113
Poprad
Poprad © wowa113
Ehh, szkoda, że ten dzień się już skończył - takich wrażeń życzę sobie więcej.

  • DST 99.18km
  • Teren 15.00km
  • Czas 07:24
  • VAVG 13.40km/h
  • VMAX 46.50km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Kalorie 2800kcal
  • Podjazdy 1666m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 3 Beskid Żywiecki i Podhale

Poniedziałek, 27 kwietnia 2026 · dodano: 21.05.2026 | Komentarze 13

W pierwotnej wersji miało być prawie bushcraftowo, z namiotami a tu jakby luksusowo. Nocleg ze śniadaniem, fiu-fiu, nie ma lipy. No ale szykuje się ciężki dzień to i nam się należy. 

Zaczynamy oczywiście od podjazdu. Na przełęcz Klekociny. Z początku spokojnie, 3-4% i tak się turlamy wąską asfaltówką. Kilometrów ubywa ale wysokości jakoś nie bardzo - a mamy wjechać na prawie 900m.

W międzyczasie jakieś poranne fotki.

Ale przyszła kryska na Matyska i ostatnie dwa kilometry nieźle mnie sponiewierały. Lokalnie licznik pokazywał nawet ponad 20% nachylenia, dobrze że ruch żaden więc można było halsować :). Przeklinam  pod nosem na ilość "przydasi" w sakwach, nie mogę  oduczyć się  nabierania jak dziad w torbę a wieźć trzeba.

 W końcu ogarniamy ten podjazd, niestety przełęcz nie daje nagrody ani w postaci spektakularnych  widoków ani szybkiego zjazdu. Od góry nawet fajna szutrówka poprzecinana niestety korytkami odwodnieniowymi a niżej kamienista droga raczej na MTB. Dopiero przysiółki Zawoi dają asfaltowe wytchnienie.

I w końcu jakiś widok na Babią Górę.

 Wskakujemy na DW i za kilka kilometrów rozpoczynamy następny podjazd.Prawie 10 km na przełęcz Krowiarki.

(foto Paweł)
Na DW prawie pusto, ogólnie nie jest źle, nachylenia zdecydowanie mniejsze niż na Klekociny ale trochę monotonnie - głównie przez las.  

Wjeżdżamy na Krowiarki, chwila przerwy na przełęczy i dopakowuję sakwy niewielkimi pamiątkami. 

No i zjazd.

Pierwsze widoki na Tatry. Kawałek DW a później odbijamy na lokalne asfalty. I tu Tatry zaczynają odgrywać główną rolę.

(foto Paweł)



Dojeżdżamy do DW w okolicach Jabłonki gdzie otwiera się ładna panorama na Tatry.

W Jabłonce obiad i chwila poobiedniego odpoczynku na miejskim skwerku
Zjeżdżamy z ruchliwej DW na szutrówkę do Czarnego Dunajca. 

(foto Paweł)
I z Czarnego Dunajca do Zębu już asfaltówką. 

Znowu podjazd ale nie zapadł jakoś w pamięci.

Odbijamy na punkt widokowy Eliaszówka i kilka kolejnych fotek Tatr. był zamysł podjechać jeszcze na pobliską Gubałówkę ale zrezygnowaliśmy.
Eliszówka
Eliaszówka (foto Paweł)
Zdaje się że wczoraj pomyliłem fotki, wiec edit i wstawiam właściwe
Eliaszówka 1
Eliaszówka 1 © wowa113
Eliaszówka 2
Eliaszówka 2 © wowa113
Eliaszówka 3
Eliaszówka 3 © wowa113
Kawałek wracamy, zjeżdżamy do Poronina i mimo, że chciałem zaliczyć któryś z podjazdów pod Gliczarów, wybieramy łatwiejszą i na szczęście już pustą DW. Na nocleg w Bukowinie docieramy  grubo po zmroku. Trochę słabo widokowo  to Podhale wyszło, ale wydaje mi się, że trzeba by tu było poszwendać się po okolicznych polnych szutrówkach, przy asfaltówkach widoki  skażone wszechobecną zabudową i brak "czystych" widoków niestety.

  • DST 101.33km
  • Teren 10.00km
  • Czas 06:35
  • VAVG 15.39km/h
  • VMAX 52.56km/h
  • HRmax 176 (100%)
  • HRavg 93 ( 52%)
  • Kalorie 3080kcal
  • Podjazdy 1270m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 2 Beskid Śląski i Żywiecki

Niedziela, 26 kwietnia 2026 · dodano: 18.05.2026 | Komentarze 12

I czas zacząć gonić króliczka.  Aczkolwiek nic na razie nie zmieniamy, jak to Pawlak powiedział "dawaj, co bedzie to bedzie"

Poranny widok z okna nastraja pozytywnie.
Mimo prognozowanego wietrzno-deszczowego armageddonu nic takiego się nie dzieje, no może odczuwalny zimny wiatr ale z północy a my jedziemy na południe :)
Zbieramy się nawet dość sprawnie jak na nas i ruszamy

Wracamy nad Wisłę i lecimy w kierunku Wisły Czarnego.

WTR

Na chwilę odbijamy pod skocznię w Malince a później już pod górę na zaporę

I zaczyna się pierwsza porządna wspinaczka na przełęcz Szarcula. Przy Pałacu Prezydenckim chwila przerwy na fotki.



Ale jak tu teraz ruszyć ;)

Foto Paweł
Wjeżdżamy na przełęcz, poszło nawet sprawnie i do Istebnej wybieramy szutrówkę przez las. Ładne widoczki
Teraz z górki

Foto Paweł
W Istebnej wbijamy na DW i kawałek przez przez wieś. Też ładne widoczki.



SPD się nie wypięły ???:).
W centrum odbijamy do Jaworzynki i lecimy na trójstyk. 

Foto Paweł
Kawusia się robi, kilka fotek przy okazji



Miejsce nawet fajne ale ... Po czeskiej stronie drewniana  wiata wypoczynkowa, po słowackiej tak samo a po polskiej? Już porządnie oszpecony górski krajobraz. Ok - latarnie ale przecież można zrobić jakieś stylowe z kablami w ziemi a nie dokładać płaty paneli słonecznych i jeszcze jakieś wiatraki na nich, plac zabaw - też można zrobić jakiś z naturalnego drewna a nie oczojebne kolory. Jeszcze tylko kramów z chińską tandetą brakuje chociaż obawiam się, że w sezonie i takowe się tu znajdą. Ale wstąpić warto. Przejeżdżamy na słowacką stronę i kilka kilometrów jedziemy przez Słowację

Widok na Czechy

Serwisówką mkniemy w dół. Monumentalne wiadukty słowackiej ekspresówki przecinają doliny.

Foto Paweł
Wracamy do Polski

Foto Paweł
I mkniemy doliną jakiejś górskiej rzeczki w kierunku Zwardonia. Zwardoń jednak omijamy wybierając drogę przez Sól-Kiczorę,  kilka kilometrów oszczędności ale ziarnko do ziarnka...
Docieramy do Rajczy gdzie wbijamy na VeloSoła

Przyjemnie

Foto Paweł

Soła. Velo Soła całkiem spoko  ale szału nie ma. Ładnie się wije wzdłuż rzeki, sporo przejazdów przez Sołę z widokami na rzekę i okoliczne wzgórza. Infrastruktura typowo polska czyli wymieszane wszystko, wydzielone asfaltowe  ddr-ki, część z nich o nawierzchni z kostki i raczej wyglądają na deptaki niż drogi dla rowerów, część po zwykłych ulicach w ruchu publicznym. Czyli ogólnie - dostawiliśmy tabliczki do tego co jest i gitara, mamy kolejne velo. Z drugiego końca Polski bym nie przyjechał ale z ze Śląska można śmignąć. W Węgierskiej Górce zjeżdżamy z Velo, szybki obiad i ruszamy. Chwila po płaskim i zaczynamy ostatni dziś 7 kilometrowy podjazd. Ale bez emocji, ledwo kilometr nieco trudniejszy, ale przełęcz "U Poloka" na którą wjechaliśmy nie zachwyca jakimiś spektakularnymi widokami. 

Po drodze drewniany kościółek w Juszczynie.
Zjazd z przełęczy do Jeleśni, uzupełnienie zakupów spożywczych, w końcu nie samymi widokami człowiek żyje. W centrum ciekawy mural - "Dudziarz z Sopotni". Było jeszcze kilka związanych z beskidzką kulturą i sztuką ale już mniej efektownych - ogólnie tworzą Szlak Beskidzkich Murali.

Z Jeleśni znowu pod lekką górkę na nocleg do Przyborowa.

  • DST 15.00km
  • Czas 01:00
  • VAVG 15.00km/h
  • VMAX 25.20km/h
  • HRmax 141 ( 80%)
  • HRavg 117 ( 66%)
  • Kalorie 783kcal
  • Podjazdy 140m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 1 - chillout w Ustroniu

Sobota, 25 kwietnia 2026 · dodano: 20.05.2026 | Komentarze 8

Rowerem przez Karpaty jak najbliżej południowej granicy Polski. Tak sobie Paweł umyślił a ja za nim jak dym :). No cóż, lubię górskie widoki i może nie zarżnę się na podjazdach. Profilaktycznie jednak wymieniam korby na mniejsze zębatki, zakładam, że przełożenie 22-36 pozwoli na unikniecie dłuższego dreptania.
Niby miało być nieco dalej na wschód ale uznałem, że 700km z Ustronia do Przemyśla to aż nadto a i z Przemyśla łatwo wrócić pociągiem. I na tym stanęło.
Gdzieś na przedmieściach Ustronia wypakowujemy graty z samochodu i ruszamy nad rzekę polansować ;) się na #WTR.

(foto Paweł)

(foto Paweł)
Lans nie trwał długo, pewna sprawa się rypła i mieliśmy prawie całodzienny przestój. Byczyłem się więc nad Wisłą.



Hurtownia ;)

Ostatecznie koło 20 ruszamy na nocleg do Wisły. Na domiar złego źle wbijam do nawigacji adres noclegu. Na szczęście  pomyłka skutkowała tylko kilkuset  metrami dodatkowego podjazdu a nie przejazdem gdzieś na drugi koniec Wisły i meldujemy się na pierwszym noclegu.



  • DST 67.35km
  • Teren 5.00km
  • Czas 04:04
  • VAVG 16.56km/h
  • VMAX 38.16km/h
  • HRmax 168 ( 95%)
  • HRavg 92 ( 52%)
  • Kalorie 1800kcal
  • Podjazdy 584m
  • Sprzęt Merida
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mirador del Far de Santa Pola

Piątek, 28 listopada 2025 · dodano: 05.12.2025 | Komentarze 2


Dzisiaj niby lajtowo. Już tylko w czterech, po wczorajszych ekscesach zmęczenie dało znać o sobie i część grupy wybrało piesze zwiedzanie Alicante.  Punktem docelowym punkt widokowy przy latarni morskiej Santa Pola

Przedmieściami i nadmorskimi miasteczkami kierujemy się na zachód.

Nadmorskie kurorty

Promenada w Arenales del Sol

Niby miało być lajtowo ale znowu czeka nas podjazd. Krótki bo krótki ale max 18% zmusił do prowadzenia. Dzisiaj już nie będę się zarzynał. Dłuższa chwila spędzona na punkcie widokowym

W pobliskim miasteczku przerwa na szybką pizzę i powrót brzegiem morza do Alicante.

w Alicante przetaczamy się główną promenadą

marina w Alicante

Widok na zamek św. Barbary w Alicante

Przelatujemy przez miasto

zbieramy pozostałą dwójkę spod areny byków i lecimy przedmieściami do El Campello oddać rowery. Promenada w El Campello.



Oddajemy rowery w stanie nienaruszonym, no może oprócz mojej przebitej na kolcu od kaktusa dętki. Spacerkiem wracamy na nocną plażę w El Campello.



Żłopiemy po piwku i tramwajem wracmy do Alicante. Koniec rowerowych ekscesów.


  • DST 101.36km
  • Teren 22.00km
  • Czas 06:29
  • VAVG 15.63km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • HRmax 178 (101%)
  • HRavg 81 ( 46%)
  • Kalorie 2160kcal
  • Podjazdy 1328m
  • Sprzęt Merida
  • Aktywność Jazda na rowerze

Puerto de Tibi

Czwartek, 27 listopada 2025 · dodano: 04.12.2025 | Komentarze 4

Buenos dias Espania.  Sześciu śmiałków wybiera się z Alicante w góry  czyli 22km Via Verde de el Maigmo, wspinaczka na przełęcz Tibi i powrót przez górski interior. 


Rowery wypożyczamy w El Campello, 20 km od Alicante. Przemykamy na zachód przez niewielkie miasteczka. W  Mutxamel   ciąg murali. W historię się nie zagłębiałem ale wyglądają imponująco





Dalej dobrych kilkanaście kilometrów drogą dla rowerów wzdłuż jakiejś głównej drogi i kiedy kończą się zabudowania miasteczek zagłębiamy się w interior już mało uczęszczanymi lokalnym asfaltami.

Mknie ekipa całkiem żwawo.  Niedaleko od dawnej stacji kolejowej Agost wpadamy na Via Verde de el Maigmo. Przed nami 22km szutru po dawnej trasie kolejowej.

Lecimy z wolna  pośród oliwnych gajów, plantacji avocado i z rzadka winnic



Wstępujemy na kawę na ryneczek   sennego miasteczka Agost.

Wspinamy się na wzgórze zamkowe.  Oznaczony na mapie zamek to już niestety tylko kawałeczek muru. Ale widoczek zacny.

Wracamy na Via Verde

Kawałeczek wśród palm i zaczynają się najbardziej efektowne odcinki. Jak to ciągle powtarzał przewodnik z wycieczki do Guadalest "spektakular" widoczki. Schodzi nam trochę bo ciągle stajemy na fotki. A to głębokie wąwozy wycięte w skale. 

a to tunele,

wiadukty,

i widoki na góry.



Kilometry lecą powoli, ale w sumie nie dość, że pod wiatr to ciągle pod górę.







Na trasie całkiem pusto, oznak życia też  tu niewiele choć zdarzył się pasterz ze stadem kóz błądzących po wzgórzu.

Od czasu do czasu trafia się nieco więcej zieleni, aczkolwiek w większości kolory  tu takie "przygaszone", bardziej szare niż zielone.

Docieramy do końca Via Verde. Ni stąd ni zowąd wjechaliśmy prawie od zera na 600m. Czuć w nogach a najgorsze przed nami.

Jednak teraz chwila odpoczynku, asfaltem mkniemy do Tibi. Nie ma się co obawiać, kierowcy omijają z naddatkiem :). 

Przed Tibi ostro w dół. Krótko ale treściwie. W  Tibi miała być chwila przerwy na szybki obiad. Niestety knajpy pozamykane, nawet sklepu nie ma. Uzupełniamy więc tylko wodę w poidełku na ryneczku i w drogę. Jeszcze  chwila zjazdu i zaczynamy.

Cześć z nas już na początku zsiada z rowerów, ja uniosłem się honorem, jak zaplanowałem wstyd teraz prowadzić. Robię sobie gdzieś w połowie podjazdu przerwę na fotki







i przełęcz. Zapiekło ale duma rozpiera ;). Może dla wytrawnych szosowców to pikuś ale dla turysty na pożyczonym rowerze....

Teraz już tylko zjazd (no, może jeszcze kilka soczystych ale króciutkich podjazdów). Kawałek  główną drogą 

i skręcamy w wąską asfaltówkę prowadzącą przez góry.

Widoczki świetne, niestety szybko zaczęło zmierzchać.

Mknie ekipa.

W górach zupełnie pusto. Przez kilkanaście kilometrów mijał nas jeden samochód. Kilka hacjend po górskich zboczach, ale tylko pojedyncze wydawały się zamieszkałe. Sporo też opuszczonych i popadłych w ruinę. 

Do Alicante docieramy już nocą nieźle umordowani. Ale fajnie było. 



  • DST 94.13km
  • Teren 10.00km
  • Czas 04:37
  • VAVG 20.39km/h
  • VMAX 41.76km/h
  • HRmax 156 ( 88%)
  • HRavg 95 ( 53%)
  • Kalorie 1601kcal
  • Podjazdy 260m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

A może Niechorze?

Czwartek, 7 sierpnia 2025 · dodano: 02.09.2025 | Komentarze 4

R10 z Wisełki do Niechorza. W sumie fajnie się jechało aczkolwiek przejazdy przez z lekka zatłoczone nadmorskie kurorty do najprzyjemniejszych nie należą.
Trasa prowadzi w pewnym oddaleniu od nabrzeża pierwsze fotki więc w Dziwnowie ale też nie morskie klimaty a nabrzeże rzeki  Dziwna.



Dalej do Pobierowa, miałem chętkę luknąć na Gołębiewskiego, niestety wszystko poodgradzane, hotel ledwo prześwituje przez drzewa. Wstępuję na plażę, ot plaża jak plaża, nic nadzwyczajnego. Do Trzęsacza więc. Ruiny kościoła obowiązkowo ale  też jakoś bez wielkich emocji.



Ale mieścinka fajna, ładny deptaczek z nawierzchnią na wzór klawiatury fortepianu i pięciolinii z nutami. Za chwilę Rewal.

Czysto, schludnie, fajnym pomysłem platforma widokowa z widokiem na morze.

Niby ludzi sporo na plaży ale miasteczko niezbyt zatłoczone. Zdecydowanie na plus.
I Niechorze.

Nieco więcej atrakcji. Latarnia,

widoczki spoko, fotki z innego dnia przeznaczonego na szersze pozwiedzanie

W kadrze załapała się kolejka nadmorska

i skansen 



Tu też zaglądam na plażę





i molo

Powrót częściowo przez interior, nic ciekawego jednak a i drogi ;)

Przesada, nie było źle. Bruk też całkiem fajny

Ale atrakcji niewiele, taki tylko ozdobiony przystanek po drodze.

Od Dziwnówka powrót już R10.
Jeszcze taki 3 centymetrowy cudak - dyląż grabarz

I nadmorskie widoczki





  • DST 107.17km
  • Teren 20.00km
  • Czas 05:18
  • VAVG 20.22km/h
  • VMAX 38.16km/h
  • HRmax 164 ( 93%)
  • HRavg 111 ( 63%)
  • Kalorie 2726kcal
  • Podjazdy 470m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wolin

Poniedziałek, 4 sierpnia 2025 · dodano: 25.08.2025 | Komentarze 6

W ramach urlopowego szwendania objechałem sobie wyspę Wolin.

Zaczynam w Wisełce  i jeziorko o tej samej nazwie. Cisza tu i spokój.

I R10 przez Woliński Park Narodowy



Zagroda Żubrów


Wejście do Parku od strony Międzyzdrojów
I Międzyzdroje. Ogólnie negatywne wrażenia zarówno z przejazdu rowerowego jak i spaceru. Zdecydowanie nie chciałbym tu spędzać urlopu. Aleja Gwiazd jak dla mnie przereklamowana, przy okazji można spojrzeć ale żeby specjalnie jechać nie polecam.. Poza tym można by ją było nieco wyczyścić.



Molo to beznadzieja, miejsce gdzie jedynie co można poczuć to bezmiar tłumu przeciskającego się między kramami i gastronomią. Ogólnie w miasteczku dość spory chaos przestrzenny z nastawieniem chyba na maksymalne zyski w sezonie a nie na wypoczynek. Mi akurat nie przypadła miejscowość do gustu ale jeśli ktoś lubi...

Za to wyjeżdzając R10 w stronę Świnoujścia robi się bardo przyjemnie.

Pogoda nijaka, plaże zupełnie puste, chyba dlatego wszyscy wylegli na molo



Jadąc R10 mijam wejście do podziemnego miasta. Dalej lasem do Świnoujścia. Niestety dojazd do latarni morskiej w Świnoujściu zamknięty - z uwagi na wojnę na Ukrainie zamknięto tereny wokół gazoportu. A polecam - można się tam dostać statkiem i przy okazji zwiedzić Fort Gerharda. Na zachętę fotki z latarni



Jadę na prawy brzeg Świny. fotek niewiele bo zaplanowane pieszo rejsowe zwiedzanie. Foęcę więc tylko dwie wieże wodne



Bo akurat z tego miejsca na nabrzeżu niewiele widać i lecę w kierunku Karsiboru. Odwiedzam przeprawę promową w ciągu DK 3. Od kiedy wybudowano tunel przeprawa straciła na znaczeniu, nikt tu już nie stoi w korkach a korzystają jednie Ci, którym nie można tunelem.



Na DK3 puściutko,

skręcam jeszcze na most na wyspę Karsibór i kilka fotek z mostu



Wracam na DK 3

i tak sobie lecę poboczem z powrotem do Międzyzdrojów w których odbijam na południe w stronę Zalewu Szczecińskiego.

Po drodze muzeum broni V3, ale tylko rzut ok na plac, za późno już na zwiedzanie. Poza tym zniechęca mnie taki miszmasz, nie wiesz co prawdziwe, co wydumane



Obok fajna wiata rowerowa przy trasie wokół Zalewu Szczecińskiego


i jachtowe klimaty

Zaglądam na tarasy widokowe Grodziska Lubin -polecam, fajne widoczki na Zalew Szczeciński






Wracam do trasy wokół Zalewu Szczecińskiego i taką sobie dróżką mknę na wschód

Później fajnym szuterkiem, zaglądam nad brzeg Zalewu w Sułominie. Szału nie było ale przysiąść na chwilę przyjemnie.

Teraz już do Wolina.

Nie zawsze było tak różowo ale ogólnie pozytywnie.
W Wolinie pozostałości wiatraka holendra

wieża widokowa, niestety już zamknięta ale wdepnęliśmy tu kilka dni później więc widoczki z wieży też są.

Zalew Szczeciński

i miasteczko Wolin

Przejeżdżając przez miasto rzut oka na drugi brzeg na wioskę Wikingów.

Kilka dni późnej byliśmy pozwiedzać ale szału nie było

Powrót asfaltami trzymając się wschodniego brzegu wyspy. W Międzywodziu knajpka rowerowa 

i powrót R10 do Wisełki

  • DST 5.52km
  • Czas 00:34
  • VAVG 9.74km/h
  • VMAX 17.28km/h
  • HRmax 126 ( 71%)
  • HRavg 85 ( 48%)
  • Kalorie 228kcal
  • Podjazdy 34m
  • Aktywność Jazda na rowerze

I rusza maszyna po szynach, po szynach...

Niedziela, 22 czerwca 2025 · dodano: 25.06.2025 | Komentarze 6

Czyli Staniszczańska Kolej Derezynowa. 5 kilometrów, godzinka całkiem fajnej zabawy.