Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wowa113 z miasteczka Bytom. Mam przejechane 37791.93 kilometrów w tym 8132.74 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.69 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wowa113.bikestats.pl

Archiwum bloga

Flag Counter by Stats4U Show Stats for this Counter
  • DST 96.43km
  • Teren 10.00km
  • Czas 05:04
  • VAVG 19.03km/h
  • VMAX 40.80km/h
  • Kalorie 2441kcal
  • Podjazdy 663m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Megality z Bukowej Góry

Niedziela, 20 września 2026 · dodano: 20.09.2026 | Komentarze 1

Wycieczka na Bukową Górę zobaczyć dąbrowski Stonehege. Zdecydowanie nie tak efektowy jak angielski ale też robi wrażenie. No i tysiąc lat starszy. Myślałem, że to tylko niewielka kupka kamieni a to rozległa na cały szczyt kamienna struktura. Trochę zeszło ale dłuższą chwilę posłuchałem obecnego na miejscu archeologa. Na pewno nosi znamiona kalendarza, a czy coś więcej? - odkrywają, badają, próbują ustalić.


Jakoś nieczęsto odwiedzam tamte  rejony a jeśli już to  znanymi mi drogami. Jak to w tym roku trzeba odkryć jakiś nowe drogi. 
Do Rogoźnika raczej już wszystko objechane więc miało być najłatwiejszą, niestety wiadukt nad autostradą zamknięty więc trzeba było wtaczać się pod górkę do Dobieszowic i przez Rogoźnik do Strzyżowic.  Później poszwendałem się jakimiś opłotkami 

by wyjechać na Pogorię 4. Oczywiści dalej wygodnym zachodnim brzegiem na północ. 







Niestety w na końcu Pogorii w Wojkowicach rozebrany most nad Trzebyczką i już miałem szukać objazdu ale okazało się, że da się przeleźć przez prawie suchą rzeczkę  przez którą na dodatek przerzucone są jakieś dwa betonowe słupki. Tak na marginesie, przy takim ruchu ludzi może warto było zrobić jakąś tymczasową kładkę dla ruchu pieszo rowerowego? 
I już prosto na Bukową Górę. Połażone,  posłuchane, ciekawa miejscówka.













Zjeżdżając już jeszcze fotka  jednego z  kurhanów rozsianych po całej górze. 

W drodze powrotnej kieruję się na Pogorię I

ogarnąc Arizonę

Kawiarnia w stanie agonalnym ale przyholowana tutaj z zamiarem odbudowy.  Pożyjemy, zobaczymy.

Dalej obok Pogorii III

przez Park Zielona i ścieżkami nad Brynicą do Będzina. Zamek tylko z daleka. 

Dalej Grodziec, gdzie się z lekka pogubiłem wybierając ddr donikąd i przez Wojkowice i Piekary do domu.
Trasy brak bo nie zaciągnęła się ze stravy.
Kategoria 50 plus, historycznie


  • DST 67.86km
  • Teren 25.00km
  • Czas 03:19
  • VAVG 20.46km/h
  • VMAX 38.00km/h
  • Kalorie 1285kcal
  • Podjazdy 339m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wrzesień w LL

Niedziela, 6 września 2026 · dodano: 09.09.2026 | Komentarze 2

Do la,la,lasu.
Kajś tam wyczytałem, że są grzyby więc sprawdzić. Nic nie znalazłem, tylko kupę czasu stracone na bezowocne łażenie. Zaczyna się jesień.

Do lasu wpadam w Boruszowicach i jadę pod dostrzegalnię, kiedyś coś tam uzbierałem. Niestety nic, las suchy jak pieprz. Jadę na północ co jakiś czas zaglądając w głąb lasu. Nic.
Przez Wytoki,


przekraczając DW907 dojeżdżam do Stawu Groszowego. Zupełnie go nie kojarzę, niby dawno temu już tędy przejeżdżałem ale wtedy go chyba nie było. 

Całkiem przyjemna miejscówka

Na łące obok stawu jedyne grzyby jakie znalazłem, ale takim desperatem nie jestem aby zbierać purchawki, nawet jeśli są jadalne.

Jadę w kierunku trutowiska nad Małą Panwią, kiedyś nazbierałem tam pół sakwy podgrzybków. Też nic. Wstępuję nad Małą Panew. Przydałaby się tutaj jakaś kładeczka jak w Zawadzkiem, można by było tędy śmignąć nad źródełko. 

Ja jednak wracam, najpierw szutrówką w kierunku Bruśka, później odbijam do Mikołeski. Lekko wkurwiony straconym czasem gonię jak oszalały robiąc kolejne pr-y na strawie. Tchu braknie dopiero za Tłuczykątem, gdzie naturalny pumptrak na szutrowej drodze nie pozwala na gonitwę. Do domu przez TG już spokojnym tempem.




  • DST 22.81km
  • Teren 10.00km
  • Czas 01:14
  • VAVG 18.49km/h
  • HRmax 155 ( 80%)
  • HRavg 107 ( 60%)
  • Kalorie 534kcal
  • Podjazdy 195m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z lasu do lasu

Piątek, 4 września 2026 · dodano: 08.09.2026 | Komentarze 0

Oprócz tego, że wziąłem nie ten rower to nic ciekawego.
Kategoria Bytom i okolice


  • DST 25.33km
  • Teren 1.00km
  • Czas 01:28
  • VAVG 17.27km/h
  • VMAX 30.71km/h
  • Kalorie 621kcal
  • Podjazdy 145m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

PD

Poniedziałek, 31 sierpnia 2026 · dodano: 03.09.2026 | Komentarze 0

Heh, da się legalnie? 

Kategoria DPD


  • DST 24.44km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:12
  • VAVG 20.37km/h
  • VMAX 33.00km/h
  • Kalorie 575kcal
  • Podjazdy 95m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

DP

Poniedziałek, 31 sierpnia 2026 · dodano: 03.09.2026 | Komentarze 0

Kategoria DPD


  • DST 77.47km
  • Teren 5.00km
  • Czas 03:39
  • VAVG 21.22km/h
  • VMAX 39.60km/h
  • HRmax 168 ( 95%)
  • HRavg 108 ( 61%)
  • Kalorie 1507kcal
  • Podjazdy 529m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jeździć po to aby jeździć

Sobota, 29 sierpnia 2026 · dodano: 03.09.2026 | Komentarze 2

Czyli celu brak, wykorzystać tylko 4 godziny. Może z tym celem to tak nie do końca bo sprawdzenie trzech nieprzejechanych dotąd odcinków szutrówek.

Do Toszka standard. Księży las, Łubie, Kopienica, Zacharzowice - nawet już mi się nie chciało cokolwiek pofocić. Ale fajnie nie było, wmordewind non stop. W Toszku chwilę odpoczywam. I fotka, tym razem nie zamku a starego młyna.

Dalej asfaltem w kierunku Kotulina. W Ligocie Toszeckiej odbijam w prawo i pierwsza szutrówka. Całkiem fajna tylko po deszczu trochę kałuż.

Dojeżdżam do Płużnicy Wielkiej , odwiedzam ją po raz pierwszy więc kościółek z XVI wieku uwieczniony.

Jest tu jeszcze jakiś dwór, ale nie chciało mi się jechać po DK 94. Więc w następną szutrówkę do Płużniczki.
Jest ok, można śmigać, lokalsi nawet osobówkami pociskają.

Z Płużniczki znowu skrótem do Sarnowa, spoko, ale  miejscami lekko błotna gruntówka. 

Od Sarnowa już asfaltem do Świbia

przez Wiśnicze i Błażejowice 

i szutrowym skrótem do Wojski. Powrót  już oklepanymi asfaltami przez Połomię i Miedary.
Kategoria 50 plus


  • DST 39.71km
  • Czas 02:07
  • VAVG 18.76km/h
  • VMAX 38.88km/h
  • HRmax 164 ( 93%)
  • HRavg 87 ( 49%)
  • Kalorie 731kcal
  • Podjazdy 288m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Totutotamy

Niedziela, 23 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 3

Powałęsać się po okolicy Świerklaniec i romantyczna ruina w Orzechu

Powrót prrzez Nakło
Kategoria Bytom i okolice


  • DST 56.21km
  • Czas 02:37
  • VAVG 21.48km/h
  • VMAX 41.04km/h
  • HRmax 161 ( 91%)
  • HRavg 117 ( 66%)
  • Kalorie 1376kcal
  • Podjazdy 317m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pętelka LL

Niedziela, 16 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 2

Pojeździć 







  • DST 62.82km
  • Teren 15.00km
  • Czas 03:56
  • VAVG 15.97km/h
  • VMAX 54.72km/h
  • HRmax 171 ( 97%)
  • HRavg 115 ( 65%)
  • Kalorie 2380kcal
  • Podjazdy 999m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Czeska Szwajcaria

Środa, 12 sierpnia 2026 · dodano: 28.08.2026 | Komentarze 6

Niewiele było urlopowego rowerowania, tym razem inne priorytety.

Ale rower zapakowany na bagażnik i coś tam się udało pokręcić. Przy okazji powrzucam trochę atrakcji, do niektórych można nawet dojechać rowerem. Ruszam z Meznej, ledwo kilkanaście domów z czego połowa to pensjonaty. Jedyną asfaltową drogą wyjeżdżam z miejscowości 

i po  chwili zagłębiam się w skalno-leśne ostępy  Czeskiej Szwajcarii

Drogi zqamkniete dla ruchu samochodowego, nic tylko kręcić. Tylko żeby jeszce tych górek nie było. Mknę malowniczymi wąwozami, mijam odgałezienie na Małą Prawdzicką Bramę. nie wstepuję bo byliśmy tam pieszo ale to ledwo pół kilometra, rowery można przypiąć (jest barierka z oznaczeniem parkingu rowerowego)i w kilka minut wspiąć się na punkt widokowy 

Całkiem ładne widoki

Ja jednak dołem, gdzieś między skałami. 



Dojeżdżam do granicy czesko-niemieckiej. Trzeba zaliczyć kolejny kraj do rowerowego portfolio. 

Jadę jeszcze kawałeczek na niemiecką stronę do punktu węzłowego szlaków. Do wyboru do kolory, ja jednak wracam na czeską stronę trasą 3030



Dojeżdżam do rozdroża Na Tokarni, odbijam na trasę  3029 i jadę do Chribskiej 

Drewniana zabudowa Chribskiej



Chribska, rynek.

 Myślałem, że przy okazji załatwię zakupy w aptece jednak takowej tu nie uświadczysz. Ogarniam więc google maps i najbiższa jest w Czeskiej Kamienicy. Zmieniam więc trasę i zamiast wrócić przez Jetrichowice 


skąd można zrobić fajną 6km pieszą pętelkę po spektakularnych punktach widokowych oczywiście odwiedzonych pieszo. Widok z Vilemininej Steny

Widok z Vilemininej Steny na punkt widokowy Mariina skała

Widok z Vilemininej Steny. O ile  Mariina skała jak i Vileminina Stena doś proste i bezpieczne do wejścia

to na  Rudolfowy kamień raczej dla ludzi o mocniejszych nerwach. 

Ja jednak jadę do Czeskiej Kamienicy. Tu już bardziej łąkowo-leśne klimaty 





Kilkanaście kilometrów i jestem w Czeskiej Kamenicy

Załatwiam temat apteki i można powiedzieć, że ruszam w drogę powrotną. Można jeszcze zajrzrzeć na oddaloną o kilka kilometrów w Kamenickim Senowie bazaltową Panską  Skałę





Ja jednak mknę w kierunku Hrenska.



W Janovie ładny widok na pasmo skał Czeskiej Szwajcarii

Zjeżdzam z góry i Hrensko. Można napisać, że to takie centrum turystyczne Czeskiej Szwajcarii z malowniczym Wąwozem Edmunda i głównym punktem wypadowym na Pravdzicką Bramę

Wąwóz Edmunda



Centrum Hrenska. Z ciekawostek jest to najniżej położona miejscowość Czech.



Wskakuję nad Łabę



obczaić promy na drugą stronę, może uda się  wyskoczyć na wycieczkę wzdłuż Łaby na most Bastei, w końco to tylko 30km w jedną stronę. Most oczywiście  odwiedziliśmy pieszo.









Wracam deptakiem Hrenska






Mijam wejście na szlak na Pravdzicką Bramę. Tam nie dojedziemy nie dojedziemy rowerem, trzeba pofatygować się pieszo. Ale warto.

Pravdzicka Brama






Z Hrenska wracam już do Meznej. Widoki z centrum wsi też niczego sobie.



Ostatniego dnia urlopu mieliśmy tylko odwiedzić Dziki Wąwóz, mniejszy i mniej znany ale to nie znaczy, że mniej efektowny odpowiednik Wąwozu Edmunda ale wyszła z tego piętnastokilometrowa włóczega po okolicy.

I nad Łabę już nie pojechałem.
Kategoria 50 plus, gdzieś tam


  • DST 125.05km
  • Teren 25.00km
  • Czas 06:29
  • VAVG 19.29km/h
  • VMAX 50.40km/h
  • HRmax 177 (100%)
  • HRavg 116 ( 65%)
  • Kalorie 3898kcal
  • Podjazdy 621m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Polsko-czeskie pogranicze

Sobota, 25 lipca 2026 · dodano: 03.08.2026 | Komentarze 0

Lat temu zdaje się dwa popełniłem trasę z Kędzierzyna do Raciborza i jakoś tak.mi się spodobało, że teraz czas na południe od Raciborza. Zahaczam też o Czechy. Trasę zaczynam w Gorzycach, jak zwykle późno bo oczywiście zaspałem. Na początek po kilku kilometrach dojazdu wskakuję nad Olzę. Malownicza rzeczka, znośna szutrówka, przyjemnie się pomykało



Dojeżdżam do ujścia Olzy do Odry. Fajna miejscówka. Stół, ławki, można tu chwilę odpocząć. 

Turystyka wodna po Odrze. No nie wiem czy bym się odważył płynąć tym  po rzece, 

Wracam kawałek nad Olzą i jadę do Bohumina. Po drodze staw Kaliściak. Czysto, schludnie, elegancko. Patrząc na te nasze zatłoczone zbiorniki to tu jakby luksusowo.

W Buhuminie wstępuję na rynek. Nic nadzwyczajnego

I pierwszy schron bojowy. Ale tylko z jednaj strony. Tunelik pod drogą zagrodzony a nie chciało mi się objeżdżać. Pewnie gdyby nie były planowane kolejne dłużej bym się tu pokręcił.

Wskakuję nad Odrę. Hmm, kładki piesze i rowerowe to tu chyba standard.

Nad Odrą asfaltowa ścieżka w kierunku Ostravy

Całkiem zadbane otoczenie ale widać, że rdestowiec w natarciu.



Kładką nad autostradą

I za chwilę na drugą stronę Odry. Ścieżką wzdłuż rzeki jadę do zabytkowej kopalni.

Otwarte, można zwiedzać ale jakoś tłumów nie ma.

Objeżdżam teren kopalni, trochę tego "złomu" tu zgromadzili.


Jeszcze lokomotywka i jadę dalej.

W Pietrkowicach zauważam platformę widokową na dawnym przyczółku wiaduktu kolejowego. Widokowo szału nie ma ale inicjatywa fajna. Drugi przyczółek wykorzystany na ściankę wspinaczkową. Można? 

Teraz do Hlucina. Uliczka, którą wjeżdżam dobrze wróży ale rynek byle jaki.

Zamek też do tych super efektownych nie należy. Ok, byłem, widziałem

Wyjeżdżam z Hlucina i do Darkowic na czechosłowacką linię umocnień. Pierwszy z nich otwarty, można pozwiedzać. 

Ciekawe zagospodarowanie, 2 czołgi, zapory i rowy przeciwczołgowe



Do drugiego też strzałki "Muzeum"

W międzyczasie widoczki z darkowickich pagórków

Niestety ten zaniedbany i opuszczony. Wejścia oczywiście zakratowane.

Jeszcze widok ogólny

Oraz widoczek na Beskid Śląsko-Morawski

I w drogę. Kolejne 2 schrony pozamykane, chyba remonty bo widać rusztowania. Nie podjeżdżam nawet, fotki tylko z daleka. 

Na makowiec jeszcze za wcześnie.

I znowu widoczek na Beskid

Z Darkowic do Silherowic szutrówka trochę słaba. Niby z górki ale gruby tłuczeń skutecznie spowalnia. Dopiero przed wioską przyjemna asfaltowa aleja.

W pałacowym parku kosiarki olewają turystów, one tu rządzą i za nic nie chcą zejść z drogi.

Pałac Rotschildów odrestaurowany, bardzo ładnie wygląda.

Pałac otoczony polem golfowym

Ale ogrodowe rzeźby pozostały.

Pałac w Silherowicach

I wracam do Polski. Pałac w Chałupkach. Akurat jakieś weselisko,.



Pałac w Chałupkach. Z Chałupek jadę betonową ścieżką "Meandry Odry" na wieżę widokową. Niestety po bokach ścieżki ekspansja rdestowca i innych krzaczorów więc przez 3 km widoku na Odrę żadnego. 

Dopiero z wieży jak takie widoczki.





Meandry Odry. Trochę mnie na tej wieży przypraża więc czas w drogę. Fotka na odchodne i 

wałami zbiornika "Racibórz Dolny" 

do Tworkowa. Trochę problemów ze zjazdem, bo pozamykane przejazdy kolejowe ale w końcu trafiam na właściwą drogę.

Wieża pałacu w Tworkowie

Ruiny pałacu



Wejście na wieżę otwarte więc się pakuję

Widoczki również niczego sobie. Ochroniarz już wygania więc wracam na wały i mknę aż do Brzezia. Najpierw szutrem



Przez Odrę

A na zaporze kawałek asfaltem

Wspinam się do Pogrzebienia. Było co jechać, nie spodziewałem się takiej górki. Wstępuję pod pałac Baildonów.

I na wieżę widokową

Hałda Szarlota w Rybniku

Beskid Śląski ze Skrzycznym

Któryś to Pradziad

Widok na zbiornik "Racibórz Dolny"

Punkt widokowy w Pogrzebieniu.

Słoneczko już ledwo dyszy, zostało mi jeszcze niecałe trzy dychy więc czas ruszać.

W Lubomii mylę drogę ale dzięki temu na szkole ogarniam całkiem ładny mural. 

Zjeżdżam szutrową drogą do wałów zbiornika ale już na nie nie wjeżdżam. Lecę pustymi już asfaltami aż do Gorzyc. Fajne klimaty były na trasie, chyba mogę z czystym sumieniem polecić.