Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wowa113 z miasteczka Bytom. Mam przejechane 36138.36 kilometrów w tym 7814.74 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 18.66 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl button stats bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wowa113.bikestats.pl

Archiwum bloga

Flag Counter by Stats4U Show Stats for this Counter
  • DST 4.71km
  • Czas 00:21
  • VAVG 13.46km/h
  • VMAX 35.28km/h
  • HRmax 90 ( 51%)
  • HRavg 66 ( 37%)
  • Kalorie 65kcal
  • Podjazdy 34m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Poregulacyjnie

Środa, 6 maja 2026 · dodano: 11.06.2026 | Komentarze 0

Ne wszystko na wyprawie grało i buczało więc trzeba było poprawić.


  • DST 4.63km
  • Czas 00:20
  • VAVG 13.89km/h
  • VMAX 23.04km/h
  • HRmax 123 ( 69%)
  • HRavg 87 ( 49%)
  • Kalorie 136kcal
  • Podjazdy 32m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z PKP

Sobota, 2 maja 2026 · dodano: 11.06.2026 | Komentarze 0



  • DST 71.12km
  • Czas 04:46
  • VAVG 14.92km/h
  • VMAX 51.84km/h
  • HRmax 158 ( 89%)
  • HRavg 90 ( 51%)
  • Kalorie 1900kcal
  • Podjazdy 937m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 8. Do Przemyśla.

Sobota, 2 maja 2026 · dodano: 11.06.2026 | Komentarze 4

Czyli Góry Sanocko-Turczańskie i Pogórze Przemyskie.
Widoczek z ostatniego podjazu
Kilometrów zostało na dzisiaj niewiele ale na pociąg nie wypada się spóźnić. Podjazdy krótsze ale za to "soczyste" więc odpoczynku nie było. I w końcu pogoda pozwalająca na pierwszą jazdę "na krótko".
Poranek przyjemny
Poranek w Brzegach Dolnych
Poranek w Brzegach Dolnych © wowa113
Ruszamy lokalnymi asfaltami. W Łodynie ładna cerkiewka
Cerkiew w Łodynie
Cerkiew w Łodynie © wowa113
i mkniemy przez podbieszczadzkie wioski
Przez podbieszczadzkie wioski
Przez podbieszczadzkie wioski © wowa113

Chilloutowo
Chilloutowo © wowa113
Pustki
Pustki © wowa113
Na razie w miarę płasko, całkiem przyjemnie się pomyka po dobrej jakości asfaltach.
Cisza i spokój
Cisza i spokój © wowa113
Dojeżdzamy do Ropieńki,
Ropieńka
Ropieńka © wowa113
Pod sklepem nieco dłuższy postój bo de facto... jemy śniadanie. Resztki zapasów z poprzednich dni wtryniliśmy wczoraj na kolację a na śniadanie już brakło. Uzupełniamy płyny na dalszą jazdę bo słabo tu z zaopatrzeniem i podjeżdzamy pooglądać działające szybiki ropy naftowej.
Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce
Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce © wowa113
Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce
Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce © wowa113
Jak z Króla Ćwieczka ale działa
Naftowa maszyneria
Naftowa maszyneria © wowa113
Za Ropieńką zaczynami pierwszy podjazd. Niby tylko 2,5 km ale trzymające 12 % i to jeszcze 7 dnia podróży wcale do łatwych nie należało. Świadomość jednak że do mety niedaleko dodawała sił. 
Teraz z górki
Teraz z górki © wowa113
Gdzieś koło Arłamowa
Gdzieś koło Arłamowa © wowa113

Wspinamy się na kolejną górkę i Arłamów.
Arłamów
Bieszczady żegnają.  © wowa113
Przystajemy na szczycie, Paweł decyduje się zajrzeć do ośrodka Arłamów zaznać celebryckiego blichtru. Ja , patrząc na drogę odpuszczam.
Arłamów
Arłamów © wowa113
Znowu z górki i za chwilę ostatni podjazd. Nagrodził ładnymi widokami.
Ostatnia przełęcz
Na ostatnią przełęcz © wowa113
Widoki z ostatniego podjazdu
Widoki z ostatniego podjazdu © wowa113
I to na tyle z gór. Okolice Przemyśla to już tereny rolnicze. Nieco dziwne wrażenie po tygodniu lasów, hal  i gór zobaczyć kwitnące rzepaki.
Okolice Przemyśla
Okolice Przemyśla © wowa113



I finish.
 A nie, jeszcze nie. Przy dworcu knajpy jakieś obskurne więc jedziemy na rynek zjeść jakiś obiad.

Przed 19 pakujemy się do IC do Zabrza. 
Podsumowanie? Będzie krótkie
8 dni, prawie 700 km i ponad 9000m w górę.
Za dużo asfatu, za mało szutru,
za dużo jazdy, za mało szwendania,
za długie podjazdy, za krótkie zjazdy ;)
Ale Karpaty ogarnięte :)
Czas chyba  myśleć o Sudetach.
Foto ja i Paweł

  • DST 104.01km
  • Czas 07:05
  • VAVG 14.68km/h
  • VMAX 54.72km/h
  • HRmax 188 (106%)
  • HRavg 94 ( 53%)
  • Kalorie 2957kcal
  • Podjazdy 1560m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 7. Bieszczady

Piątek, 1 maja 2026 · dodano: 09.06.2026 | Komentarze 2

Dzisiaj cały dzień przez Bieszczady. 
Bieszczady
Bieszczady © wowa113
Trzymamy się przebiegu Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej czyli niestety drogi wojewódzkiej. Z rana jeszcze dosyć pusto ale im później tym ruch coraz większy.
No to lecimy
No to lecimy © wowa113
Na przełęcz Wyżną
Na przełęcz Wyżną © wowa113
Zaczynamy od podjazdu na przełęcz Wyżną. Z nazywaniem szczytów strzelał nie będę bo się nie znam ale widoczki ładne.
Bieszczady z przełęczy Wyżnej
Bieszczady z przełęczy Wyżnej © wowa113
Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej
Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej © wowa113
Bieszczady z przełęczy Wyżnej
Bieszczady z przełęczy Wyżnej © wowa113
Bieszczady z Przełęczy Wyżnej
Bieszczady z Przełęczy Wyżnej © wowa113
Połonina Wetlińska
Połonina Wetlińska © wowa113
Teraz trochę fajnego  zjazdu
Zjazd z Przełęczy Wyżnej
Zjazd z Przełęczy Wyżnej © wowa113
i wspinaczka na Przełęcz Wyżniańską
Dałem radę
Dałem radę © wowa113
Chyba sporo ludzi wzięło sobie do serca " rzuć wszystko i jedź w Bieszczady" bo parkingi zapchane
A miały być dzike :(
A miały być dzikie :( © wowa113
I kolejny, nieco dłuższy zjazd z przełęczy
Z górki
Rzut oka za siebie © wowa113
Kolejne 30 km bez jakich spektakularnych widoków. 
Przeez Bieszczady
Przez Bieszczady © wowa113
W pierwotnej wersji mieliśmy jechać doliną Sanu ale ... nie wzięliśmy gazu na niedźwiedzie ;). Niby jest nas dwóch ale nie chcę sprawdzać kto jeździ szybciej. Ciągniemy więc do Lutowisk 
Lutowiska
Lutowiska © wowa113
i na punkt widokowy z ładną panoramą Bieszczad
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach © wowa113
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach © wowa113
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach
Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach © wowa113
Odbijamy na zachód w kierunku Jeziora Solińskiego. Kilkanaście kilometrów z górki a później męczący up and down. Ale bez żadnych nagród w postaci widoków. 
W drodze nad Solinę
W drodze nad Solinę © wowa113
San
San © wowa113
De facto dopiero przed Polańczykiem jakieś widoczki na jezioro.
Jezioro Solińskie
Jezioro Solińskie © wowa113
W Polańczyku wjeżdżamy na punkt widokowy. 
Pozdrowienia z Polańczyka
Pozdrowienia z Polańczyka © wowa113
I tu trochę fotek
Z punktu widokowego w Polańczyku
Z punktu widokowego w Polańczyku © wowa113
Jezioro Solińskie
Jezioro Solińskie © wowa113
Z punktu widokowego w Polańczyku
Z punktu widokowego w Polańczyku © wowa113
Zjeżdżamy do Soliny na zaporę. Porównując do Tatr to Bieszczady południowe to góry  a Solina to takie Zakopane  w mniejszej skali. Czyli albo się jedzie w Bieszczady albo nad Solinę bo to nie jest jednoznaczne. 
Bieszczadzkie Krupówki
Bieszczadzkie Krupówki © wowa113
Spacerujemy przez zaporę. 
Zapora w Solinie
Zapora w Solinie © wowa113

Nad Soliną
Nad Soliną © wowa113

Nad Soliną
Nad Soliną © wowa113
Zmęczony ale zadowolony
Zmęczony ale zadowolony © wowa113
Kupuję  pamiątki dla córki i w drogę. Zostało  20km na nocleg w Brzegach Dolnych.  Docieramy ciemną nocą goniąc kilometry krajówką.
Foto ja i Paweł

  • DST 81.30km
  • Czas 05:22
  • VAVG 15.15km/h
  • VMAX 54.72km/h
  • HRmax 145 ( 82%)
  • HRavg 84 ( 47%)
  • Kalorie 1813kcal
  • Podjazdy 1050m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 6. Beskid Niski i Bieszczady

Czwartek, 30 kwietnia 2026 · dodano: 08.06.2026 | Komentarze 2

Dzisiaj trochę luźniejszy dzień. Noclegi zabukowane już wcześniej, kilometrów nieco mniej więc na spokojnie.
Zaraz po wyjeździe wstępujemy na rynek w Jaśliskach. Ładny deskal Andrejkowa,
Jaśliska
Jaśliska © wowa113
Jaśliska- deskal Andrejkowa
Jaśliska- deskal Andrejkowa © wowa113
I zabytkowa drewniana zabudowa przy rynku. To jednak tylko kilka domów więc większego wrażenia nie robi.
Jaśliska
Jaśliska © wowa113
Mkniemy więc dalej przez Beskid Niski.
Przez Beskid Niski
Przez Beskid Niski © wowa113
Prawie puste asfalty, nieco adrenaliny tylko jak pojawiają się dłużyce z drewnem które czują się tu chyba bezkarne mijając nas z całkiem słusznymi, jak na ciężarówki z takim ładunkiem, prędkościami.
Przez Beskid Niski
Przez Beskid Niski © wowa113
Przez Beskid Niski
Przez Beskid Niski © wowa113
Przez Beskid Niski
Przez Beskid Niski © wowa113
Po kilkunastu kilometrach opuszczamy tereny gminy Jaśliska
Żegnamy Jaśliska
Żegnamy Jaśliska © wowa113
ale w sumie nic się nie zmienia. Robi się nawet nieco monotonnie co nie znaczy, że nieładnie.
Przez Beskid Niski
Przez Beskid Niski © wowa113
Czasami po drodze tylko jakaś klimatyczna łemkowska chałupa.
Gdzieś w Beskidzie Niskim
Gdzieś w Beskidzie Niskim © wowa113
Docieramy do Komańczy, zaraz za rogatkami odbudowana cerkiew prawosławna
Gdzieś w Beskidzie Niskim
Odbudowana cerkiew w Komańczy © wowa113
Gdzieś w Beskidzie Niskim
Cerkiew w Komańczy © wowa113
Przejeżdżamy przez wioskę
Komańcza
Komańcza © wowa113
Zatrzymując się na chwilę uwiecznić deskal i murale Andrejkowa
Komańcza - deskal Andrejkowa
Komańcza - deskal Andrejkowa © wowa113
Komańcza

Komańcza
Nie jedziemy już do centrum, odbijamy w prawo na DW do Cisnej zaczynając jednocześnie część Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej
Komańcza
Komańcza © wowa113
Prawie Biesczady
Prawie Bieszczady © wowa113
W Radoszycach trafiamy na Ekomuzeum "Na Wypale". Można kupić bilet i podłożyć do pieca xD.  Nie wchodzimy, fotki tylko zza płota aczkolwiek spróbowałby tych ich lodów węglowych :)
Komercja
Komercja © wowa113
Obecnie to największy wypał w Bieszczadach, bieszczadzkich zakapiorów nie widziałem ale jakaś blondwłosa piękność się tam kręciła ;)
Produkcja w Radoszycach
Produkcja w Radoszycach © wowa113
Nie zabawiamy długo i w drogę. 
Pomknął...
Pomknął... © wowa113
Bieszczadzkie klimaty
Bieszczadzkie klimaty © wowa113
Bieszczady
Bieszczady © wowa113
W Woli Michowej ładny kościółek, nowy a jednak z górskim klimatem. Widać nie każdemu zależy na marmurach i złotym blichtrze.
Kościół w Woli Michowej
Kościół w Woli Michowej © wowa113
Kościół w Woli Michowej
Kościół w Woli Michowej © wowa113
Wspinamy się na przełącz Przysłup. Na przełęczy wieża widokowa więc trzeba wleźć.
Wieża widokowa Szczerbanówka na przełęczy Przysłup
Wieża widokowa Szczerbanówka na przełęczy Przysłup © wowa113
I w końcu zobaczyliśmy te Bieszczady
Połoniny z wieży widokowej Szczerbanówka
Połoniny z wieży widokowej Szczerbanówka © wowa113
Bieszczady z wieży widokowej
Bieszczady z wieży widokowej © wowa113
Bieszczady z wieży widokowej
Bieszczady z wieży widokowej © wowa113

Można zostawić swoje logo, ja niestety takiego nie posiadam
Tablica na naklejki
Tablica na naklejki © wowa113
Na zjeździe z przełęczy wstępujemy na stację skansen Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. Niby wstęp płatny ale kasy pozamykane, tylko jacyś robotnicy budowlani coś tam grzebią po placu. Szwendamy się więc samopas robiąc kilka fotek.
Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie
Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie © wowa113
Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie
Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie © wowa113

Lokomotywownia
Lokomotywownia © wowa113
Doczytałem później, że otwierają się 1 maja więc chyba końcowe przygotówki były. 
Dojeżdżamy do Cisnej. Miasteczko już bardziej  turystyczne - kramy z pamiątkami, otwarte niektóre knajpy. Inne szykują się dopiero na jutro. Lokujemy się w Łemkowynie, zamawiam jakieś regionalne pierogi z kaszą gryczaną.  Nawet smakowały :). Ale i tak skiepściliśmy bo obok była Siekierezada, knajpa z galerią - jak doczytałem później - kultowa miejscówka na mapie Bieszczad. Może kiedyś ale na przyszłość chyba trzeba wpisać "kultowe... w...." przy planowaniu wypraw w nieznane rejony.
Łemkowyna  w Cisnej
Łemkowyna w Cisnej © wowa113
Gdzieś w Bieszczadach
Gdzieś w Bieszczadach © wowa113
Karczma z Dużym Jasłem w tle
Karczma z Dużym Jasłem w tle © wowa113
Solinka
Solinka © wowa113
Tym razem o normalnej porze lokujemy się na noclegu w Wetlinie. Króliczek dogoniony. Był nawet czas na lokalne specjały
Foto ja i Paweł


  • DST 107.45km
  • Teren 20.00km
  • Czas 07:22
  • VAVG 14.59km/h
  • VMAX 56.88km/h
  • HRmax 170 ( 96%)
  • HRavg 99 ( 56%)
  • Kalorie 3437kcal
  • Podjazdy 1273m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 5. Beskid Sądecki i Niski

Środa, 29 kwietnia 2026 · dodano: 29.05.2026 | Komentarze 4

Nieco niższa i mniej efektowna widokowo część Karpat. Okraszona za to dozą historii aczkolwiek ta doza zdecydowanie za mała. Niestety króliczek ciągle sporo przed nami więc bezczelnie wycinam 30 km z trasy po regionie, w którym chciałem co nieco pozwiedzać. Smuteczek :(. No cóż, może jeszcze kiedyś wrócę.
Poranek mało powiedzieć, że rześki, -3 raczej nie zachęcało do wczesnego ruszenia w trasę. Marudzimy więc i ruszamy dopiero koło 10.
Lecimy doliną Muszynki i Kryniczanki do Krynicy-Zdrój
Aqua Vwlo z Muszyny do Krynicy Zdrój
Aqua Velo z Muszyny do Krynicy Zdrój © wowa113
W Krynicy chwila na rynku,
Krynica-Zdrój
Krynica-Zdrój © wowa113
Krynica-Zdrój
Krynica-Zdrój © wowa113
W jednej z kawiarni pijemy ciepła czekoladę, uzupełniamy zapasy wody i w drogę
Gdzieś w Beskidzie
Gdzieś w Beskidzie © wowa113
Gdzieś w Beskidzie
Gdzieś w Beskidzie © wowa113
Gdzieś w Beskidzie
Gdzieś w Beskidzie © wowa113
Szykuje sie z górki
Szykuje się z górki © wowa113
Mijamy pierwsze symbole tego regionu czyli drewniane cerkwie 
Cerkiew w Czarnej
Cerkiew w Czarnej © wowa113
Kościół w Uściu Gorlickim
Kościół w Uściu Gorlickim © wowa113
W Kwiatoniu zabytek UNESCO, chwila na fotki a w tym czasie pojawia się opiekun cerkwi.
Cerkiew w Kwiatoniu
Cerkiew w Kwiatoniu © wowa113
Otwiera, zaprasza do środka opowiadając jednocześnie co nieco o historii.
Cerkiew w Kwiatoniu
Cerkiew w Kwiatoniu © wowa113
Mijamy kolejne niewielkie wioski, teren coraz mniej cywilizowany. Dobrze, że zapasy zrobione bo ani otwartych sklepów a o knajpach i obiedzie to już zapomnij.
Dostawca pączków
Dostawca pączków © wowa113
Do Nieznajowej
Do Nieznajowej © wowa113
W Wołowcu kończy nam się asfaltówka i wkraczamy (dosłownie) na bardziej dzikie tereny
Za zimno na kąpiel
Za zimno na kąpiel © wowa113
Brodów w bród, na szczęście niegłębokie i wszędzie poukładane przejścia z kamieni
Do Nieznajowej
Do Nieznajowej © wowa113
Początkowo jeszcze droga całkiem znośna
Terenem do Magurskiego PN
Terenem do Magurskiego PN © wowa113
Im bliżej Parku tym bardziej dzikie tereny
Do Nieznajowej
Do Nieznajowej © wowa113
Do Magurkiego PN
Do Magurskiego PN © wowa113
Na chwilę wkraczamy do Magurskiego Parku Narodowego. Ja oczywiście scykany, że na rowerze przez Park to przy moim szczęściu  500 stówek . Jak się później okazało prowadziła tamtędy trasa rowerowa więc stresik niepotrzebny. I już na terenach nieistniejącej łemkowskiej wsi Nieznajowa.
Do Nieznajowej
W Nieznajowej © wowa113
Tereny dawnej wsi Nieznajowa
Tereny dawnej wsi Nieznajowa © wowa113
Kapliczki, cmentarz i owocowe drzewka- tyle pozostało z jednej z większych łemkowskich wsi w Beskidzie Niskim. Mimo wszystko tereny bardzo malownicze i warto się tu "zgubić" a  rower jest najbardziej odpowiednim środkiem lokomocji na te tereny.
Na cmentarzu w Nieznajowej
Na cmentarzu w Nieznajowej © wowa113
W Nieznajowej
W Nieznajowej © wowa113
Symbiliczne drzwi do nieistniejącej wsi
Symboliczne drzwi do nieistniejącej wsi © wowa113
Nieznajowa
Nieznajowa © wowa113
Przekraczamy ostatni bród i wskakujemy na szutrówkę.
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Nieznajowa
Nieznajowa © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Za chwilę wskakujemy na asfaltówkę i mkniemy do Świątkowej  Małej. Niby droga wojewódzka ale zupełne pustki
Do Świątkowej
Do Świątkowej © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Cerkiew w Świątkowej Małej
Cerkiew w Świątkowej Małej © wowa113
Beskid Niski
Beskid Niski © wowa113
Chata łemkowska
Chata łemkowska © wowa113
I tak sobie na luza stępem po asfalcie
Qń
Qń © wowa113
Na nocleg lokujemy się gdzieś przed Jaśliskami.
Coś mi się widzi, że jeśli chcecie zagubić się w leśnej głuszy z dala od cywilizacji to nie Bieszczady powinny być pierwszym wyborem. Tylko weźcie coś do jedzenia ;).

  • DST 105.18km
  • Teren 20.00km
  • Czas 06:40
  • VAVG 15.78km/h
  • VMAX 52.56km/h
  • HRmax 164 ( 93%)
  • HRavg 85 ( 48%)
  • Kalorie 2719kcal
  • Podjazdy 1160m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 4. Spisz, Pieniny i Beskid Sądecki

Wtorek, 28 kwietnia 2026 · dodano: 25.05.2026 | Komentarze 8

To było dobry dzień. W końcu trochę luzu i przestrzeni. 
Przełom Dunajca 2
Przełom Dunajca © wowa113
Opuszczamy Podhale zjeżdżając z Bukowiny
Podhaleńskie LEGO
Podhalańskie LEGO © wowa113
 do Czarnej Góry. Spiskie wojaże zaczynamy od niewielkiego, patrząc na poprzednie,  podjazdu na przełęcz Łapszanka. Na górze otwierają się znowu widoki na Tatry
W drodze na Łapszankę
W drodze na Łapszankę © wowa113
Na przełęczy już w pełnej krasie
Z Przełęczy Łapszanka
Z Przełęczy Łapszanka © wowa113
Ogarnąłem skąd i kiedy więc wstawiam we właściwym miejscu
Z Łapszanki 2
Z Łapszanki 2 © wowa113
Z Łapszanki
Z Łapszanki © wowa113
Autopromocja
Autopromocja © wowa113
I łapiemy wiatr w żagle. Nie licząc niewielkich "ząbków" gdzieś po drodze prawie 40 km z górki. Zaczynamy od zjazdu do Osturny. Nadrabiam przy okazji zaległości- do Osturny miałem już dwa podejścia więc do trzech razy sztuka. No i zamykam w końcu Pętlę Spiską, co z tego, że na raty :).
Bardzo przyjemny zjazd do wioski, polecam. 
Zjazd do Osturny
Zjazd do Osturny © wowa113
I pyk na luz
I pyk na luz © wowa113
Do Osturny
Do Osturny © wowa113
Rzut oka na wioskę z góry
Osturna
Osturna © wowa113
i za chwilę już na dole podziwiając zabytkową, drewnianą zabudowę.
Osturna 2
Osturna 2 © wowa113
Osturna 3
Osturna 3 © wowa113
Opuszczamy wioskę i mkniemy w kierunku Kacwina szlakiem SWT.
Wracamy do Polski
Wracamy do Polski © wowa113
Zaraz po przekroczeniu granicy ładny wodospad
Wodospad w Kacwinie
Wodospad pod Upłazem © wowa113
Przez Kacwin i Niedzicę docieramy pod zaporę. Pierwsze fotki Pienin
Pieniny
Pieniny © wowa113
I zapory. 
Zapora i zamek Niedzicy
Zapora i zamek w Niedzicy © wowa113
Wbijamy na VD i tym razem jak normalni ludzie, czyli z górki mkniemy szlakiem nad Dunajcem. W Sromowcach Niżnych obowiązkowe foty
Trzy Korony
Trzy Korony © wowa113

Trzy Korony
Trzy Korony © wowa113
I na przełom Dunajca. Też trzecie podejście.
Velo Dunajec
Velo Dunajec © wowa113
Ładnie ale chyba jednak efekt lepszy jak się płynie tratwą
Przełom Dunajca
Przełom Dunajca © wowa113
Przełom Dunajca 1
Przełom Dunajca 1 © wowa113
W Szczawnicy lokujemy się w pierwszej napotkanej knajpie - niestety drogo i niestety niesmacznie - jedyny plus to widoki z tarasu. W sklepie uzupełniamy zapasy płynów, przelatujemy przez Szczawnicę i wbijamy na szlak Aqua Velo w kierunku Muszyny. Za Jaworkami jedziemy malowniczym wąwozem Biała Woda rozpoczynając jednocześnie podjazd na przełęcz Obidza. 
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Kończy się lajtowe "lekko pod górkę"   zaczyna "porządnie pod górkę". W sumie wytyczona trasa pokazywała na tą ścieżkę po prawej ale bez przesady i jednak objeżdżamy.
Wąwóz Biała Woda
Wąwóz Biała Woda © wowa113
Tu też  to niewiele lepiej ale innych opcji już nie ma.
Aqua Velo
Aqua Velo © wowa113
Już wiem, dlaczego, pomimo obejrzenia kilku relacji z tego szlaku, tego odcinka nie było nigdzie. Ale bardzo miło wspominam, nawet to wpychanie po grubych kamiorach raczej pieszego szlaku a nie gravelowej pętli :).
Na Przełęcz Rozdziela
Na Przełęcz Rozdziela © wowa113
Jakby ktoś pytał jadę szlakiem Aqua Velo. Ogólnie coś mi się wydaje że akurat ten szlak  to chciałbym przejechać w całości. Może kiedyś :).
Na przełęcz Rozdziela
Na przełęcz Rozdziela © wowa113
Ale z to nagroda nagroda była zacna. Polecam widoki
Widoki z przełęczy
Widoki z przełęczy © wowa113
Na przełęczy Rozdziela
Na przełęczy Rozdziela © wowa113
Na przełęczy
Na przełęczy © wowa113
Na przełęczy Rozdziela
Na przełęczy Rozdziela © wowa113
Tat, tak to nie koniec podjazdu, teraz na przełęcz Obidza. Mniej atrakcyjny odcinek, znowu trochę pchania. W sumie na lekko pewnie by objechał. Widoki po przejechaniu przez przełęcz za to przednie. 
Z przełęczy Obidza
Z przełęczy Obidza © wowa113
Z przełęczy Obidza
Z przełęczy Obidza © wowa113
Z przełęczy Obidza
Z przełęczy Obidza © wowa113
Na zjeździe z przełęczy Obidza
Na zjeździe z przełęczy Obidza © wowa113
Teraz z górki do Piwnicznej - Zdroju. Cholernie zimno się zrobiło w czasie zjazdu  i w Piwnicznej lokujemy się na dłuższą chwilę na stacji paliw na ciepłą kawke i hot-doga. 
 Odpuszczamy Aqua Velo po słowackiej stronie Popradu i mkniemy pustą wojewódzką też zresztą na Popradem do Muszyny na  nocleg.
Nad Popradem
Nad Popradem © wowa113
Poprad
Poprad © wowa113
Ehh, szkoda, że ten dzień się już skończył - takich wrażeń życzę sobie więcej.

  • DST 99.18km
  • Teren 15.00km
  • Czas 07:24
  • VAVG 13.40km/h
  • VMAX 46.50km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Kalorie 2800kcal
  • Podjazdy 1666m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 3 Beskid Żywiecki i Podhale

Poniedziałek, 27 kwietnia 2026 · dodano: 21.05.2026 | Komentarze 13

W pierwotnej wersji miało być prawie bushcraftowo, z namiotami a tu jakby luksusowo. Nocleg ze śniadaniem, fiu-fiu, nie ma lipy. No ale szykuje się ciężki dzień to i nam się należy. 

Zaczynamy oczywiście od podjazdu. Na przełęcz Klekociny. Z początku spokojnie, 3-4% i tak się turlamy wąską asfaltówką. Kilometrów ubywa ale wysokości jakoś nie bardzo - a mamy wjechać na prawie 900m.

W międzyczasie jakieś poranne fotki.

Ale przyszła kryska na Matyska i ostatnie dwa kilometry nieźle mnie sponiewierały. Lokalnie licznik pokazywał nawet ponad 20% nachylenia, dobrze że ruch żaden więc można było halsować :). Przeklinam  pod nosem na ilość "przydasi" w sakwach, nie mogę  oduczyć się  nabierania jak dziad w torbę a wieźć trzeba.

 W końcu ogarniamy ten podjazd, niestety przełęcz nie daje nagrody ani w postaci spektakularnych  widoków ani szybkiego zjazdu. Od góry nawet fajna szutrówka poprzecinana niestety korytkami odwodnieniowymi a niżej kamienista droga raczej na MTB. Dopiero przysiółki Zawoi dają asfaltowe wytchnienie.

I w końcu jakiś widok na Babią Górę.

 Wskakujemy na DW i za kilka kilometrów rozpoczynamy następny podjazd.Prawie 10 km na przełęcz Krowiarki.

(foto Paweł)
Na DW prawie pusto, ogólnie nie jest źle, nachylenia zdecydowanie mniejsze niż na Klekociny ale trochę monotonnie - głównie przez las.  

Wjeżdżamy na Krowiarki, chwila przerwy na przełęczy i dopakowuję sakwy niewielkimi pamiątkami. 

No i zjazd.

Pierwsze widoki na Tatry. Kawałek DW a później odbijamy na lokalne asfalty. I tu Tatry zaczynają odgrywać główną rolę.

(foto Paweł)



Dojeżdżamy do DW w okolicach Jabłonki gdzie otwiera się ładna panorama na Tatry.

W Jabłonce obiad i chwila poobiedniego odpoczynku na miejskim skwerku
Zjeżdżamy z ruchliwej DW na szutrówkę do Czarnego Dunajca. 

(foto Paweł)
I z Czarnego Dunajca do Zębu już asfaltówką. 

Znowu podjazd ale nie zapadł jakoś w pamięci.

Odbijamy na punkt widokowy Eliaszówka i kilka kolejnych fotek Tatr. był zamysł podjechać jeszcze na pobliską Gubałówkę ale zrezygnowaliśmy.
Eliszówka
Eliaszówka (foto Paweł)
Zdaje się że wczoraj pomyliłem fotki, wiec edit i wstawiam właściwe
Eliaszówka 1
Eliaszówka 1 © wowa113
Eliaszówka 2
Eliaszówka 2 © wowa113
Eliaszówka 3
Eliaszówka 3 © wowa113
Kawałek wracamy, zjeżdżamy do Poronina i mimo, że chciałem zaliczyć któryś z podjazdów pod Gliczarów, wybieramy łatwiejszą i na szczęście już pustą DW. Na nocleg w Bukowinie docieramy  grubo po zmroku. Trochę słabo widokowo  to Podhale wyszło, ale wydaje mi się, że trzeba by tu było poszwendać się po okolicznych polnych szutrówkach, przy asfaltówkach widoki  skażone wszechobecną zabudową i brak "czystych" widoków niestety.

  • DST 101.33km
  • Teren 10.00km
  • Czas 06:35
  • VAVG 15.39km/h
  • VMAX 52.56km/h
  • HRmax 176 (100%)
  • HRavg 93 ( 52%)
  • Kalorie 3080kcal
  • Podjazdy 1270m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 2 Beskid Śląski i Żywiecki

Niedziela, 26 kwietnia 2026 · dodano: 18.05.2026 | Komentarze 12

I czas zacząć gonić króliczka.  Aczkolwiek nic na razie nie zmieniamy, jak to Pawlak powiedział "dawaj, co bedzie to bedzie"

Poranny widok z okna nastraja pozytywnie.
Mimo prognozowanego wietrzno-deszczowego armageddonu nic takiego się nie dzieje, no może odczuwalny zimny wiatr ale z północy a my jedziemy na południe :)
Zbieramy się nawet dość sprawnie jak na nas i ruszamy

Wracamy nad Wisłę i lecimy w kierunku Wisły Czarnego.

WTR

Na chwilę odbijamy pod skocznię w Malince a później już pod górę na zaporę

I zaczyna się pierwsza porządna wspinaczka na przełęcz Szarcula. Przy Pałacu Prezydenckim chwila przerwy na fotki.



Ale jak tu teraz ruszyć ;)

Foto Paweł
Wjeżdżamy na przełęcz, poszło nawet sprawnie i do Istebnej wybieramy szutrówkę przez las. Ładne widoczki
Teraz z górki

Foto Paweł
W Istebnej wbijamy na DW i kawałek przez przez wieś. Też ładne widoczki.



SPD się nie wypięły ???:).
W centrum odbijamy do Jaworzynki i lecimy na trójstyk. 

Foto Paweł
Kawusia się robi, kilka fotek przy okazji



Miejsce nawet fajne ale ... Po czeskiej stronie drewniana  wiata wypoczynkowa, po słowackiej tak samo a po polskiej? Już porządnie oszpecony górski krajobraz. Ok - latarnie ale przecież można zrobić jakieś stylowe z kablami w ziemi a nie dokładać płaty paneli słonecznych i jeszcze jakieś wiatraki na nich, plac zabaw - też można zrobić jakiś z naturalnego drewna a nie oczojebne kolory. Jeszcze tylko kramów z chińską tandetą brakuje chociaż obawiam się, że w sezonie i takowe się tu znajdą. Ale wstąpić warto. Przejeżdżamy na słowacką stronę i kilka kilometrów jedziemy przez Słowację

Widok na Czechy

Serwisówką mkniemy w dół. Monumentalne wiadukty słowackiej ekspresówki przecinają doliny.

Foto Paweł
Wracamy do Polski

Foto Paweł
I mkniemy doliną jakiejś górskiej rzeczki w kierunku Zwardonia. Zwardoń jednak omijamy wybierając drogę przez Sól-Kiczorę,  kilka kilometrów oszczędności ale ziarnko do ziarnka...
Docieramy do Rajczy gdzie wbijamy na VeloSoła

Przyjemnie

Foto Paweł

Soła. Velo Soła całkiem spoko  ale szału nie ma. Ładnie się wije wzdłuż rzeki, sporo przejazdów przez Sołę z widokami na rzekę i okoliczne wzgórza. Infrastruktura typowo polska czyli wymieszane wszystko, wydzielone asfaltowe  ddr-ki, część z nich o nawierzchni z kostki i raczej wyglądają na deptaki niż drogi dla rowerów, część po zwykłych ulicach w ruchu publicznym. Czyli ogólnie - dostawiliśmy tabliczki do tego co jest i gitara, mamy kolejne velo. Z drugiego końca Polski bym nie przyjechał ale z ze Śląska można śmignąć. W Węgierskiej Górce zjeżdżamy z Velo, szybki obiad i ruszamy. Chwila po płaskim i zaczynamy ostatni dziś 7 kilometrowy podjazd. Ale bez emocji, ledwo kilometr nieco trudniejszy, ale przełęcz "U Poloka" na którą wjechaliśmy nie zachwyca jakimiś spektakularnymi widokami. 

Po drodze drewniany kościółek w Juszczynie.
Zjazd z przełęczy do Jeleśni, uzupełnienie zakupów spożywczych, w końcu nie samymi widokami człowiek żyje. W centrum ciekawy mural - "Dudziarz z Sopotni". Było jeszcze kilka związanych z beskidzką kulturą i sztuką ale już mniej efektownych - ogólnie tworzą Szlak Beskidzkich Murali.

Z Jeleśni znowu pod lekką górkę na nocleg do Przyborowa.

  • DST 15.00km
  • Czas 01:00
  • VAVG 15.00km/h
  • VMAX 25.20km/h
  • HRmax 141 ( 80%)
  • HRavg 117 ( 66%)
  • Kalorie 783kcal
  • Podjazdy 140m
  • Sprzęt Unibike Viper GTS
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 1 - chillout w Ustroniu

Sobota, 25 kwietnia 2026 · dodano: 20.05.2026 | Komentarze 8

Rowerem przez Karpaty jak najbliżej południowej granicy Polski. Tak sobie Paweł umyślił a ja za nim jak dym :). No cóż, lubię górskie widoki i może nie zarżnę się na podjazdach. Profilaktycznie jednak wymieniam korby na mniejsze zębatki, zakładam, że przełożenie 22-36 pozwoli na unikniecie dłuższego dreptania.
Niby miało być nieco dalej na wschód ale uznałem, że 700km z Ustronia do Przemyśla to aż nadto a i z Przemyśla łatwo wrócić pociągiem. I na tym stanęło.
Gdzieś na przedmieściach Ustronia wypakowujemy graty z samochodu i ruszamy nad rzekę polansować ;) się na #WTR.

(foto Paweł)

(foto Paweł)
Lans nie trwał długo, pewna sprawa się rypła i mieliśmy prawie całodzienny przestój. Byczyłem się więc nad Wisłą.



Hurtownia ;)

Ostatecznie koło 20 ruszamy na nocleg do Wisły. Na domiar złego źle wbijam do nawigacji adres noclegu. Na szczęście  pomyłka skutkowała tylko kilkuset  metrami dodatkowego podjazdu a nie przejazdem gdzieś na drugi koniec Wisły i meldujemy się na pierwszym noclegu.