Info
Więcej o mnie.
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2026, Maj4 - 6
- 2026, Kwiecień14 - 71
- 2026, Marzec6 - 17
- 2026, Luty6 - 8
- 2026, Styczeń3 - 20
- 2025, Grudzień1 - 2
- 2025, Listopad8 - 17
- 2025, Październik7 - 27
- 2025, Wrzesień10 - 38
- 2025, Sierpień8 - 31
- 2025, Lipiec5 - 28
- 2025, Czerwiec12 - 50
- 2025, Maj6 - 31
- 2025, Kwiecień8 - 34
- 2025, Marzec6 - 27
- 2025, Luty3 - 4
- 2025, Styczeń3 - 10
- 2024, Grudzień5 - 16
- 2024, Listopad2 - 8
- 2024, Październik10 - 11
- 2024, Wrzesień10 - 12
- 2024, Sierpień9 - 14
- 2024, Lipiec10 - 10
- 2024, Czerwiec25 - 28
- 2024, Maj18 - 26
- 2024, Kwiecień25 - 33
- 2024, Marzec18 - 10
- 2024, Luty15 - 18
- 2024, Styczeń1 - 6
- 2023, Grudzień1 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik8 - 14
- 2023, Wrzesień2 - 4
- 2023, Sierpień7 - 29
- 2023, Lipiec14 - 22
- 2023, Czerwiec12 - 25
- 2023, Maj9 - 5
- 2023, Kwiecień8 - 8
- 2023, Marzec9 - 12
- 2023, Luty2 - 2
- 2023, Styczeń2 - 5
- 2022, Listopad2 - 6
- 2022, Październik8 - 6
- 2022, Wrzesień7 - 6
- 2022, Sierpień8 - 16
- 2022, Lipiec13 - 24
- 2022, Czerwiec8 - 6
- 2022, Maj9 - 28
- 2022, Kwiecień7 - 4
- 2022, Marzec8 - 5
- 2022, Luty6 - 19
- 2022, Styczeń3 - 4
- 2021, Grudzień3 - 2
- 2021, Listopad6 - 6
- 2021, Październik6 - 20
- 2021, Wrzesień8 - 4
- 2021, Sierpień8 - 7
- 2021, Lipiec12 - 3
- 2021, Czerwiec8 - 12
- 2021, Maj11 - 20
- 2021, Kwiecień8 - 2
- 2021, Marzec8 - 12
- 2021, Luty4 - 4
- 2021, Styczeń4 - 6
- 2020, Grudzień5 - 6
- 2020, Listopad6 - 2
- 2020, Październik9 - 6
- 2020, Wrzesień8 - 4
- 2020, Sierpień9 - 5
- 2020, Lipiec12 - 4
- 2020, Czerwiec14 - 5
- 2020, Maj7 - 2
- 2020, Kwiecień7 - 0
- 2020, Marzec6 - 0
- 2020, Luty4 - 0
- 2020, Styczeń4 - 0
- 2019, Grudzień2 - 0
- 2019, Listopad2 - 0
- 2019, Październik6 - 0
- 2019, Wrzesień6 - 0
- 2019, Sierpień3 - 0
- 2019, Lipiec5 - 0
- 2019, Czerwiec7 - 0
- 2019, Maj7 - 0
- 2019, Kwiecień2 - 0
- 2019, Marzec6 - 0
- 2019, Luty3 - 0
- 2019, Styczeń2 - 0
- 2018, Grudzień2 - 0
- 2018, Listopad3 - 0
- 2018, Październik5 - 0
- 2018, Wrzesień7 - 0
- 2018, Sierpień5 - 0
- 2018, Lipiec9 - 0
- 2018, Czerwiec7 - 0
- 2018, Maj8 - 0
- 2018, Kwiecień9 - 0
- 2018, Marzec5 - 0
- 2018, Luty3 - 0
- 2018, Styczeń2 - 0
- 2017, Grudzień1 - 0
- 2017, Listopad2 - 0
- 2017, Październik1 - 2
- 2017, Wrzesień5 - 0
- 2017, Sierpień2 - 0
- 2017, Lipiec6 - 0
- 2017, Czerwiec4 - 0
- 2017, Maj5 - 0
- 2017, Kwiecień1 - 0
- 2017, Marzec3 - 0
- 2016, Wrzesień1 - 0
- 2016, Sierpień3 - 0
- 2016, Lipiec1 - 0
- 2016, Czerwiec1 - 0
- 2016, Maj1 - 0
- 2016, Marzec1 - 0
- 2016, Luty1 - 0
- 2015, Sierpień1 - 0
- 2015, Lipiec3 - 0
- 2015, Maj4 - 0
- 2015, Kwiecień4 - 0
- 2015, Marzec2 - 0
- 2015, Luty1 - 0
- 2015, Styczeń1 - 0
- 2014, Listopad1 - 0
- 2014, Październik1 - 0
- 2014, Wrzesień5 - 0
- 2014, Sierpień3 - 0
- 2014, Lipiec6 - 0
- 2014, Czerwiec3 - 0
- 2014, Maj1 - 0
- 2014, Kwiecień4 - 0
- 2014, Marzec1 - 0
- DST 4.71km
- Czas 00:21
- VAVG 13.46km/h
- VMAX 35.28km/h
- HRmax 90 ( 51%)
- HRavg 66 ( 37%)
- Kalorie 65kcal
- Podjazdy 34m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Poregulacyjnie
Środa, 6 maja 2026 · dodano: 11.06.2026 | Komentarze 0
Ne wszystko na wyprawie grało i buczało więc trzeba było poprawić.- DST 4.63km
- Czas 00:20
- VAVG 13.89km/h
- VMAX 23.04km/h
- HRmax 123 ( 69%)
- HRavg 87 ( 49%)
- Kalorie 136kcal
- Podjazdy 32m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Z PKP
Sobota, 2 maja 2026 · dodano: 11.06.2026 | Komentarze 0
- DST 71.12km
- Czas 04:46
- VAVG 14.92km/h
- VMAX 51.84km/h
- HRmax 158 ( 89%)
- HRavg 90 ( 51%)
- Kalorie 1900kcal
- Podjazdy 937m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 8. Do Przemyśla.
Sobota, 2 maja 2026 · dodano: 11.06.2026 | Komentarze 4
Czyli Góry Sanocko-Turczańskie i Pogórze Przemyskie.
Kilometrów zostało na dzisiaj niewiele ale na pociąg nie wypada się spóźnić. Podjazdy krótsze ale za to "soczyste" więc odpoczynku nie było. I w końcu pogoda pozwalająca na pierwszą jazdę "na krótko".
Poranek przyjemny

Poranek w Brzegach Dolnych © wowa113
Ruszamy lokalnymi asfaltami. W Łodynie ładna cerkiewka

Cerkiew w Łodynie © wowa113
i mkniemy przez podbieszczadzkie wioski

Przez podbieszczadzkie wioski © wowa113

Chilloutowo © wowa113

Pustki © wowa113
Na razie w miarę płasko, całkiem przyjemnie się pomyka po dobrej jakości asfaltach.

Cisza i spokój © wowa113
Dojeżdzamy do Ropieńki,

Ropieńka © wowa113
Pod sklepem nieco dłuższy postój bo de facto... jemy śniadanie. Resztki zapasów z poprzednich dni wtryniliśmy wczoraj na kolację a na śniadanie już brakło. Uzupełniamy płyny na dalszą jazdę bo słabo tu z zaopatrzeniem i podjeżdzamy pooglądać działające szybiki ropy naftowej.

Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce © wowa113

Działające szyby ropy naftowej w Ropieńce © wowa113
Jak z Króla Ćwieczka ale działa

Naftowa maszyneria © wowa113
Za Ropieńką zaczynami pierwszy podjazd. Niby tylko 2,5 km ale trzymające 12 % i to jeszcze 7 dnia podróży wcale do łatwych nie należało. Świadomość jednak że do mety niedaleko dodawała sił.

Teraz z górki © wowa113

Gdzieś koło Arłamowa © wowa113
Wspinamy się na kolejną górkę i Arłamów.

Bieszczady żegnają. © wowa113
Przystajemy na szczycie, Paweł decyduje się zajrzeć do ośrodka Arłamów zaznać celebryckiego blichtru. Ja , patrząc na drogę odpuszczam.

Arłamów © wowa113
Znowu z górki i za chwilę ostatni podjazd. Nagrodził ładnymi widokami.

Na ostatnią przełęcz © wowa113

Widoki z ostatniego podjazdu © wowa113
I to na tyle z gór. Okolice Przemyśla to już tereny rolnicze. Nieco dziwne wrażenie po tygodniu lasów, hal i gór zobaczyć kwitnące rzepaki.

Okolice Przemyśla © wowa113


I finish.
A nie, jeszcze nie. Przy dworcu knajpy jakieś obskurne więc jedziemy na rynek zjeść jakiś obiad. 
Przed 19 pakujemy się do IC do Zabrza.
Podsumowanie? Będzie krótkie
8 dni, prawie 700 km i ponad 9000m w górę.
Za dużo asfatu, za mało szutru,
za dużo jazdy, za mało szwendania,
za długie podjazdy, za krótkie zjazdy ;)
Ale Karpaty ogarnięte :)
Czas chyba myśleć o Sudetach.
Foto ja i Paweł
Kategoria 50 plus, gdzieś tam, grupowe, wyprawy i wyprawki
- DST 104.01km
- Czas 07:05
- VAVG 14.68km/h
- VMAX 54.72km/h
- HRmax 188 (106%)
- HRavg 94 ( 53%)
- Kalorie 2957kcal
- Podjazdy 1560m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 7. Bieszczady
Piątek, 1 maja 2026 · dodano: 09.06.2026 | Komentarze 2
Dzisiaj cały dzień przez Bieszczady.
Bieszczady © wowa113
Trzymamy się przebiegu Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej czyli niestety drogi wojewódzkiej. Z rana jeszcze dosyć pusto ale im później tym ruch coraz większy.

No to lecimy © wowa113

Na przełęcz Wyżną © wowa113
Zaczynamy od podjazdu na przełęcz Wyżną. Z nazywaniem szczytów strzelał nie będę bo się nie znam ale widoczki ładne.

Bieszczady z przełęczy Wyżnej © wowa113

Chatka Puchatka na Połoninie Wetlińskiej © wowa113

Bieszczady z przełęczy Wyżnej © wowa113

Bieszczady z Przełęczy Wyżnej © wowa113

Połonina Wetlińska © wowa113
Teraz trochę fajnego zjazdu

Zjazd z Przełęczy Wyżnej © wowa113
i wspinaczka na Przełęcz Wyżniańską

Dałem radę © wowa113
Chyba sporo ludzi wzięło sobie do serca " rzuć wszystko i jedź w Bieszczady" bo parkingi zapchane

A miały być dzikie :( © wowa113
I kolejny, nieco dłuższy zjazd z przełęczy

Rzut oka za siebie © wowa113
Kolejne 30 km bez jakich spektakularnych widoków.

Przez Bieszczady © wowa113
W pierwotnej wersji mieliśmy jechać doliną Sanu ale ... nie wzięliśmy gazu na niedźwiedzie ;). Niby jest nas dwóch ale nie chcę sprawdzać kto jeździ szybciej. Ciągniemy więc do Lutowisk

Lutowiska © wowa113
i na punkt widokowy z ładną panoramą Bieszczad

Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach © wowa113

Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach © wowa113

Bieszczady z punktu widokowego w Lutowiskach © wowa113
Odbijamy na zachód w kierunku Jeziora Solińskiego. Kilkanaście kilometrów z górki a później męczący up and down. Ale bez żadnych nagród w postaci widoków.

W drodze nad Solinę © wowa113

San © wowa113
De facto dopiero przed Polańczykiem jakieś widoczki na jezioro.

Jezioro Solińskie © wowa113
W Polańczyku wjeżdżamy na punkt widokowy.

Pozdrowienia z Polańczyka © wowa113
I tu trochę fotek

Z punktu widokowego w Polańczyku © wowa113

Jezioro Solińskie © wowa113

Z punktu widokowego w Polańczyku © wowa113
Zjeżdżamy do Soliny na zaporę. Porównując do Tatr to Bieszczady południowe to góry a Solina to takie Zakopane w mniejszej skali. Czyli albo się jedzie w Bieszczady albo nad Solinę bo to nie jest jednoznaczne.

Bieszczadzkie Krupówki © wowa113
Spacerujemy przez zaporę.

Zapora w Solinie © wowa113

Nad Soliną © wowa113

Nad Soliną © wowa113

Zmęczony ale zadowolony © wowa113
Kupuję pamiątki dla córki i w drogę. Zostało 20km na nocleg w Brzegach Dolnych. Docieramy ciemną nocą goniąc kilometry krajówką.
Foto ja i Paweł
Kategoria 100 plus, gdzieś tam, grupowe, wyprawy i wyprawki
- DST 81.30km
- Czas 05:22
- VAVG 15.15km/h
- VMAX 54.72km/h
- HRmax 145 ( 82%)
- HRavg 84 ( 47%)
- Kalorie 1813kcal
- Podjazdy 1050m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 6. Beskid Niski i Bieszczady
Czwartek, 30 kwietnia 2026 · dodano: 08.06.2026 | Komentarze 2
Dzisiaj trochę luźniejszy dzień. Noclegi zabukowane już wcześniej, kilometrów nieco mniej więc na spokojnie.Zaraz po wyjeździe wstępujemy na rynek w Jaśliskach. Ładny deskal Andrejkowa,

Jaśliska © wowa113

Jaśliska- deskal Andrejkowa © wowa113
I zabytkowa drewniana zabudowa przy rynku. To jednak tylko kilka domów więc większego wrażenia nie robi.

Jaśliska © wowa113
Mkniemy więc dalej przez Beskid Niski.

Przez Beskid Niski © wowa113
Prawie puste asfalty, nieco adrenaliny tylko jak pojawiają się dłużyce z drewnem które czują się tu chyba bezkarne mijając nas z całkiem słusznymi, jak na ciężarówki z takim ładunkiem, prędkościami.

Przez Beskid Niski © wowa113

Przez Beskid Niski © wowa113

Przez Beskid Niski © wowa113
Po kilkunastu kilometrach opuszczamy tereny gminy Jaśliska

Żegnamy Jaśliska © wowa113
ale w sumie nic się nie zmienia. Robi się nawet nieco monotonnie co nie znaczy, że nieładnie.

Przez Beskid Niski © wowa113
Czasami po drodze tylko jakaś klimatyczna łemkowska chałupa.

Gdzieś w Beskidzie Niskim © wowa113
Docieramy do Komańczy, zaraz za rogatkami odbudowana cerkiew prawosławna

Odbudowana cerkiew w Komańczy © wowa113

Cerkiew w Komańczy © wowa113
Przejeżdżamy przez wioskę

Komańcza © wowa113
Zatrzymując się na chwilę uwiecznić deskal i murale Andrejkowa

Komańcza - deskal Andrejkowa © wowa113


Nie jedziemy już do centrum, odbijamy w prawo na DW do Cisnej zaczynając jednocześnie część Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej

Komańcza © wowa113

Prawie Bieszczady © wowa113
W Radoszycach trafiamy na Ekomuzeum "Na Wypale". Można kupić bilet i podłożyć do pieca xD. Nie wchodzimy, fotki tylko zza płota aczkolwiek spróbowałby tych ich lodów węglowych :)

Komercja © wowa113
Obecnie to największy wypał w Bieszczadach, bieszczadzkich zakapiorów nie widziałem ale jakaś blondwłosa piękność się tam kręciła ;)

Produkcja w Radoszycach © wowa113
Nie zabawiamy długo i w drogę.

Pomknął... © wowa113

Bieszczadzkie klimaty © wowa113

Bieszczady © wowa113
W Woli Michowej ładny kościółek, nowy a jednak z górskim klimatem. Widać nie każdemu zależy na marmurach i złotym blichtrze.

Kościół w Woli Michowej © wowa113

Kościół w Woli Michowej © wowa113
Wspinamy się na przełącz Przysłup. Na przełęczy wieża widokowa więc trzeba wleźć.

Wieża widokowa Szczerbanówka na przełęczy Przysłup © wowa113
I w końcu zobaczyliśmy te Bieszczady

Połoniny z wieży widokowej Szczerbanówka © wowa113

Bieszczady z wieży widokowej © wowa113

Bieszczady z wieży widokowej © wowa113
Można zostawić swoje logo, ja niestety takiego nie posiadam

Tablica na naklejki © wowa113
Na zjeździe z przełęczy wstępujemy na stację skansen Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. Niby wstęp płatny ale kasy pozamykane, tylko jacyś robotnicy budowlani coś tam grzebią po placu. Szwendamy się więc samopas robiąc kilka fotek.

Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie © wowa113

Bieszczadzka Kolejka Leśna w Majdanie © wowa113

Lokomotywownia © wowa113
Doczytałem później, że otwierają się 1 maja więc chyba końcowe przygotówki były.
Dojeżdżamy do Cisnej. Miasteczko już bardziej turystyczne - kramy z pamiątkami, otwarte niektóre knajpy. Inne szykują się dopiero na jutro. Lokujemy się w Łemkowynie, zamawiam jakieś regionalne pierogi z kaszą gryczaną. Nawet smakowały :). Ale i tak skiepściliśmy bo obok była Siekierezada, knajpa z galerią - jak doczytałem później - kultowa miejscówka na mapie Bieszczad. Może kiedyś ale na przyszłość chyba trzeba wpisać "kultowe... w...." przy planowaniu wypraw w nieznane rejony.

Łemkowyna w Cisnej © wowa113

Gdzieś w Bieszczadach © wowa113

Karczma z Dużym Jasłem w tle © wowa113

Solinka © wowa113
Tym razem o normalnej porze lokujemy się na noclegu w Wetlinie. Króliczek dogoniony. Był nawet czas na lokalne specjały
Foto ja i Paweł
Kategoria 50 plus, gdzieś tam, grupowe, Szlaki rowerowe, wyprawy i wyprawki
- DST 107.45km
- Teren 20.00km
- Czas 07:22
- VAVG 14.59km/h
- VMAX 56.88km/h
- HRmax 170 ( 96%)
- HRavg 99 ( 56%)
- Kalorie 3437kcal
- Podjazdy 1273m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 5. Beskid Sądecki i Niski
Środa, 29 kwietnia 2026 · dodano: 29.05.2026 | Komentarze 4
Nieco niższa i mniej efektowna widokowo część Karpat. Okraszona za to dozą historii aczkolwiek ta doza zdecydowanie za mała. Niestety króliczek ciągle sporo przed nami więc bezczelnie wycinam 30 km z trasy po regionie, w którym chciałem co nieco pozwiedzać. Smuteczek :(. No cóż, może jeszcze kiedyś wrócę.Poranek mało powiedzieć, że rześki, -3 raczej nie zachęcało do wczesnego ruszenia w trasę. Marudzimy więc i ruszamy dopiero koło 10.
Lecimy doliną Muszynki i Kryniczanki do Krynicy-Zdrój

Aqua Velo z Muszyny do Krynicy Zdrój © wowa113
W Krynicy chwila na rynku,

Krynica-Zdrój © wowa113

Krynica-Zdrój © wowa113
W jednej z kawiarni pijemy ciepła czekoladę, uzupełniamy zapasy wody i w drogę

Gdzieś w Beskidzie © wowa113

Gdzieś w Beskidzie © wowa113

Gdzieś w Beskidzie © wowa113

Szykuje się z górki © wowa113
Mijamy pierwsze symbole tego regionu czyli drewniane cerkwie

Cerkiew w Czarnej © wowa113

Kościół w Uściu Gorlickim © wowa113
W Kwiatoniu zabytek UNESCO, chwila na fotki a w tym czasie pojawia się opiekun cerkwi.

Cerkiew w Kwiatoniu © wowa113
Otwiera, zaprasza do środka opowiadając jednocześnie co nieco o historii.

Cerkiew w Kwiatoniu © wowa113
Mijamy kolejne niewielkie wioski, teren coraz mniej cywilizowany. Dobrze, że zapasy zrobione bo ani otwartych sklepów a o knajpach i obiedzie to już zapomnij.

Dostawca pączków © wowa113

Do Nieznajowej © wowa113
W Wołowcu kończy nam się asfaltówka i wkraczamy (dosłownie) na bardziej dzikie tereny

Za zimno na kąpiel © wowa113
Brodów w bród, na szczęście niegłębokie i wszędzie poukładane przejścia z kamieni

Do Nieznajowej © wowa113
Początkowo jeszcze droga całkiem znośna

Terenem do Magurskiego PN © wowa113
Im bliżej Parku tym bardziej dzikie tereny

Do Nieznajowej © wowa113

Do Magurskiego PN © wowa113
Na chwilę wkraczamy do Magurskiego Parku Narodowego. Ja oczywiście scykany, że na rowerze przez Park to przy moim szczęściu 500 stówek . Jak się później okazało prowadziła tamtędy trasa rowerowa więc stresik niepotrzebny. I już na terenach nieistniejącej łemkowskiej wsi Nieznajowa.

W Nieznajowej © wowa113

Tereny dawnej wsi Nieznajowa © wowa113
Kapliczki, cmentarz i owocowe drzewka- tyle pozostało z jednej z większych łemkowskich wsi w Beskidzie Niskim. Mimo wszystko tereny bardzo malownicze i warto się tu "zgubić" a rower jest najbardziej odpowiednim środkiem lokomocji na te tereny.

Na cmentarzu w Nieznajowej © wowa113

W Nieznajowej © wowa113

Symboliczne drzwi do nieistniejącej wsi © wowa113

Nieznajowa © wowa113
Przekraczamy ostatni bród i wskakujemy na szutrówkę.

Beskid Niski © wowa113

Nieznajowa © wowa113

Beskid Niski © wowa113

Beskid Niski © wowa113
Za chwilę wskakujemy na asfaltówkę i mkniemy do Świątkowej Małej. Niby droga wojewódzka ale zupełne pustki

Do Świątkowej © wowa113

Beskid Niski © wowa113

Cerkiew w Świątkowej Małej © wowa113

Beskid Niski © wowa113

Chata łemkowska © wowa113
I tak sobie na luza stępem po asfalcie

Qń © wowa113
Na nocleg lokujemy się gdzieś przed Jaśliskami.
Coś mi się widzi, że jeśli chcecie zagubić się w leśnej głuszy z dala od cywilizacji to nie Bieszczady powinny być pierwszym wyborem. Tylko weźcie coś do jedzenia ;).
Kategoria 100 plus, gdzieś tam, grupowe, Małopolska, Szlaki rowerowe, wyprawy i wyprawki
- DST 105.18km
- Teren 20.00km
- Czas 06:40
- VAVG 15.78km/h
- VMAX 52.56km/h
- HRmax 164 ( 93%)
- HRavg 85 ( 48%)
- Kalorie 2719kcal
- Podjazdy 1160m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 4. Spisz, Pieniny i Beskid Sądecki
Wtorek, 28 kwietnia 2026 · dodano: 25.05.2026 | Komentarze 8
To było dobry dzień. W końcu trochę luzu i przestrzeni.
Przełom Dunajca © wowa113
Opuszczamy Podhale zjeżdżając z Bukowiny

Podhalańskie LEGO © wowa113
do Czarnej Góry. Spiskie wojaże zaczynamy od niewielkiego, patrząc na poprzednie, podjazdu na przełęcz Łapszanka. Na górze otwierają się znowu widoki na Tatry

W drodze na Łapszankę © wowa113
Na przełęczy już w pełnej krasie

Z Przełęczy Łapszanka © wowa113
Ogarnąłem skąd i kiedy więc wstawiam we właściwym miejscu

Z Łapszanki 2 © wowa113

Z Łapszanki © wowa113

Autopromocja © wowa113
I łapiemy wiatr w żagle. Nie licząc niewielkich "ząbków" gdzieś po drodze prawie 40 km z górki. Zaczynamy od zjazdu do Osturny. Nadrabiam przy okazji zaległości- do Osturny miałem już dwa podejścia więc do trzech razy sztuka. No i zamykam w końcu Pętlę Spiską, co z tego, że na raty :).
Bardzo przyjemny zjazd do wioski, polecam.

Zjazd do Osturny © wowa113

I pyk na luz © wowa113

Do Osturny © wowa113
Rzut oka na wioskę z góry

Osturna © wowa113
i za chwilę już na dole podziwiając zabytkową, drewnianą zabudowę.

Osturna 2 © wowa113

Osturna 3 © wowa113
Opuszczamy wioskę i mkniemy w kierunku Kacwina szlakiem SWT.

Wracamy do Polski © wowa113
Zaraz po przekroczeniu granicy ładny wodospad

Wodospad pod Upłazem © wowa113
Przez Kacwin i Niedzicę docieramy pod zaporę. Pierwsze fotki Pienin

Pieniny © wowa113
I zapory.

Zapora i zamek w Niedzicy © wowa113
Wbijamy na VD i tym razem jak normalni ludzie, czyli z górki mkniemy szlakiem nad Dunajcem. W Sromowcach Niżnych obowiązkowe foty

Trzy Korony © wowa113

Trzy Korony © wowa113
I na przełom Dunajca. Też trzecie podejście.

Velo Dunajec © wowa113
Ładnie ale chyba jednak efekt lepszy jak się płynie tratwą

Przełom Dunajca © wowa113

Przełom Dunajca 1 © wowa113
W Szczawnicy lokujemy się w pierwszej napotkanej knajpie - niestety drogo i niestety niesmacznie - jedyny plus to widoki z tarasu. W sklepie uzupełniamy zapasy płynów, przelatujemy przez Szczawnicę i wbijamy na szlak Aqua Velo w kierunku Muszyny. Za Jaworkami jedziemy malowniczym wąwozem Biała Woda rozpoczynając jednocześnie podjazd na przełęcz Obidza.

Wąwóz Biała Woda © wowa113

Wąwóz Biała Woda © wowa113

Wąwóz Biała Woda © wowa113

Wąwóz Biała Woda © wowa113

Wąwóz Biała Woda © wowa113
Kończy się lajtowe "lekko pod górkę" zaczyna "porządnie pod górkę". W sumie wytyczona trasa pokazywała na tą ścieżkę po prawej ale bez przesady i jednak objeżdżamy.

Wąwóz Biała Woda © wowa113
Tu też to niewiele lepiej ale innych opcji już nie ma.

Aqua Velo © wowa113
Już wiem, dlaczego, pomimo obejrzenia kilku relacji z tego szlaku, tego odcinka nie było nigdzie. Ale bardzo miło wspominam, nawet to wpychanie po grubych kamiorach raczej pieszego szlaku a nie gravelowej pętli :).

Na Przełęcz Rozdziela © wowa113
Jakby ktoś pytał jadę szlakiem Aqua Velo. Ogólnie coś mi się wydaje że akurat ten szlak to chciałbym przejechać w całości. Może kiedyś :).

Na przełęcz Rozdziela © wowa113
Ale z to nagroda nagroda była zacna. Polecam widoki

Widoki z przełęczy © wowa113

Na przełęczy Rozdziela © wowa113

Na przełęczy © wowa113

Na przełęczy Rozdziela © wowa113
Tat, tak to nie koniec podjazdu, teraz na przełęcz Obidza. Mniej atrakcyjny odcinek, znowu trochę pchania. W sumie na lekko pewnie by objechał. Widoki po przejechaniu przez przełęcz za to przednie.

Z przełęczy Obidza © wowa113

Z przełęczy Obidza © wowa113

Z przełęczy Obidza © wowa113

Na zjeździe z przełęczy Obidza © wowa113
Teraz z górki do Piwnicznej - Zdroju. Cholernie zimno się zrobiło w czasie zjazdu i w Piwnicznej lokujemy się na dłuższą chwilę na stacji paliw na ciepłą kawke i hot-doga.
Odpuszczamy Aqua Velo po słowackiej stronie Popradu i mkniemy pustą wojewódzką też zresztą na Popradem do Muszyny na nocleg.

Nad Popradem © wowa113

Poprad © wowa113
Ehh, szkoda, że ten dzień się już skończył - takich wrażeń życzę sobie więcej.
Kategoria 100 plus, gdzieś tam, grupowe, Małopolska, Szlaki rowerowe, wyprawy i wyprawki
- DST 99.18km
- Teren 15.00km
- Czas 07:24
- VAVG 13.40km/h
- VMAX 46.50km/h
- Temperatura 11.0°C
- Kalorie 2800kcal
- Podjazdy 1666m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 3 Beskid Żywiecki i Podhale
Poniedziałek, 27 kwietnia 2026 · dodano: 21.05.2026 | Komentarze 13
W pierwotnej wersji miało być prawie bushcraftowo, z namiotami a tu jakby luksusowo. Nocleg ze śniadaniem, fiu-fiu, nie ma lipy. No ale szykuje się ciężki dzień to i nam się należy.
Zaczynamy oczywiście od podjazdu. Na przełęcz Klekociny. Z początku spokojnie, 3-4% i tak się turlamy wąską asfaltówką. Kilometrów ubywa ale wysokości jakoś nie bardzo - a mamy wjechać na prawie 900m.

W międzyczasie jakieś poranne fotki.

Ale przyszła kryska na Matyska i ostatnie dwa kilometry nieźle mnie sponiewierały. Lokalnie licznik pokazywał nawet ponad 20% nachylenia, dobrze że ruch żaden więc można było halsować :). Przeklinam pod nosem na ilość "przydasi" w sakwach, nie mogę oduczyć się nabierania jak dziad w torbę a wieźć trzeba.

W końcu ogarniamy ten podjazd, niestety przełęcz nie daje nagrody ani w postaci spektakularnych widoków ani szybkiego zjazdu. Od góry nawet fajna szutrówka poprzecinana niestety korytkami odwodnieniowymi a niżej kamienista droga raczej na MTB. Dopiero przysiółki Zawoi dają asfaltowe wytchnienie.

I w końcu jakiś widok na Babią Górę.

Wskakujemy na DW i za kilka kilometrów rozpoczynamy następny podjazd.Prawie 10 km na przełęcz Krowiarki.

(foto Paweł)
Na DW prawie pusto, ogólnie nie jest źle, nachylenia zdecydowanie mniejsze niż na Klekociny ale trochę monotonnie - głównie przez las.

Wjeżdżamy na Krowiarki, chwila przerwy na przełęczy i dopakowuję sakwy niewielkimi pamiątkami.

No i zjazd.

Pierwsze widoki na Tatry. Kawałek DW a później odbijamy na lokalne asfalty. I tu Tatry zaczynają odgrywać główną rolę.

(foto Paweł)


Dojeżdżamy do DW w okolicach Jabłonki gdzie otwiera się ładna panorama na Tatry.

W Jabłonce obiad i chwila poobiedniego odpoczynku na miejskim skwerku
Zjeżdżamy z ruchliwej DW na szutrówkę do Czarnego Dunajca.

(foto Paweł)
I z Czarnego Dunajca do Zębu już asfaltówką.

Znowu podjazd ale nie zapadł jakoś w pamięci.

Odbijamy na punkt widokowy Eliaszówka i kilka kolejnych fotek Tatr. był zamysł podjechać jeszcze na pobliską Gubałówkę ale zrezygnowaliśmy.

Eliaszówka (foto Paweł)
Zdaje się że wczoraj pomyliłem fotki, wiec edit i wstawiam właściwe

Eliaszówka 1 © wowa113

Eliaszówka 2 © wowa113

Eliaszówka 3 © wowa113
Kawałek wracamy, zjeżdżamy do Poronina i mimo, że chciałem zaliczyć któryś z podjazdów pod Gliczarów, wybieramy łatwiejszą i na szczęście już pustą DW. Na nocleg w Bukowinie docieramy grubo po zmroku. Trochę słabo widokowo to Podhale wyszło, ale wydaje mi się, że trzeba by tu było poszwendać się po okolicznych polnych szutrówkach, przy asfaltówkach widoki skażone wszechobecną zabudową i brak "czystych" widoków niestety.
Kategoria 50 plus, gdzieś tam, grupowe, Małopolska, wyprawy i wyprawki
- DST 101.33km
- Teren 10.00km
- Czas 06:35
- VAVG 15.39km/h
- VMAX 52.56km/h
- HRmax 176 (100%)
- HRavg 93 ( 52%)
- Kalorie 3080kcal
- Podjazdy 1270m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 2 Beskid Śląski i Żywiecki
Niedziela, 26 kwietnia 2026 · dodano: 18.05.2026 | Komentarze 12
I czas zacząć gonić króliczka. Aczkolwiek nic na razie nie zmieniamy, jak to Pawlak powiedział "dawaj, co bedzie to bedzie"
Poranny widok z okna nastraja pozytywnie.

Mimo prognozowanego wietrzno-deszczowego armageddonu nic takiego się nie dzieje, no może odczuwalny zimny wiatr ale z północy a my jedziemy na południe :)
Zbieramy się nawet dość sprawnie jak na nas i ruszamy

Wracamy nad Wisłę i lecimy w kierunku Wisły Czarnego.

WTR

Na chwilę odbijamy pod skocznię w Malince a później już pod górę na zaporę

I zaczyna się pierwsza porządna wspinaczka na przełęcz Szarcula. Przy Pałacu Prezydenckim chwila przerwy na fotki.


Ale jak tu teraz ruszyć ;)

Foto Paweł
Wjeżdżamy na przełęcz, poszło nawet sprawnie i do Istebnej wybieramy szutrówkę przez las. Ładne widoczki

Teraz z górki

Foto Paweł
W Istebnej wbijamy na DW i kawałek przez przez wieś. Też ładne widoczki.


SPD się nie wypięły ???:).
W centrum odbijamy do Jaworzynki i lecimy na trójstyk.

Foto Paweł
Kawusia się robi, kilka fotek przy okazji


Miejsce nawet fajne ale ... Po czeskiej stronie drewniana wiata wypoczynkowa, po słowackiej tak samo a po polskiej? Już porządnie oszpecony górski krajobraz. Ok - latarnie ale przecież można zrobić jakieś stylowe z kablami w ziemi a nie dokładać płaty paneli słonecznych i jeszcze jakieś wiatraki na nich, plac zabaw - też można zrobić jakiś z naturalnego drewna a nie oczojebne kolory. Jeszcze tylko kramów z chińską tandetą brakuje chociaż obawiam się, że w sezonie i takowe się tu znajdą. Ale wstąpić warto. Przejeżdżamy na słowacką stronę i kilka kilometrów jedziemy przez Słowację

Widok na Czechy

Serwisówką mkniemy w dół. Monumentalne wiadukty słowackiej ekspresówki przecinają doliny.

Foto Paweł
Wracamy do Polski

Foto Paweł
I mkniemy doliną jakiejś górskiej rzeczki w kierunku Zwardonia. Zwardoń jednak omijamy wybierając drogę przez Sól-Kiczorę, kilka kilometrów oszczędności ale ziarnko do ziarnka...
Docieramy do Rajczy gdzie wbijamy na VeloSoła

Przyjemnie

Foto Paweł

Soła. Velo Soła całkiem spoko ale szału nie ma. Ładnie się wije wzdłuż rzeki, sporo przejazdów przez Sołę z widokami na rzekę i okoliczne wzgórza. Infrastruktura typowo polska czyli wymieszane wszystko, wydzielone asfaltowe ddr-ki, część z nich o nawierzchni z kostki i raczej wyglądają na deptaki niż drogi dla rowerów, część po zwykłych ulicach w ruchu publicznym. Czyli ogólnie - dostawiliśmy tabliczki do tego co jest i gitara, mamy kolejne velo. Z drugiego końca Polski bym nie przyjechał ale z ze Śląska można śmignąć. W Węgierskiej Górce zjeżdżamy z Velo, szybki obiad i ruszamy. Chwila po płaskim i zaczynamy ostatni dziś 7 kilometrowy podjazd. Ale bez emocji, ledwo kilometr nieco trudniejszy, ale przełęcz "U Poloka" na którą wjechaliśmy nie zachwyca jakimiś spektakularnymi widokami.

Po drodze drewniany kościółek w Juszczynie.
Zjazd z przełęczy do Jeleśni, uzupełnienie zakupów spożywczych, w końcu nie samymi widokami człowiek żyje. W centrum ciekawy mural - "Dudziarz z Sopotni". Było jeszcze kilka związanych z beskidzką kulturą i sztuką ale już mniej efektownych - ogólnie tworzą Szlak Beskidzkich Murali.

Z Jeleśni znowu pod lekką górkę na nocleg do Przyborowa.
Kategoria 100 plus, gdzieś tam, grupowe, Szlaki rowerowe, wyprawy i wyprawki
- DST 15.00km
- Czas 01:00
- VAVG 15.00km/h
- VMAX 25.20km/h
- HRmax 141 ( 80%)
- HRavg 117 ( 66%)
- Kalorie 783kcal
- Podjazdy 140m
- Sprzęt Unibike Viper GTS
- Aktywność Jazda na rowerze
Po(widoki) czyli rowerem przez Karpaty. Dzień 1 - chillout w Ustroniu
Sobota, 25 kwietnia 2026 · dodano: 20.05.2026 | Komentarze 8
Rowerem przez Karpaty jak najbliżej południowej granicy Polski. Tak sobie Paweł umyślił a ja za nim jak dym :). No cóż, lubię górskie widoki i może nie zarżnę się na podjazdach. Profilaktycznie jednak wymieniam korby na mniejsze zębatki, zakładam, że przełożenie 22-36 pozwoli na unikniecie dłuższego dreptania.Niby miało być nieco dalej na wschód ale uznałem, że 700km z Ustronia do Przemyśla to aż nadto a i z Przemyśla łatwo wrócić pociągiem. I na tym stanęło.
Gdzieś na przedmieściach Ustronia wypakowujemy graty z samochodu i ruszamy nad rzekę polansować ;) się na #WTR.

(foto Paweł)

(foto Paweł)
Lans nie trwał długo, pewna sprawa się rypła i mieliśmy prawie całodzienny przestój. Byczyłem się więc nad Wisłą.


Hurtownia ;)

Ostatecznie koło 20 ruszamy na nocleg do Wisły. Na domiar złego źle wbijam do nawigacji adres noclegu. Na szczęście pomyłka skutkowała tylko kilkuset metrami dodatkowego podjazdu a nie przejazdem gdzieś na drugi koniec Wisły i meldujemy się na pierwszym noclegu.
Kategoria gdzieś tam, grupowe, Szlaki rowerowe, wyprawy i wyprawki


